Bruksela nabiera energii
KOMISJA EUROPEJSKA ogłosiła unijną strategię energetyczną. Bruksela chce poznać kontrakty na surowce zawarte przez poszczególne kraje i pomagać im przy negocjacjach
Komisja Europejska chce mieć wgląd w kontrakty zawierane przez rządy "27" na dostawy surowców energetycznych spoza Unii. Bruksela zamierza sprawdzać ich zgodność z prawem europejskim i sama negocjować strategiczne dla Wspólnoty porozumienia, np. o surowcu, którym zostanie napełniony gazociąg Nabucco. Takie są założenia przedstawionej wczoraj strategii energetycznej.
Unijna gospodarka zależy od dostaw surowców z zewnątrz. Udział importowanego gazu wynosi 60 proc., w przypadku ropy jest to 80 proc. - "Dwustronne porozumienia państw członkowskich z krajami trzecimi mają ogromny wpływ na rozwój infrastruktury energetycznej i dostaw do Unii Europejskiej. Dlatego umowy muszą być całkowicie zgodne z unijnym prawem" - napisano w dokumencie "Polityka energetyczna UE: zaangażowanie partnerów poza naszymi granicami". O wspólną unijną strategię od 2009 roku zabiega Polska. Powodem jej opracowania była wojna gazowa Rosji z Ukrainą, co spowodowało przerwanie dostaw do Europy.
Zgodnie z zaleceniami Komisji państwa powinny nie tylko ujawnić dane ze swoich kontraktów energetycznych. KE proponuje również swoje uczestnictwo w negocjowaniu z dostawcami surowców spoza Unii. Ma to ukrócić dyktat producentów przy ustalaniu ceny za gaz i ropę. Bruksela zamierza także oferować pomoc prawną tym krajom, które w procesie negocjacji znalazły się pod presją polityczną ze strony dostawców. Komisja przekonuje, że umowy strategiczne dla UE mogą być negocjowane z poziomu Brukseli, a nie poszczególnych państw. Chodzi między innymi o rozmowy z Azerbejdżanem i Turkmenistanem o dostawach gazu na potrzeby transkaspijskiego systemu gazociągów (kluczowym elementem tego projektu jest gazociąg Nabucco). Na upoważnienie KE do tych negocjacji wstępnie zgodzili się ambasadorzy UE, jednak potrzebna jest jeszcze zgoda krajów UE na poziomie ministrów ds. europejskich (spotykają się 12 września).
Europejskie rządy zobowiązano do informowania Brukseli o zakończeniu negocjacji dotyczących umów na dostawy surowców energetycznych, zanim je podpiszą. KE będzie miała 4 tygodnie na decyzję co do zgodności kontraktu z prawem UE. Aby strategia obowiązywała na terenie całej "27", muszą ją zaakceptować wszystkie kraje Unii i PE. W praktyce będzie tak, że np. Niemcy, które są związane strategicznym sojuszem energetycznym z Rosją nie podpiszą się pod nią. Z jej zapisów korzystać jednak będą np. kraje bałtyckie.
- Berlin nie pozbawi się samodzielności w stosunkach z Rosją. Właśnie zasada "każdy za siebie" pomagała krajom członkowskim nie tylko negocjować korzystniejsze warunki umów, lecz także uzyskiwać specjalne preferencje dla własnego biznesu - mówi w rozmowie z "DGP" Arno Behrens z brukselskiego Centre for European Policy Studies. - Ciepłe relacje z Moskwą zapewniły Niemcom i Francuzom lepsze traktowanie na rosyjskim rynku. Oba państwa nie są zainteresowane zmianą status quo - dodaje.
@RY1@i02/2011/174/i02.2011.174.000.008a.001.jpg@RY2@
Bilans energetyczny UE
Nino Dżikija
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu