Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Węgiel był, jest i będzie podstawą energetyki

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

PATRONAT DGP Nie tylko branża energetyczna boleśnie odczuje restrykcyjne przepisy, które szykuje Bruksela. Uderzą one też w nasze cementownie

- To, w którym kierunku będzie się rozwijać polska energetyka, jest jasne tylko w perspektywie najbliższych kilkunastu miesięcy. Dalsza przyszłość tego sektora wciąż jednak nie jest wiadoma - mówił podczas Forum Zmieniamy Polski Przemysł Jerzy Baehr, partner zarządzający w kancelarii WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr. Ministerstwo Energii wciąż nie przedstawiło ostatecznej wersji projektu ustawy o rynku mocy, chociaż - według danych resortu - żeby uniknąć blackoutu, do 2021 r. w Polsce powinno powstać ok. 10 GW nowych i zmodernizowanych jednostek wytwórczych, włącznie z blokami energetycznymi będącymi obecnie w budowie. Koszt wprowadzenia mechanizmu rynku mocy wstępnie szacowany jest na 2-3 mld zł rocznie.

- Ustawa o rynku mocy jest wciąż opracowywana i nie wiadomo, jak na jej końcowy kształt zareaguje Komisja Europejska - stwierdził Baehr. W jego ocenie decyzja Brukseli będzie kluczowa dla naszych inwestycji.

Dziś wydaje się, że polski rząd ma już wizję naszej energetyki. Jest ona oparta przede wszystkim na węglu i elektrowniach bazujących na tym paliwie. Potwierdzają to słowa Krzysztofa Tchórzewskiego, ministra energii, który wielokrotnie powtarzał, że nasz rynek mocy był, jest i jeszcze długo będzie oparty na narodowym surowcu. Co więcej, Tchórzewski pochwalił się nawet, że nasza koncepcja rynku mocy opartego na czarnym złocie zyskała już wstępną akceptację Brukseli. Minister zapewniał jednocześnie, że bezpieczeństwo dostaw prądu zapewnią nam nowoczesne bloki energetyczne, które już powstają lub powstaną w najbliższej przyszłości, jak np. elektrownia w Ostrołęce, czyli wspólny projekt Energi i Enei. Koszty jej budowy szacowane są na ok. 6 mld zł. Zarówno spółki energetyczne, jak i ministerstwo liczą na to, że inwestycja się zwróci. Mogą się jednak przeliczyć. Zwłaszcza że koszty zwrócą się tylko wówczas, gdy z rynku mocy nie zostaną wyłączone elektrownie o emisyjności wyższej niż 550 g CO2 na 1 kWh. A Komisja Europejska chce ich zamknięcia. Takie propozycje znalazły się już w tzw. pakiecie zimowym.

W ocenie Henryka Baranowskiego, prezesa Polskiej Grupy Energetycznej, założenia pakietu będzie bardzo trudno zrealizować, chcąc jednocześnie zapewnić bezpieczeństwo energetyczne kraju. Według Mirosława Kowalika, prezesa Enei, obecnie otoczenie dla firm energetycznych jest skomplikowane. Firmy energetyczne, których większościowym właścicielem jest Skarb Państwa, muszą patrzeć w przyszłość, nie zapominając o postępie technologicznym, ale także biorąc pod uwagę plany rządowe. - Nie powinniśmy się wstydzić energetyki opartej na węglu - dodał podczas debaty Kowalik. Jego zdaniem odnawialne źródła energii są niepewne i nie zapewnią nam odpowiednich mocy. - Nie można przecież przewidzieć, czy będzie wiało, czy świeciło słońce - mówił.

Ponieważ Bruksela przykłada dużą wagę do ochrony środowiska i emisji CO2, nie tylko przyszłość naszej energetyki jest niepewna, ale pod znakiem zapytania stoi także rozwój cementowni. Wszystko przez plany unijnych urzędników związane z kształtem listy carbon leakage, określającej zasady przydziału bezpłatnych uprawnień do emisji CO2. Branża będzie z nich korzystać do 2019 r. Wiele jednak wskazuje na to, że Parlament Europejski zmieni zasady gry i w następnych latach producenci będą musieli kupować całość emisji CO2. Pierwsze decyzje w Brukseli mają zapadać już 15 lutego.

- Jeśli cena CO2 będzie się kształtowała na poziomie 20 czy 30 euro za tonę, to znacząco wzrosną nasze koszty produkcji, a w konsekwencji także ceny na rynku - powiedział DGP Ernest Jelito, prezes spółki Górażdże, jednego z czołowych w Europie producentów cementu.

Szacuje się, że przy takim scenariuszu ceny cementu na polskim rynku mogą wzrosnąć nawet o 30 proc.

Jak podkreślał szef Górażdży, wyższe ceny mogą oznaczać, że nasz rynek zostanie zalany przez tańszy cement zza wschodniej granicy. Ukraińskie, białoruskie czy rosyjskie spółki nie muszą bowiem stosować się do unijnych wymogów. Tańszy cement ze Wschodu może także wpłynąć na ograniczenie zatrudnienia w branży na naszym rodzimym rynku. Obecnie w Polsce produkuje się ok. 15-16 mln ton rocznie.

Pakiety zimowy i bezpieczeństwo energetyczne kraju nieco się wykluczają

@RY1@i02/2017/028/i02.2017.028.00000100a.801.jpg@RY2@

fot. Tomasz Waszczuk/PAP

Koszt budowy nowej elektrowni w Ostrołęce powinien się zwrócić

Aleksandra Gruszczyńska

aleksandra.gruszczynska@infor.pl

@RY1@i02/2017/028/i02.2017.028.00000100a.803.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.