Rosja słabnie na polskim rynku gazu
Hamowanie przez wschodniego sąsiada sprzedaży do Polski oraz tańszy surowiec na Zachodzie to wstęp do zmiany struktury naszego importu
Główny powód malejących dostaw gazu z Rosji do Polski to działania samych Rosjan. Jak wynika z informacji głównego polskiego partnera Gazpromu - PGNiG - od września strona rosyjska nie realizuje w pełni zamówień. "Redukcje stanowiły od 6 do 46 proc. dobowego wolumenu zamówionego u dostawcy" - informuje polska spółka. PGNiG nie podaje dokładnych danych, ale z naszych szacunków wynika, że dostawy mogły być o nawet 1,5 mld m sześc. mniejsze od polskich zamówień.
Takie zjawisko dotyczy nie tylko naszego kraju, ale też dostaw z Rosji do całej Europy. Z pozoru może się wydawać dziwne, że Rosjanie minimalizują zarobki na sprzedawanym surowcu, ale główną rolę gra tu polityka. - W ramach zapisów kontraktowych zmniejszają dostawy gazu, byśmy nie dostarczali go Ukrainie - podkreśla były wicepremier Janusz Steinhoff. To polityka prowadzona przez Kreml od ponad dekady, definiowana przez motto: ropa i gaz zamiast czołgów.
Tyle że tym razem kosztem doraźnych korzyści w negocjacjach z Ukrainą może być utrata pozycji rosyjskiego gazu, między innymi w Polsce.
PGNiG ma w czwartek podać oficjalne dane na temat importu surowca w ramach kontraktu jamalskiego w zeszłym roku. Z szacunków spółki wynika, że było to 8,1 mld m sześc. To najniższy wynik od 2009 r. (w 2013 r. import wyniósł 8,7 mld m sześc., a w 2012 - 9 mld). Wskazuje on malejącą rolę importu gazu z Rosji - choć to nadal dominujące źródło naszego zaopatrzenia.
Szacowana przez PGNiG wielkość importu to około połowa zużycia gazu w Polsce. Wiele wskazuje, że zeszłoroczny poziom dostaw z Rosji mógł być poniżej minimum zapisanego w kontrakcie. Teoretycznie w takim przypadku na polską firmę mogłyby się posypać kary zgodnie z zawartą w umowie klauzulą "bierz lub płać", ale trudno je sobie wyobrazić w momencie, gdy to sami Rosjanie nie przysyłają zamawianych wielkości gazu.
"Biorąc pod uwagę ograniczenia dostaw z kierunku wschodniego w okresie wrzesień - grudzień 2014 r., wykazany powyżej wolumen importu (8,1 mld m sześc. - red.) wypełnił zobowiązania kontraktowe dotyczące minimalnych ilości rocznych" - poinformowała nas spółka.
Polskie przedsiębiorstwa muszą ratować się zakupami na innych rynkach. Zaś dzięki rozbudowie systemu gazowego pojawia się coraz więcej możliwości importu surowca z innych kierunków. - Duże firmy jak Orlen czy Azoty coraz chętniej samodzielnie szukają dostawców, by kupować tańszy gaz - zauważa Tomasz Chmal, ekspert rynku energetycznego. "W celu ograniczania ryzyka uzależnienia od jednego wiodącego dostawcy gazu Grupa Azoty prowadzi działania zmierzające do dywersyfikacji źródeł zaopatrzenia w ten surowiec" - wynika ze strategii spółki, która w 30 proc. pokrywa zapotrzebowanie, importując gaz z Niemiec.
A korzystanie z wirtualnego rewersu potwierdzają zarówno PKN Orlen, jak i PGNiG. "Niedostarczone wolumeny są na bieżąco uzupełniane dostawami gazu ziemnego z kierunku południowego i zachodniego, w tym również z wykorzystaniem wirtualnego rewersu. Dostawy gazu do odbiorców PGNiG przebiegają bez zakłóceń" - wyjaśniła spółka w odpowiedzi na nasze zapytanie.
Gaz z kierunku zachodniego jest na ogół tańszy niż kupowany w ramach umowy jamalskiej. Jeśli zapotrzebowanie na surowiec w Polsce będzie rosło, to zdaniem ekspertów bez obniżki w kontrakcie jamalskim należy się spodziewać wzrostu importu z Niemiec i Czech. Natomiast dostawy z Rosji będą utrzymywane na minimalnym poziomie, który pozwoli uniknąć kar umownych, czyli nieco ponad 8 mld m sześc.
- Gaz rosyjski utrzyma swoją silną pozycję na polskim rynku co najmniej do 2022 r., czyli dopóki będzie działała zasada "bierz lub płać" - podkreśla Tomasz Chmal. Ale jest i inny efekt. - Zwiększenie technicznych możliwości dywersyfikacji przełoży się na dużo mocniejszą pozycję negocjacyjną, jeśli chodzi o ceny gazu. Na te inwestycje zarobimy w części redukcją cen tego paliwa z Rosji - uważa Janusz Steinhoff.
NIK kontra minister w sprawie gazoportu
Najwyższa Izba Kontroli skrytykowała sposób budowy i opóźnienia w powstawaniu gazoportu w Świnoujściu. Resort skarbu uważa zaś, że spora część zarzutów dotyczy przeszłości, a inwestycja jest gotowa w 96 proc.
NIK wskazuje, że z zobowiązań nie wywiązały się spółki Gaz-System oraz Polskie LNG, odpowiedzialne za realizację inwestycji. Izba krytykuje także nadzorujące inwestycje Ministerstwo Skarbu. Zauważa, że choć budowa została zainicjowana na podstawie uchwały Rady Ministrów w 2006 r., to do 2009 r. nie podjęto prac legislacyjnych niezbędnych do usunięcia barier przeszkadzających w realizacji inwestycji. NIK zaznacza, że działania spółki Gaz-System jako koordynatora inwestycji były nieskuteczne, ale kontrolerzy przyznają, że nie miała ona wystarczających instrumentów.
Prace spowolniły podczas kryzysu branży budowlanej, w latach 2011-2012. Upadła wówczas firma PBG - jeden z głównych wykonawców terminalu gazowego. Zbankrutowały lub miały trudności finansowe także inne firmy związane z budową. W 2013 r. oddany został gazociąg prowadzący do terminalu LNG, a budowa gazoportu miała się zakończyć w zeszłym roku. Prace nadal trwają, a ich finał jest obecnie planowany na lipiec. Równocześnie między inwestorem a pochodzącym z Włoch wykonawcą toczy się spór. Włosi domagają się dodatkowego wynagrodzenia, na które nie chce się zgodzić Polskie LNG. Szef resortu skarbu wystąpił do NIK o utajnienie raportu. Minister obawiał się, że publikacja raportu wzmocni pozycję negocjacyjną wykonawcy i podroży koszty projektu.
Z powodu opóźnień w budowie PGNiG musiał przesunąć termin realizacji dostaw gazu LNG z Kataru. Terminal po oddaniu ma odbierać 5,5 mld m sześc. gazu rocznie, co odpowiada z grubsza jednej trzeciej rocznego zapotrzebowania Polski na ten surowiec.
@RY1@i02/2015/042/i02.2015.042.00000030a.802.jpg@RY2@
Tomasz Paczos/Fotonova/East News
Moskwa przykręca nam kurek, ale tym razem zamiast nas karze się sama
Grzegorz Osiecki
Taniejący gaz - kolejny punkt na długiej liście problemów Putina na
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu