Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Rosja słabnie na polskim rynku gazu

29 czerwca 2018

Hamowanie przez wschodniego sąsiada sprzedaży do Polski oraz tańszy surowiec na Zachodzie to wstęp do zmiany struktury naszego importu

Główny powód malejących dostaw gazu z Rosji do Polski to działania samych Rosjan. Jak wynika z informacji głównego polskiego partnera Gazpromu - PGNiG - od września strona rosyjska nie realizuje w pełni zamówień. "Redukcje stanowiły od 6 do 46 proc. dobowego wolumenu zamówionego u dostawcy" - informuje polska spółka. PGNiG nie podaje dokładnych danych, ale z naszych szacunków wynika, że dostawy mogły być o nawet 1,5 mld m sześc. mniejsze od polskich zamówień.

Takie zjawisko dotyczy nie tylko naszego kraju, ale też dostaw z Rosji do całej Europy. Z pozoru może się wydawać dziwne, że Rosjanie minimalizują zarobki na sprzedawanym surowcu, ale główną rolę gra tu polityka. - W ramach zapisów kontraktowych zmniejszają dostawy gazu, byśmy nie dostarczali go Ukrainie - podkreśla były wicepremier Janusz Steinhoff. To polityka prowadzona przez Kreml od ponad dekady, definiowana przez motto: ropa i gaz zamiast czołgów.

Tyle że tym razem kosztem doraźnych korzyści w negocjacjach z Ukrainą może być utrata pozycji rosyjskiego gazu, między innymi w Polsce.

PGNiG ma w czwartek podać oficjalne dane na temat importu surowca w ramach kontraktu jamalskiego w zeszłym roku. Z szacunków spółki wynika, że było to 8,1 mld m sześc. To najniższy wynik od 2009 r. (w 2013 r. import wyniósł 8,7 mld m sześc., a w 2012 - 9 mld). Wskazuje on malejącą rolę importu gazu z Rosji - choć to nadal dominujące źródło naszego zaopatrzenia.

Szacowana przez PGNiG wielkość importu to około połowa zużycia gazu w Polsce. Wiele wskazuje, że zeszłoroczny poziom dostaw z Rosji mógł być poniżej minimum zapisanego w kontrakcie. Teoretycznie w takim przypadku na polską firmę mogłyby się posypać kary zgodnie z zawartą w umowie klauzulą "bierz lub płać", ale trudno je sobie wyobrazić w momencie, gdy to sami Rosjanie nie przysyłają zamawianych wielkości gazu.

"Biorąc pod uwagę ograniczenia dostaw z kierunku wschodniego w okresie wrzesień - grudzień 2014 r., wykazany powyżej wolumen importu (8,1 mld m sześc. - red.) wypełnił zobowiązania kontraktowe dotyczące minimalnych ilości rocznych" - poinformowała nas spółka.

Polskie przedsiębiorstwa muszą ratować się zakupami na innych rynkach. Zaś dzięki rozbudowie systemu gazowego pojawia się coraz więcej możliwości importu surowca z innych kierunków. - Duże firmy jak Orlen czy Azoty coraz chętniej samodzielnie szukają dostawców, by kupować tańszy gaz - zauważa Tomasz Chmal, ekspert rynku energetycznego. "W celu ograniczania ryzyka uzależnienia od jednego wiodącego dostawcy gazu Grupa Azoty prowadzi działania zmierzające do dywersyfikacji źródeł zaopatrzenia w ten surowiec" - wynika ze strategii spółki, która w 30 proc. pokrywa zapotrzebowanie, importując gaz z Niemiec.

A korzystanie z wirtualnego rewersu potwierdzają zarówno PKN Orlen, jak i PGNiG. "Niedostarczone wolumeny są na bieżąco uzupełniane dostawami gazu ziemnego z kierunku południowego i zachodniego, w tym również z wykorzystaniem wirtualnego rewersu. Dostawy gazu do odbiorców PGNiG przebiegają bez zakłóceń" - wyjaśniła spółka w odpowiedzi na nasze zapytanie.

Gaz z kierunku zachodniego jest na ogół tańszy niż kupowany w ramach umowy jamalskiej. Jeśli zapotrzebowanie na surowiec w Polsce będzie rosło, to zdaniem ekspertów bez obniżki w kontrakcie jamalskim należy się spodziewać wzrostu importu z Niemiec i Czech. Natomiast dostawy z Rosji będą utrzymywane na minimalnym poziomie, który pozwoli uniknąć kar umownych, czyli nieco ponad 8 mld m sześc.

- Gaz rosyjski utrzyma swoją silną pozycję na polskim rynku co najmniej do 2022 r., czyli dopóki będzie działała zasada "bierz lub płać" - podkreśla Tomasz Chmal. Ale jest i inny efekt. - Zwiększenie technicznych możliwości dywersyfikacji przełoży się na dużo mocniejszą pozycję negocjacyjną, jeśli chodzi o ceny gazu. Na te inwestycje zarobimy w części redukcją cen tego paliwa z Rosji - uważa Janusz Steinhoff.

NIK kontra minister w sprawie gazoportu

Najwyższa Izba Kontroli skrytykowała sposób budowy i opóźnienia w powstawaniu gazoportu w Świnoujściu. Resort skarbu uważa zaś, że spora część zarzutów dotyczy przeszłości, a inwestycja jest gotowa w 96 proc.

NIK wskazuje, że z zobowiązań nie wywiązały się spółki Gaz-System oraz Polskie LNG, odpowiedzialne za realizację inwestycji. Izba krytykuje także nadzorujące inwestycje Ministerstwo Skarbu. Zauważa, że choć budowa została zainicjowana na podstawie uchwały Rady Ministrów w 2006 r., to do 2009 r. nie podjęto prac legislacyjnych niezbędnych do usunięcia barier przeszkadzających w realizacji inwestycji. NIK zaznacza, że działania spółki Gaz-System jako koordynatora inwestycji były nieskuteczne, ale kontrolerzy przyznają, że nie miała ona wystarczających instrumentów.

Prace spowolniły podczas kryzysu branży budowlanej, w latach 2011-2012. Upadła wówczas firma PBG - jeden z głównych wykonawców terminalu gazowego. Zbankrutowały lub miały trudności finansowe także inne firmy związane z budową. W 2013 r. oddany został gazociąg prowadzący do terminalu LNG, a budowa gazoportu miała się zakończyć w zeszłym roku. Prace nadal trwają, a ich finał jest obecnie planowany na lipiec. Równocześnie między inwestorem a pochodzącym z Włoch wykonawcą toczy się spór. Włosi domagają się dodatkowego wynagrodzenia, na które nie chce się zgodzić Polskie LNG. Szef resortu skarbu wystąpił do NIK o utajnienie raportu. Minister obawiał się, że publikacja raportu wzmocni pozycję negocjacyjną wykonawcy i podroży koszty projektu.

Z powodu opóźnień w budowie PGNiG musiał przesunąć termin realizacji dostaw gazu LNG z Kataru. Terminal po oddaniu ma odbierać 5,5 mld m sześc. gazu rocznie, co odpowiada z grubsza jednej trzeciej rocznego zapotrzebowania Polski na ten surowiec.

@RY1@i02/2015/042/i02.2015.042.00000030a.802.jpg@RY2@

Tomasz Paczos/Fotonova/East News

Moskwa przykręca nam kurek, ale tym razem zamiast nas karze się sama

Grzegorz Osiecki

grzegorz.osiecki@infor.pl

Taniejący gaz - kolejny punkt na długiej liście problemów Putina na

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.