Europa stawia na gaz, ale na węgiel ciągle jest zapotrzebowanie
Preferowane przez Komisję Europejską czyste technologie i tendencje do dalszego ograniczania emisji CO2 już dziś powodują wzrost znaczenia gazu ziemnego w elektroenergetyce
Obecnie zaledwie niecałe 3 proc. energii elektrycznej w Polsce powstaje z gazu ziemnego. Dla porównania średnia w Unii Europejskiej wynosi 23 proc. Z czasem ta znacząca dysproporcja będzie niwelowana. - Do 2020 r. ilość energii pochodzącej z gazu ma ulec co najmniej podwojeniu - twierdzi Wojciech Hann, partner w Energy & Resources Deloitte.
W głównej mierze przyczyni się do tego zmiana polityki inwestycyjnej przedsiębiorstw, które ze względu na wątpliwości dotyczące limitów i kosztów emisji CO2 wycofują się z projektów węglowych. W porównaniu z elektrownią węglową emisja CO2 przez elektrownię gazową, przy wytwarzaniu tej samej ilości energii elektrycznej, jest bowiem znacznie mniejsza. Poza tym w przypadku gazu praktycznie nie ma problemu generowania żadnych innych substancji szkodliwych (SO2, NOx). Powód? Gaz ziemny jest bardzo czystym nośnikiem energii. A do tego efektywnym. Koszt wygenerowania 1 MW w elektrowni gazowej (efektywność na poziomie 60 proc.) jest niższy niż w elektrowni węglowej (efektywność poniżej 40 proc.). Gdy się nie uwzględnia CO2, to elektrownie węglowe są jednak bardziej efektywne (dają tańszy prąd). Argumentem za budową elektrowni gazowych jest natomiast to, że koszt budowy bloku gazowego (około 650 tys. euro za 1 MW) jest aż o 40 proc. niższy od węglowego. Znacznie krótszy jest też cykl inwestycyjny. Blok klasy 450 MWe można wybudować w 3 lata, zaś okres budowy porównywalnego bloku węglowego to 5-6 lat.
To właśnie dlatego, że prąd z "brudnego" węgla będzie coraz droższy, z inwestycji w węglowe elektrownie wycofały się już m.in. niemiecki RWE oraz Vattenfall. Węgiel jednak wciąż będzie dominującym paliwem elektrowni. Wraca on do łask na całym świecie, przede wszystkim w USA, Azji, ale i Europie. Np. w Niemczech firmy nadal inwestują w takie bloki, co zresztą dwa miesiące temu potwierdziła niemiecka Federalna Agencja ds. Sieci Przesyłowych. Według niej 67 proc. powstających obiektów stanowią elektrownie węgla kamiennego, 17 proc. węgla brunatnego, zaś ledwie 9 proc. to małe elektrownie gazowe i 3 proc. - OZE. Dlaczego tak się dzieje? Eksperci tłumaczą to tak: rosnące ceny węgla na świecie i wątpliwości powstałe po awarii w japońskiej elektrowni jądrowej w Fukushimie sprawiają, że Niemcy przychylniejszym okiem patrzą na przyszłość własnych kopalni węglowych (po 2018 roku Berlin straci prawo do dotowania branży, ale - jeśli cena węgla do tego czasu drastycznie nie spadnie - kopalnie będą mogły się utrzymać bez pomocy państwa).
Choć gaz jest droższym paliwem niż węgiel, to technologia budowy bloków gazowo-parowych jest szybsza i tańsza. Na dodatek - jak podkreśla Wojciech Hann - koszty wynikające z unijnej polityki ograniczania emisji gazów cieplarnianych w przypadku gazu są dwukrotnie niższe niż w przypadku węgla. W sumie wychodzi więc, że jest to paliwo bardziej opłacalne i przyszłościowe.
Atut węgla, który jest naszym czarnym złotem, to uniezależnienie od dostaw z zewnątrz. Jednak i on może wkrótce stracić na znaczeniu w rywalizacji z gazem. Choć dziś błękitne paliwo w ponad 70 proc. musimy importować, to niedługo te proporcje mogą się radykalnie odwrócić. A wszystko za sprawą gazu łupkowego. Według amerykańskiej Agencji ds. Energii (EIA) Polska ma 5,3 bln m sześc. możliwego do eksploatacji gazu niekonwencjonalnego, czyli najwięcej ze wszystkich państw europejskich, w których przeprowadzono badania (raport EIA dotyczył 32 krajów). Ta ilość gazu powinna zaspokoić zapotrzebowanie Polski na gaz przez niemal 300 lat. Jeśli rozpoczęte już poszukiwania potwierdzą prognozy EIA, zaopatrzenie w ten surowiec powinno być jeszcze tańsze i bezpieczniejsze. Tym bardziej, że w połowie 2014 roku ruszy nowe źródło dostaw- terminal LNG w Świnoujściu. Dywersyfikacja kierunków zaopatrzenia w gaz to dziś jeden z argumentów, który przemawia na korzyść inwestycji w bloki zasilane tym paliwem.
Dlatego właśnie na elektrownie gazowe stawiają Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (ma 15 koncesji poszukiwawczych na gaz łupkowy), które wspólnie z Tauronem planuje m.in. elektrownię o mocy 400 MW w Stalowej Woli oraz PKN Orlen (mający 8 koncesji).
Płocki koncern chce wybudować we Włocławku elektrownię o mocy 500 MW i nie wyklucza budowy bloku gazowego w Płocku. Do produkcji energii z gazu szykują się też m.in. KGHM wraz z Tauronem oraz Energa, która przygotowuje dwa projekty elektrowni - w Gdańsku i Grudziądzu. Ta druga inwestycja to największy obecnie projekt oparty na gazie ziemnym. - Elektrownia w Grudziądzu ma mieć moc 874 MW. Jesteśmy na etapie przygotowywania tego przedsięwzięcia. Otrzymaliśmy już warunki przyłączenia do sieci gazowej i elektrycznej - mówi Arkadiusz Bakierzyński, dyrektor pionu finansowo-organizacyjnego Energa Invest, spółki odpowiedzialnej za inwestycje w grupie Energa. Jak podkreśla, spółka nie ma doświadczenia w tego typu projektach. - To nasz pierwszy projekt gazowy, dlatego współpracujemy przy nim z bardziej doświadczonym partnerem - irlandzkim ESB - tłumaczy.
Część ekspertów wskazuje, że narzucając sobie ostrą i kosztowną politykę klimatyczną, UE idzie pod prąd. Profesor Marian Turek, pełnomocnik naczelnego dyrektora ds. górnictwa w Głównym Instytucie Górnictwa, zauważa, że na świecie produkuje się dziś 6 mld ton węgla, z czego na kraje Unii Europejskiej przypada zaledwie kilka procent. - W kolejnych latach ta różnica będzie się pogłębiać. To pokazuje, że świat stawia na węgiel i nie przejmuje się sprawami klimatu - mówi Turek.
Szacuje się, że w 2010 roku wydobycie węgla na świecie wzrosło o blisko 10 proc. Jak zapewnia Jerzy Podsiadło, prezes Węglokoksu, w kolejnych latach wzrost wydobycia będzie się utrzymywał.
@RY1@i02/2011/231/i02.2011.231.214000100.802.jpg@RY2@
Największe projekty elektrowni gazowych
Michał Duszczyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu