BP lekceważyło normy bezpieczeństwa
Katastrofa platformy wiertniczej Deepwater Horizon w Zatoce Meksykańskiej w kwietniu zeszłego roku jest wynikiem systematycznych zaniedbań i cięcia kosztów przez koncerny naftowe.
Taki jest wniosek raportu przygotowanego przez specjalną komisję powołaną przez prezydenta Baracka Obamę.
Zdaniem jej autorów bez reformy systemu działania sektora naftowego podobne katastrofy będą się powtarzały w przyszłości.
Na celowniku raportu jest przede wszystkim samo BP, które nie tylko zlekceważyło reguły bezpieczeństwa, ale nawet w kluczowym momencie tuż przed wybuchem nie przeprowadziło odpowiednich badań, które pozwoliłyby na skuteczne zatkanie wyrwy cementem.
Brytyjski koncern nie jest jednak jedynym winnym. Halliburton i Transocean, partnerzy British Petroleum w Zatoce Meksykańskiej, byli zupełnie nieprzygotowani do powstrzymania wydobywającej się ropy już po wybuchu. Dlatego eksplozja platformy Deepwater Horizon spowodowała jedną z największych katastrof naturalnych w historii.
Dostało się także amerykańskiej administracji. Prezydencka komisja wskazuje bowiem, że Departament Spraw Wewnętrznych odpowiedzialny za nadzór nad przestrzeganiem procedur bezpieczeństwa, nie jest w stanie skutecznie wywiązać się z tego obowiązku. Brakuje mu do tego ludzi i środków.
Raport został opublikowany w chwili, gdy koncerny naftowe starają się przekonać administrację w Waszyngtonie, że wybuch w Zatoce Meksykańskiej był wynikiem zbiegu wyjątkowych okoliczności, a nie systematycznych zaniedbań. Chcą one uzyskać zgodę rządu na poszerzenie obszaru wód przybrzeżnych Stanów Zjednoczonych, gdzie wydobycie ropy jest dozwolone.
J.Bie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu