Europa jest skazana na gaz ziemny
Ponieważ Niemcy i niektóre inne kraje europejskie rezygnują z energii atomowej, gaz ziemny stanie się prawdopodobnie głównym źródłem energii dla Starego Kontynentu.
Szwajcarski rząd w ubiegłym tygodniu zarekomendował zamknięcie pięciu tamtejszych reaktorów atomowych. We Włoszech gabinet Berlusconiego odłożył na półkę plan powrotu do energetyki jądrowej, która została odrzucona przez obywateli w referendum z 1987 r. - Potrzebujemy więcej gazu. Po decyzji Berlina gaz będzie głównym motorem wzrostu - powiedział w poniedziałek europejski komisarz ds. energii Guenther Oettinger. Podobnego zdania są analitycy branżowi i szefowie koncernów energetycznych.
Gaz jest stosunkowo łatwo dostępny i czystszy niż węgiel - to poważny argument dla regionu, który chce przewodzić światu w walce z globalnym ociepleniem. Wychodząc z tego założenia, Bruksela wspiera budowę nowego rurociągu Nabucco, który w 2017 r. połączy Austrię z bogatymi złożami gazu w Azerbejdżanie i ograniczy uzależnienie Unii od Rosji. Decyzja, czy realizować ten plan, ma zapaść w drugiej połowie tego lub w przyszłym roku.
Polska i inne kraje europejskie naciskają, by mimo wątpliwości natury ekologicznej wykorzystywać techniki szczelinowania hydraulicznego do wydobywania gazu łupkowego ukrytego w skałach. Na gaz przypada 23 proc. produkowanej przez Unię Europejską energii wobec 28 proc. energii uzyskiwanej z atomu i 19 proc. energii ze źródeł odnawialnych, takich jak wiatr i słońce. Jeszcze przed awarią elektrowni Fukushima w Japonii i będącej jej efektem decyzji Niemiec o wycofaniu się z energetyki jądrowej w Brukseli rozgorzała zacięta debata, jak te proporcje powinny się zmienić.
Sprzecznymi priorytetami są koszty, kluczowe dla europejskich konsumentów i przemysłu, i cele ekologiczne Unii, szczególnie jej ambicja, by ograniczyć emisję dwutlenku węgla o 80 - 95 proc. do 2050 r. UE zadeklarowała, że do 2020 r. ok. 20 proc. jej łącznych potrzeb energetycznych powinno być zaspokajanych ze źródeł odnawialnych.
Andreas Carlgren, szwedzki minister środowiska, wyraził w poniedziałek obawę, że pospiesznie rezygnując z energii atomowej, Berlin nie wskazał na przyjazne środowisku alternatywy. - Podstawowa kwestia jest taka, że Niemcy będą musiały najprawdopodobniej importować elektryczność generowaną przez elektrownie atomowe we Francji i ryzykują, że nie uda im się ograniczyć uzależnienia od paliw kopalnych - powiedział Carlgren agencji informacyjnej TT.
Koszty stanowią poważny problem. Ronan O’Regan, dyrektor zespołu ds. energetyki w firmie konsultingowej PwC, szacuje, że Niemcy będą musiały wydać 3 mld euro (4,3 mld dol.), by uzyskać każdy tysiąc megawatów produkowanych przez morskie farmy wiatrowe. Analogiczny koszt w elektrowni opalanej gazem wyniósłby 800 mln euro.
Istotne jest pytanie, czy źródła odnawialne zaczną dominować w produkcji energii. - Myślę, że w krótkiej perspektywie będzie to dosyć trudne - powiedział O’Regan. Nawet jeżeli zacznie się boom na źródła odnawialne, gaz też skorzysta, ponieważ potrzebne będzie zabezpieczenie, na wypadek gdyby wiatr nie wiał, a słońce nie świeciło. - Więcej źródeł odnawialnych oznacza również więcej gazu - podsumował komisarz Oettinger.
@RY1@i02/2011/108/i02.2011.108.000.013c.001.jpg@RY2@
Fot. Bloomberg
Guenther Oettinger, europejski komisarz ds. energii
Joshua Chaffin, Bruksela
© The Financial Times Limited 2011. All Rights Reserved
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu