Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Unijny klimat dla reindustrializacji

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 13 minut

Europa kształtuje swoją politykę energetyczno-klimatyczną, abstrahując od rozwoju technologii, i traci swoją konkurencyjność gospodarczą - twierdzą ekonomiści, którzy kwestionują propozycje zawarte w unijnym pakiecie klimatycznym

Główne postulaty zaproponowanego przed ponad dwoma miesiącami przez Komisję Europejską nowego kształtu polityki energetyczno-klimatycznej Wspólnoty to jeszcze głębsza redukcja emisji gazów cieplarnianych oraz jeszcze większy, niż zakładano wcześniej udział źródeł odnawialnych energii (OZE) w produkcji prądu w całej Unii. Emisja CO2 miałaby teraz, zgodnie z nowym pakietem, zostać zmniejszona do 2030 r. aż o 40 proc. w stosunku do tej z 1990 r. Natomiast z OZE pochodzić miałoby aż 27 proc. całej energii elektrycznej wytwarzanej w UE. Ponadto proponuje się wprowadzenie ograniczeń dla tych sektorów gospodarki, które już wcześniej zostały objęte europejskim systemem handlu emisjami (EU ETS). To oznacza jeszcze większą niż dotychczas możliwość ingerowania Komisji Europejskiej w rynkowe mechanizmy.

Poza UE nie ma ograniczeń

Jak podkreślają przedstawiciele poszczególnych sektorów przemysłowych, zmniejszenie przydziałów bezpłatnych praw do emisji będące efektem takiej polityki może skutecznie zniechęcić do inwestowania i w praktyce oznaczać ucieczkę firm poza granice Unii Europejskiej, gdzie nie obowiązują obostrzenia klimatyczne. Dotyczyć to może nie tylko tradycyjnej energetyki, ale także wielu branż silnie obecnych teraz w Polsce, m.in. szeroko rozumianego przemysłu chemicznego.

Powyższe propozycje Komisji już od dnia ich opublikowania spotkały się ze sprzeciwem wielu państw członkowskich, łącznie z zapowiedziami zawetowania nowego pakietu energetyczno-klimatycznego. W gronie unijnych państw, które nie chcą brać na siebie tego rodzaju zobowiązań, są m.in. kraje Grupy Wyszehradzkiej, a także Rumunia oraz Bułgaria. W podpisanej przez przedstawicieli tych państw wspólnej deklaracji wskazuje się m.in. na to, że przed zatwierdzeniem tak ambitnych celów, jak te, które założyła Komisja Europejska, trzeba zapewnić sprawiedliwy podział obowiązków poszczególnych krajów z uwzględnieniem ich możliwości.

Wytyczone właśnie nowe cele mogą być szczególnie trudne do osiągnięcia przez Polskę, której gospodarka, w szczególności zaś energetyka, jak powszechnie wiadomo, opiera się na węglu w znacznie większym stopniu, niż ma to miejsce w większości pozostałych państw unijnych. Dlatego też w opinii naszego rządu poza samym określeniem ogólnego, wspólnotowego celu należy także sprecyzować to, jaki będzie udział poszczególnych krajów w dochodzeniu do niego.

Rozbieżności państw w sprawie pakietu są tak duże, że realne wydaje się wyłącznie uzgodnienie przez przywódców tylko części propozycji Komisji. W grę wchodziłyby m.in. te, które odnoszą się do odnawialnych źródeł energii.

Większa niezależność

Janusz Piechociński, wicepremier i minister gospodarki wyraził niedawno nadzieję na "otrzeźwienie" ekologicznego skrzydła w Komisji i Parlamencie Europejskim. W jego opinii ortodoksyjne upieranie się Europy przy wyznaczonych z góry założeniach nie ma większego sensu bez wcześniejszego globalnego porozumienia w sprawach klimatycznych.

Dalej w swych wnioskach idzie Adam Czyżewski, główny ekonomista PKN Orlen, który politykę Komisji nazywa kontrowersyjną. Jego zdaniem już wcześniejszy, wytyczony na okres do 2020 r., łagodniejszy w swej wymowie pakiet energetyczno-klimatyczny, określany potocznie jako 20/20/20 (20-proc. redukcja emisji CO2, 20-proc. energii z OZE i 20-proc. zwiększenie efektywności energetycznej) jest z wielu powodów nie do zrealizowania. Co więcej uporczywe obstawanie przy wytyczonej sześć lat temu przez Komisję Europejską polityce klimatycznej wcale nie przyczyni się do realizacji celu nadrzędnego, jakim jest redukcja emisji CO2 w skali globalnej.

Eksperci z Instytutu Kościuszki dostrzegają jeszcze inne problemy. W ich opinii ewentualne zaakceptowanie zapisów nowego pakietu klimatycznego doprowadzi do konieczności przeprowadzenia radykalnych zmian w polskiej energetyce. Staniemy przed dylematem, czym można zastąpić nasze elektrownie węglowe, które stanowią gros źródeł prądu w kraju. Produkcja energii na ich bazie stanie się bowiem nieopłacalna ze względu na wysokie ceny praw do emisji CO2. Zdaniem przedstawicieli Instytutu Kościuszki alternatywą nie będą ani OZE, ponieważ zielona energia jest nieefektywna, ani ekstremalnie droga elektrownia jądrowa. Jedynym wyborem pozostanie zatem gaz, który już teraz w większości sprowadzamy z Rosji. By jednak nie zwiększać zależności od wschodniego sąsiada należy pracować nad rozwiązaniami, które doprowadzą do większej dostępności surowca z różnych kierunków oraz elastyczności w wyborze dostawców. Uda nam się to osiągnąć dzięki budowie połączeń gazowych z krajami UE oraz dzięki pełnej liberalizacji rynku gazu. Przykładem skutecznych działań dywersyfikacyjnych jest PKN Orlen, który w ciągu kilku ostatnich lat zbudował konkurencyjny portfel dostawców. Na początku 2014 r. spółka podpisała sześć kontraktów gazowych z alternatywnymi dostawcami.

Kardynalne błędy

Zdaniem Adama Czyżewskiego największym błędem unijnej polityki klimatycznej jest przyjęcie jako cel poziomu, który został arbitralnie z góry określony. Zresztą w pakiecie jest ich znacznie więcej. - Zgodnie z regułą Tinbergena, znaną jako złota reguła polityki gospodarczej, do kontroli, tak jak w tym przypadku trzech celów niezbędne jest zastosowanie trzech niezależnych instrumentów. Jeśli instrumentów jest mniej, a tu wyznaczono tylko jeden, skutkiem będzie niespójność działań - mówi główny ekonomista PKN Orlen.

Kolejny błąd to jego zdaniem bazowanie na emisji z produkcji, a nie z konsumpcji. - Opodatkowanie emisji w fazie produkcji prowadzi do przenoszenia produkcji przemysłowej poza Unię Europejską, gdzie produkuje się taniej, ale bardziej emisyjnymi technologiami, niż w Europie i importowania oraz transportowania gotowych produktów - podkreśla Adam Czyżewski. To jest zresztą problem, który podnoszą również przy okazji nowego pakietu klimatycznego wspomniani już wcześniej przedstawiciele energochłonnych branż m.in. przemysłu chemicznego.

Zdaniem ekonomisty z płockiego koncernu sporą wadą unijnych wytycznych dotyczących choćby redukcji emisji gazów cieplarnianych jest zbyt krótki termin realizacji wytyczonych celów. W przypadku pakietu 20/20/20 miało to być 12 lat, w przypadku nowego pakietu, który miałby być zatwierdzony ostatecznie w przyszłym roku, na realizację celu pozostanie 15 lat. To wciąż za mało, aby do wykonania zadań można było wykorzystać innowacyjne technologie, a - w opinii Adama Czyżewskiego - właśnie opracowanie odpowiednich rozwiązań technologicznych powinno być sposobem realizacji takich programów, jak pakiet energetyczno-klimatyczny. Bez tego konkurencyjność gospodarcza zarówno całej Unii Europejskiej, jak i poszczególnych państw członkowskich będzie narażona na szwank.

Najlepszym przykładem na to, że sedno tkwi właśnie w technologii, jest zdaniem głównego ekonomisty PKN Orlen energetyka. O tym, że jej przyszłość zależy od rozwiązań technologicznych, najlepiej przekonuje rewolucja łupkowa w Stanach Zjednoczonych. Przed laty nikt nie przewidział ani jej skali, ani efektów. Natomiast w Unii Europejskiej, z powodu takiego, a nie innego definiowania polityki energetyczno-klimatycznej, stawiamy na wybrane, znane technologie, uznając, że w ten sposób ograniczamy niepewność. Technologie innowacyjne, na początku nieopłacalne, mają na siebie zarobić dzięki postępowi technologii, o ile w nie odpowiednio dużo zainwestujemy. A jednak innowacje pojawiają się nie tylko tam, gdzie sobie to założymy, i zmieniają rzeczywistość. W przypadku innowacji gospodarka planowa nie ma sensu.

Tymczasem, co podkreśla główny ekonomista PKN Orlen, jeśli Unia wprowadzi odpowiednie mechanizmy wspierania rozwoju innowacyjnych technologii, które mogą znaleźć zastosowanie w energetyce, ten sektor może się stać kołem napędowym europejskiej gospodarki.

Jak w Ameryce

I tutaj również USA mogą być dla nas przykładem. - Od dziesięciu lat w Ameryce Północnej wydobywa się gaz ziemny i ropę naftową z zastosowaniem nowych technologii bezpośrednio ze skał macierzystych. Niespodziewany przyrost globalnych zasobów wydobywalnego gazu ziemnego uzyskany za pomocą tych rozwiązań rozpoczął złotą erę gazu - mówi Adam Czyżewski. Rewolucja energetyczna doprowadziła do tego, że ceny gazu oderwały się od cen ropy naftowej, z którymi były związane przez dziesięciolecia. Gaz potaniał, co spowodowało rozkwit energetyki opartej na tym surowcu.

Niestety Europa, która nie zdecydowała się na razie postawić na rozwój technologii, a swoją politykę energetyczno-klimatyczną kształtuje abstrahując od rozwoju tego typu rozwiązań, traci swoją konkurencyjność gospodarczą. Właśnie w podejściu do zagadnień technologicznych należy zatem upatrywać przyszłości naszego kontynentu.

@RY1@i02/2014/059/i02.2014.059.000001000.803.jpg@RY2@

Z czego produkuje się energię

@RY1@i02/2014/059/i02.2014.059.000001000.804.jpg@RY2@

FOT. BLOOMBERG

Gaz łupkowy zmienił oblicze amerykańskiego rynku energetycznego

Bartłomiej Mayer

bartlomiej.mayer@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.