Dotknięty sankcjami Iran nie może znaleźć kupców na swoją ropę
Wstrzymanie sprzedaży ropy na Zachód jest tylko robieniem przez Teheran dobrej miny do złej gry
Ropa naftowa wciąż drożeje. Wczoraj baryłka ropy Brent przekroczyła 121 dol., co oznacza najwyższy poziom od ośmiu miesięcy. To reakcja na niedzielną informację, że Iran wstrzymał eksport surowca do Francji i Wielkiej Brytanii.
W rzeczywistości była to decyzja głównie symboliczna, bo francuskie oraz brytyjskie firmy irańskiej ropy i tak już prawie nie kupowały. Teharan, uprzedzając pełne wejście w życie unijnego embarga - co ma nastąpić z końcem czerwca - chciał pokazać, że nie wpłynie ono w większym stopniu na jego gospodarkę. Ale wcale tak nie jest - coraz więcej jest sygnałów świadczących o tym, że amerykańskie, a następnie unijne sankcje mocno uderzają w ten kraj.
Iran próbuje sprzedać rafineriom chińskim i indyjskim dodatkowe 500 tys. baryłek dziennie, co stanowi prawie 23 proc. wartości eksportu w zeszłym roku, podał wczoraj dziennik "Financial Times", powołując się na dwa źródła związane z rozmowami. To mniej więcej tyle, ile irańskiej ropy trafiało w zeszłym roku do Unii Europejskiej. Chiny są największym jej odbiorcą, zaś Indie trzecim, a w obu państwach szybko rośnie zapotrzebowanie na surowce energetyczne. Jednak negocjacje w sprawie zwiększenia zakupów na razie nie przynoszą efektów. Po pierwsze dlatego, że jak ujawniają źródła, Iran nie chce opuścić ceny. Po drugie, amerykańskie sankcje przewidują możliwość odcięcia od amerykańskiego systemu finansowego każdego, kto dokonuje transakcji z irańskim bankiem centralnym, a to najczęstszy sposób płacenia za surowiec.
Z powodu różnicy zdań w sprawie ceny Chiny też ograniczyły import irańskiej ropy. Według Międzynarodowej Agencji Energii zmniejszył się on w porównaniu z ubiegłym rokiem o prawie połowę.
Sprzedaż ropy jest największym źródłem dochodów Teheranu. Według analityków, jeśli zmniejszą się one o 20 - 25 proc., irańska gospodarka realnie odczuje skutki sankcji. O tym, że ten poziom może być już bliski, świadczy czarnorynkowy kurs irańskiego riala (od początku tego roku spadł on z 13 tys. za dolara do 20 tys.) oraz płynące z Teheranu sygnały o możliwości rozmów na temat programu nuklearnego. W zeszłym tygodniu irańscy negocjatorzy wysłali list do unijnej szefowej dyplomacji Catherine Ashton, w którym deklarują gotowość wznowienia przerwanych ponad rok temu rozmów, a wczoraj do Teheranu przybyli inspektorzy Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej.
Problem w tym, że nawet jeśli gospodarczo sankcje odniosą skutek, nie musi się to przełożyć na osiągnięcie celu politycznego - rezygnację przez Iran z nuklearnych ambicji. Za niespełna dwa tygodnie odbędą się w tym kraju wybory i przynajmniej do tego czasu prezydent Mahmud Ahmadineżad nie będzie chciał zrobić niczego, co wyglądałoby na ustępstwa wobec Zachodu. Czyli taniej ropy na razie nie będzie.
@RY1@i02/2012/036/i02.2012.036.00000090c.802.jpg@RY2@
Ile dolarów płacono za baryłkę ropy
Bartłomiej Niedziński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu