OZE nie przeżyją bez unijnego dofinansowania
Unia naciska na rozwój subsydiowanej przez nią zielonej energii. Tempo inwestycji w odnawialne źródła energii jednak spada. Biznes twierdzi, że bez pomocy ta branża nie ma szans przetrwać
W ostatniej dekadzie, a w szczególności w latach 2001-2007, rozwój odnawialnych źródeł energii (OZE) był znacznie wolniejszy niż wzrost zapotrzebowania na energię. W najbliższych latach prawdopodobnie niewiele się pod tym względem zmieni.
W 2010 r. został przygotowany Krajowy Plan Działania (KPD) w zakresie rozwoju energii ze źródeł odnawialnych, który miał wyznaczyć wiarygodną ścieżkę dojścia do osiągnięcia w 2020 r. nowego celu, minimum 15-proc. udziału energii z OZE w zużyciu energii końcowej. W ślad za nim, do 5 grudnia 2010 roku miała być wdrożona dyrektywa 28/2009/WE. Tak się jednak nie stało. Mamy już roczne opóźnienie w dostosowaniu naszego prawa do unijnej regulacji. Jak podkreślają w Instytucie Energii Odnawialnej (IEO) opóźnienie to prawdopodobnie będzie narastać (w Sejmie dotąd nie udało się nawet rozpocząć procesu legislacyjnego). W efekcie realizacja 15-proc. celu może być zagrożona. Część ekspertów uważa jednak, że może to nie tak źle, że Polska nie pędzi z rozwojem tej branży. - Skandynawią nigdy nie będziemy. OZE potrzebują wsparcia w postaci elektrowni konwencjonalnych, nie można bowiem uzależnić systemu bezpieczeństwa energetycznego od tego, czy akurat wieje wiatr - tłumaczy przedstawiciel jednej z firm energetycznych.
Do 2010 r. obowiązywały dwie dyrektywy związane z OZE - dotyczące biopaliw oraz zielonej energii. Cele na miniony rok zrealizowaliśmy częściowo i mało innowacyjnymi technologiami, wykorzystując proste rezerwy. Według Grzegorza Wiśniewskiego, prezesa IEO, problem w tym, że nie mamy już funduszy unijnych na rozwijanie energetyki odnawialnej - pieniądze z programów operacyjnych na lata 2007-2013 zostały już zakontraktowane, a fundusze na lata 2014-2020 trafią na rynek prawdopodobnie dopiero za około sześć lat.
Biznes w Polsce zgodnie twierdzi, że subsydiowanie inwestycji w OZE jest dziś nadmierne, co szkodzi gospodarce, a nie przyczynia się wcale do redukcji globalnych emisji.
Szacuje się, że nakłady na nowe inwestycje w sektorze energetyki odnawialnej do 2020 r. mogą przynieść 26,7 mld euro. Oznacza to, że w stosunku do 2009 r. moce i zdolności produkcyjne do 2020 r. wzrosną ok. 10-krotnie, zaś średnioroczne obroty na rynku inwestycji w okresie 2011-2020, będą trzykrotnie wyższe niż w roku 2009. Około 55 proc. nakładów przypadnie na sektor zielonej energii elektrycznej, 34 proc. na sektor zielonego ciepła, a 11 proc. na sektor wytwarzania paliw.
Udział Polski w inwestycjach w nowe moce w OZE do wytwarzania energii elektrycznej w skali UE w 2009 r. wyniósł niecałe 2 proc. Przyjęta przez rząd w listopadzie 2009 r. Polityka energetyczna Polski do 2030 roku zakłada, że najszybsze roczne tempo wzrostu osiągnięte zostanie w technologiach takich, jak biogaz, energetyka wiatrowa, energetyka słoneczna i termiczna. W pierwszej połowie dekady szczególnie wysokie tempo wzrostu (w sensie podaży energii) będą miały biogaz rolniczy i energetyka wiatrowa (45-70 proc. rocznie). W drugiej połowie dekady - energetyka słoneczna, w szczególności termiczna energetyka słoneczna (35 proc.), a także w dalszym ciągu biogaz i energetyka wiatrowa (z tempem wzrostu rzędu 17-30 proc. rocznie).
@RY1@i02/2011/231/i02.2011.231.21400040k.802.jpg@RY2@
Jak przybywa w Polsce odnawialnych źródeł energii
Michał Duszczyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu