Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Niepewne inwestycje Enei

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

FRANCUSKI EDF czeka kosztowny program modernizacji elektrowni atomowych. Dlatego gdyby udało mu się kupić Eneę, powinien zagwarantować, że nie wydrenuje polskiej spółki, ale w nią zainwestuje

Rząd chce sfinalizować sprzedaż Enei do końca marca. Czasu zostało niewiele, a tymczasem - jak ustalił "DGP" - negocjacje nie objęły jeszcze najważniejszych kwestii. - Kluczowe rozmowy dopiero ruszają. Jednym z najważniejszych tematów będzie zagwarantowanie kontynuowania programu inwestycyjnego Enei - mówi nam osoba znająca szczegóły dotyczące sprzedaży spółki.

Po tym jak w grudniu rząd zerwał negocjacje z firmą Jana Kulczyka, faworytem jest EDF. Franuzi wrócili do gry, pomimo że wcześniej złożyli jedną z najsłabszych ofert. Czym przekonali do siebie MSP? - Trwa postępowanie. Do jego zakończenia nie udzielamy informacji - mówi Maciej Wewiór, rzecznik MSP.

Rozmowy toczą się w tajemniczej atmosferze. - Im więcej polityki w procesie prywatyzacyjnym, tym mniej dostępnych informacji - komentuje Maciej Grelowski, przewodniczący rady głównej Business Centre Club. Sugeruje, że w prywatyzację polskiej spółki mógł nieoficjalnie zaangażować się francuski rząd, który ma ochotę na budowę w Polce elektrowni jądrowych.

Analitycy podkreślają, że Enea jest wyjątkowo atrakcyjna: produkuje ok. 8 proc. wytwarzanej w Polsce energii i ma blisko 15 proc. udziałów w rynku sprzedaży (obsługuje 2,5 mln klientów). - Spółka ma 2,5 mld zł gotówki na koncie i wskaźnik zadłużenia liczony wysokością długu netto do EBITDA (zysk operacyjny powiększony o amortyzację) zaledwie 0,12. Koszty przejęcia takiej spółki można szybko sobie odbić - mówi nam jeden z wiodących analityków na rynku.

EDF na sfinansowanie wezwania na 100 proc. akcji Enei potrzebuje ok. 11 mld zł, ale francuska centrala już w 2011 r. będzie w stanie wyciągnąć z polskiej firmy nawet 6,5 mld zł.

- Najczęściej stosowany scenariusz wygląda tak, że zaraz po przejęciu zadłuża się spółkę do maksymalnego poziomu ok. 3 razy dług netto do EBITDA, co po odjęciu ok. 700 mln zł kapitału obrotowego w przypadku Enei oznacza nawet 6,5 mld zł wolnych środków, które mogą powędrować do Paryża - mówi analityk.

Nasi rozmówcy podkreślają, że taki scenariusz wcale nie jest pewny, ale prawdopodobny. Tym bardziej że Francuzi potrzebują pieniędzy. Według raportów Citigroup na temat EDF łączne koszty utrzymania i rozwoju biznesu jądrowego spółki we Francji mogą wynieść nawet 120 mld euro w ciągu najbliższych 10 lat.

Gotówki potrzebuje też Enea. Do 2020 r. chce zainwestować ok. 22 mld zł. Wydatki mogą się jeszcze zwiększyć o kolejne 10 mld zł konwencjonalne źródła wytwarzania energii. Inwestycyjnym celem numer jeden jest budowa nowego bloku energetycznego o mocy 1000 MW w Elektrowni Kozienice. Enea szacuje, że pochłonie on nawet 5,5 mld zł.

- Inwestycje w nowe moce wytwórcze to dla Polski priorytet. Sprzedaż którejkolwiek spółki powinna zakładać szczegółowe gwarancje dotyczące realizacji programu inwestycyjnego - mówi Krzysztof Żmijewski, były szef PSE Operator.

Powód: w ciągu pięciu lat ze względów bezpieczeństwa elektrownie wygaszą nawet co piąty blok energetyczny.

Wskaźniki zadłużenia EDF są znacznie wyższe od średniej w sektorze i nieporównywalnie wyższe od obecnych poziomów w polskiej energetyce. Według wyliczeń Bloomberga, który porównał dane dla 16 największych europejskich firm z sektora elektroenergetycznego, w przypadku Francuzów zadłużenie liczone wskaźnikiem długu do EBITDA wynosi aż 4,2 przy średniej dla branży 3,7.

To m.in. z tego powodu EDF bardzo ostrożnie podchodzi do swoich inwestycji w Polsce. W należącej do nich Elektrowni Rybnik będzie zmuszony stopniowo wyłączać stare bloki. Nowy, o mocy 900 MW miałby zastąpić cztery z ośmiu eksploatowanych obecnie, ale szefowie firmy nie zdecydowali jeszcze, czy powstanie.

Eksperci radzą patrzeć z dystansem na deklaracje firm zabiegających o wielkie polskie spółki. - Dla niewielu inwestorów rynek zagraniczny jest kluczowy - mówi Władysław Mielczarski, były doradca w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza, współautor koncepcji koncentracji polskiej energetyki.

Jako negatywny przykład pojawia się najczęściej Vattenfall, który pomimo zapewnień, że nasz rynek jest dla niego kluczowy, ogłosił niedawno wycofanie się z Polski. W odstawkę poszła większość planowanych inwestycji. Do tego szwedzka centrala zdecydowała o wypłaceniu sobie 1 mld zł dywidendy od zysku wypracowanego przez dawne Elektrociepłownie Warszawskie.

Jeżeli EDF przejmie Eneę, zostanie w Polsce sprzedawcą energii numer trzy, a pod względem produkcji prądu będzie ustępować jedynie PGE.

@RY1@i02/2011/006/i02.2011.006.183.011a.001.jpg@RY2@

EDF zadłużony bardziej niż branża

Maciej Szczepaniuk

maciej.szczepaniuk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.