Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Martin Roman w Czechach może niemal wszystko

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

MA PIENIĄDZE, WPŁYWY, a nawet własnych żołnierzy. Teraz zapowiada, że aby poprawić nadszarpnięty wizerunek, rozda swój majątek. Martin Roman, prezes energetycznego molocha

W 2004 r. Martin Roman, kiedy został prezesem największego koncernu energetycznego w naszej części Europy, był już menedżerem znanym w Czechach. Wcześniej był m.in. dyrektorem generalnym w Skoda Holding. Roman przeprowadził twardą restrukturyzację ze zwolnieniami grupowymi włącznie i dzięki wsparciu rządu znalazł dla spółki zagranicznego inwestora. Wcześniej, jeszcze jako dwudziestoparolatek, pracował w zarządach kilku firm. Odkryli go Niemcy z firmy Wolf Bergstrasse jeszcze podczas studiów. W niemieckim przedsiębiorstwie produkującym suche przekąski został szefem sprzedaży na cały kraj.

Dziś Martin Roman to jeden z najbogatszych Czechów. Jego majątek szacowany jest na kilkaset milionów złotych. Nie można powiedzieć, że pieniądze spadły mu z nieba, jednak jego kariera różni się od biografii większości współczesnych bogaczy z naszej części Europy, którzy do dużych pieniędzy dochodzili, zakładając i rozwijając własne biznesy. Roman pieniędzy dorobił się dzięki pracy w koncernie CEZ, którego szefem jest nieprzerwanie od siedmiu lat. Według czeskich mediów zarabia nawet kilkanaście milionów złotych rocznie, a największą część majątku odłożył dzięki programowi motywacyjnemu dla menedżerów CEZ-u - akcje koncernu mógł kupić po niskiej cenie, a następnie sprzedać z nawet 10-krotnym zyskiem. Bo CEZ to ogromny koncern energetyczny, notowany m.in. na warszawskiej giełdzie. Roczne przychody giganta to blisko 32 mld zł.

W swoim kraju Roman ma jednak nie najlepszą opinię. Czeska prasa pisze, że dostał i utrzymuje posadę szefa CEZ-u dzięki poparciu polityków - koncern wciąż w większości należy do czeskiego państwa - a on politykom potrafi się odwdzięczyć. Jeździ z premierami na wakacje, a prywatna szkoła syna prezydenta Czech - Vaclava Klausa dostała od Romana pokaźną dotację.

Jednak największą rysą na wizerunku prezesa CEZ-u była afera z energetycznym komando. Kilka lat temu, już za rządów Martina Romana, koncern utworzył specjalne jednostki, których zadaniem była walka ze złodziejami prądu.

Nie byłoby może w tym nic złego, gdyby nie fakt, że krewkich członków jednostek, szkolonych niemal jak komandosi, poniosła nieco fantazja i zbyt mocno przejęli się rolą. Ubrani na czarno jak antyterroryści, wyposażeni w noże, psy tropiące, a czasem w broń palną urządzali naloty na rodziny podejrzane o kradzież prądu o każdej porze dnia i nocy. Oskarżanych o nielegalny pobór prądu przesłuchiwano po kilka, a nawet kilkanaście godzin, by wymóc na nich przyznanie się do kradzieży i podpisanie specjalnych zobowiązań, na mocy których mieli płacić gigantyczne kwoty za kradzież elektryczności.

Czeska prasa pisała, że w wyniku przesłuchań ofiary bojówek CEZ-u doznały zaburzeń psychicznych, a jedna z nich popełniła samobójstwo. Dopiero fala krytyki, jaka przetoczyła się przez media, spowodowała, że CEZ przerwał akcje komandosów.

Wizerunek Romana i koncernu energetycznego ma ocieplić działalność charytatywna. CEZ jest w Czechach sponsorem niemal wszystkiego, a sam Martin Roman zadeklarował ostatnio, że większość swojego majątku chce oddać potrzebującym.

- Zgodziliśmy się z żoną, że z biegiem lat przekażemy większość pieniędzy na cele dobroczynne, gdyż jesteśmy pewni, iż żadne z naszych dzieci nie będzie szczęśliwe, że odziedziczy wielki majątek - powiedział Martin Roman tygodnikowi "Ekonom".

@RY1@i02/2011/154/i02.2011.154.000.016a.001.jpg@RY2@

Fot. PAP/CTK

Kariera Romana różni się od biografii współczesnych bogaczy z naszej części Europy, którzy do dużych pieniędzy dochodzili, zakładając własne biznesy. On dorobił się dzięki pracy w koncernie CEZ

Jacek Uryniuk

jacek.uryniuk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.