Mińsk szuka w Rosji nowego dostawcy gazu
Białoruś zamierza uciec od dyktatu Gazpromu za pomocą jego konkurentów z Rosji. Wicepremier Uładzimier Siamaszka utrzymuje, że dzięki umowom z niezależnymi dostawcami z Rosji da się utrzymać cenę gazu na ubiegłorocznym poziomie.
W 2010 roku Białoruś płaciła ok. 187 dol. za 1 tys. m sześc. surowca. Od 1 stycznia 2011 roku cena wzrosła do 229 dol. Gazprom chce w ten sposób zrównać poziom dochodów uzyskiwanych ze sprzedaży surowca na rynku białoruskim z poziomem ogólnoeuropejskim. Białorusini zaś zamierzają skorzystać z zawarcia w 2010 roku unii celnej z Rosją i Kazachstanem i postawić na działających na rosyjskim rynku wewnętrznym konkurentów Gazpromu, z roku na rok coraz bardziej depczącym po piętach koncernowi. Tylko w 2009 roku konkurenci Gazpromu dwukrotnie, do 20 proc., zwiększyli swoje udziały na rosyjskim rynku. Osiągnięcie takich rezultatów stało się możliwe dzięki wyraźnemu poparciu władz. Na czele największego niezależnego producenta gazu w Rosji - firmy Nowatek - od roku stoi przyjaciel premiera Władimira Putina z czasów petersburskich Giennadij Timczenko.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.