Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Wspólnoty boją się opłat za gaz. Rynek ma chęć na podwyżki, ale URE mówi: nie

Ten tekst przeczytasz w 25 minut

N iektórzy mieszkańcy wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych muszą przygotować się na to, że za jakiś czas dostaną wyższe o kilkadziesiąt procent rachunki za gaz. I co ciekawe, może dojść nawet do tak kuriozalnej sytuacji, że w tym samym bloku jedna rodzina będzie płaciła mniej, a druga dużo więcej. Dlaczego? Po częściowym uwolnieniu cen gazu, co miało w 2017 r., zmieniły się bowiem zasady traktowania odbiorców indywidualnych i biznesowych. Różnica między nimi jest diametralna. Ceny dla tych pierwszych, do końca 2023 r., trzeba wciąż konsultować z Urzędem Regulacji Energii. Tym drugim zaś można narzucać dowolnie stawki. I to się właśnie dzieje. Problem jednak w tym, że URE i dostawcy gazu inaczej interpretują klienta indywidualnego. Dla regulatora sprawa jest prosta – wspólnoty, spółdzielnie mieszkaniowe i zarządcy budynków powinni kupować gaz po stawkach identycznych jak gospodarstwa domowe. Po licznych zapytaniach URE wydało oficjalne stanowisko już w październiku. Mimo to spółki gazowe zdają się ciągle inaczej interpretować prawo. W ofertach wysyłanych do przedstawicieli wspólnot i spółdzielni zamiast dotychczasowej ceny z przedziału taryfowego W-5 i W-6 wpisują stawki dla odbiorców biznesowych, z grupy BW. A to sugeruje, że gdy wygaśnie dotychczasowa umowa, będą płacić za gaz znacznie drożej. – Nie zgadzamy się z tym. Nie jesteśmy przecież przedsiębiorcami. Kupujemy gaz nie po to, by na nim zarabiać, ale by korzystali z niego nasi mieszkańcy. Będziemy walczyć – zapowiadają spółdzielcy i przedstawiciele wspólnot. Liczą, że weto postawione przez URE im pomoże. Jak będzie? Zobaczymy. Warto jednak pamiętać, że stanowisko urzędu nie jest wiążącą wykładnią prawa. I gdy sprawa trafi do sądu, żadna ze stron nie ma wygranej w kieszeni. © ℗

Bożena Ławnicka

bozena.lawnicka@infor.pl

Wszyscy pytają, kim jest klient indywidualny

PGNiG analizuje, czy spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe powinny płacić więcej za gaz niż w poprzednich latach. Mimo stanowczego weta Urzędu Regulacji Energetyki rozważa dla nich taryfy jak dla odbiorców biznesowych, a nie tych z gospodarstw domowych

Przyszły rok będzie dla polskiej gospodarki trudny ze względu na oczekiwany wzrost cen nośników energii. Już teraz widać bardzo mocno rosnące stawki zarówno za energię elektryczną, jak i gaz. Do tej pory wyglądało jednak na to, że dotkną one głównie przedsiębiorców, a nie uderzą bezpośrednio w zwykłego Kowalskiego, który ogrzewa gazem swoje mieszkanie. Okazuje się jednak, że nie jest to takie pewne. Niektóre spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe, wykorzystujące gaz ziemny do celów grzewczych, sygnalizują, że otrzymują od PGNiG oraz innych dostawców gazu oferty na 2019 r. o wiele wyższe od tych obowiązujących obecnie.

– Do tej pory wysyłaliśmy do PGNiG zapytanie z wnioskiem o zaproponowanie oferty i ze względu na korzystne warunki na rynku paliw, jako większy klient, dostawaliśmy zazwyczaj propozycję kupna paliwa gazowego po cenie niższej niż oferta taryfowa. Sytuacja diametralnie się zmieniła w ostatnich miesiącach – mówi nam Waldemar Stachera, prezes firmy Pro-System RP administrującej nieruchomościami wspólnot mieszkaniowych, z których spora część ma własne kotłownie gazowe (więcej: opinia). Tłumaczy, że otrzymał faktury nie z przedziału taryfowego jak dla odbiorców z indywidualnych gospodarstw domowych, ale z przedziału jak dla odbiorców biznesowych. A na zapytanie o powód takiej zmiany, otrzymał od przedstawiciela dostawcy gazu informację, że wspólnota będzie traktowana jako odbiorca biznesowy. – Cena, zgodnie z umową, którą mamy z PGNiG, obowiązuje do końca roku. Wiemy jednak, że z końcem roku te taryfy nam wygasną, a nowe oferty, jakie można w tym roku uzyskać, zarówno od PGNiG, jak i innych dostawców, znacznie (o kilkadziesiąt procent) przekraczają dotychczasowe uzyskiwane przez nas ceny promocyjne. Oznaczałyby w praktyce podwyżki rzędu nawet 30–40 proc. – wylicza Waldemar Stachera.

Z problemem wyższych cen ofertowych zderzył się też dyrektor Spółdzielni Mieszkaniowej Metalowiec z Wrocławia. – Kontraktujemy gaz na okresy roczne. Jak co roku ogłosiliśmy przetarg na dostawę gazu. 20 listopada mieliśmy jego rozstrzygnięcie. Otrzymaliśmy – ku naszemu zdziwieniu – tylko jedną ofertę. Czytając ją, zamarłem, bo o ile wcześniej wynegocjowana przez nas cena gazu była niższa niż ceny taryfowe dla gospodarstw domowych (wynosiła w przeliczeniu 90 zł/1MWh ), to ta zaproponowana była o 70 proc. wyższa niż do tej pory: wynosiła niemal 150 zł/1MWh – mówi Dariusz Podroużek, dyrektor SM „Metalowiec”.

Jak dodał, w ustnych rozmowach dowiedział się, że sprzedawca gazu zmuszony jest traktować spółdzielnię jak odbiorcę biznesowego. – Wyjaśniono nam, że tak właśnie intepretuje przepisy prawa i według niego taryfy dla gospodarstw domowych w spółdzielniach nie muszą być stosowane – dodaje dyrektor.

Dla wrocławskiej spółdzielni to duży problem, bo kontraktowany przez nią gaz służy nie tylko do opalania własnej kotłowni, z której rozprowadzane jest ciepło do części mieszkań znajdujących się w zasobach spółdzielni, lecz także (w niektórych budynkach, zwłaszcza tych budowanych w latach 80.) do zasilania kuchenek gazowych – tam, gdzie mieszkańcy mają wspólne liczniki. – Przyjęcie oferty oznaczałoby kilkudziesięcioprocentowe podwyżki dla mieszkańców i w efekcie członkowie spółdzielni zostaliby potraktowani odmiennie i krzywdząco w stosunku do mieszkańców czy też właścicieli domów jednorodzinnych. Mogłoby dojść do kuriozalnej sytuacji, że część członków, na rzecz których spółdzielnia kontraktuje paliwo w cenach hurtowych, będzie płacić nawet kilkadziesiąt procent więcej niż inni członkowie mieszkający w sąsiednich budynkach, którzy na dostawę gazu do kuchenek gazowych mają podpisane umowy indywidualne jako gospodarstwa domowe i rozliczani będą według cen taryfowych, zatwierdzanych przez prezesa URE – mówi dyrektor Podroużek. I dodaje, że na to spółdzielnia nie chce się zgodzić i będzie szukać rozwiązania.

Walkę zapowiada też Waldemar Stachera. – Nie powinno być tak, że ci mieszkańcy wspólnot, którzy mają wspólny gazowy kocioł do zasilania centralnego systemu ogrzewania i rozliczają koszty zakupionego wspólnie paliwa między sobą, musieliby płacić za gaz kilkadziesiąt procent więcej niż ci właściciele mieszkań, którzy zainstalowali indywidulane liczniki i własne piece do ogrzewania mieszkań – tłumaczy.

opinia eksperta

Nie jesteśmy przedsiębiorcami

Dariusz Podroużek dyrektor Spółdzielni Mieszkaniowej „Metalowiec” we Wrocławiu

Znamy stanowisko URE i próbowaliśmy je przedstawić dostawcy oferującemu nam gaz jako jeden z argumentów, że spółdzielnie powinny być traktowane tak jak odbiorcy indywidualni. Jednak w odpowiedzi poinformowano nas, że dostawca ma odrębną opinię, z której wynika, iż może zaproponować nam taryfy jak dla przedstawicieli biznesu.

Nie zgadzamy się z takim stanowiskiem. Spółdzielnie mieszkaniowe nie są bowiem przedsiębiorcami i nie zarabiają na gazie kupowanym hurtowo na rzecz mieszkańców. Koszty zakupionych paliw są rozliczane odpowiednio między poszczególne lokale. Do tej pory w ramach przetargów uzyskiwaliśmy ceny niższe niż stawki taryfowe dla gospodarstw domowych. Dostawcy chętnie oferowali nam lepsze warunki niż w taryfach dla indywidualnych odbiorców. To, że spółdzielnia zakupuje duże ilości i jest swoistym pośrednikiem w ściąganiu należności, ułatwia bowiem im zadanie: otrzymują łączną zapłatę za dostarczony gaz, nie muszą wystawiać odrębnych rachunków, nie mają też kłopotów związanych z ewentualnymi zaległościami od indywidualnych odbiorców, którzy zwlekają z zapłatą.

Sytuacja sprzed kilku dni nas zaskoczyła, to dla nas świeży temat i w tej chwili zastanawiamy się, jak postąpić. Nie możemy zgodzić się na warunki cenowe obecnie zaproponowane przez dostawcę. Przyjęcie oferty oznaczałoby kilkudziesięcioprocentowe podwyżki dla części mieszkańców w przyszłym roku.

Część budynków ma ogrzewanie gazowe ze wspólnej kotłowni, ponadto w niektórych budynkach, w tych budowanych w latach 80., mamy zbiorcze liczniki – a gaz służy do zasilania kuchenek gazowych. Oznaczałoby to, że różne grupy w ramach tej samej spółdzielni będą obowiązywać odmienne stawki. Dojść mogłoby do kuriozalnej sytuacji, że część członków, na rzecz których spółdzielnia kontraktuje paliwo w cenach hurtowych w taryfach dla biznesu, mogłaby płacić nawet kilkadziesiąt procent więcej niż inni członkowie, mieszkający w sąsiednich budynkach, którzy na dostawę gazu do kuchenek gazowych mają podpisane umowy indywidualne i rozliczani będą według taryf dla gospodarstw domowych, zatwierdzanych przez prezesa URE. ©

Urząd wydał opinię

Opisane przypadki nie wydają się odosobnione. To, że dostawcy gazu nie traktują wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych jak klientów indywidualnych, potwierdza także Urząd Regulacji Energetyki. Od dość dawna wpływają do niego na ten temat zapytania i nie było ich chyba mało, skoro urząd odniósł się do problemu już w październiku, przedstawiając oficjalne stanowisko w tej sprawie (patrz: stanowisko URE). Ale niestety, mimo jasnego komunikatu, że mieszkańcy ze wspólnot czy spółdzielni powinni być traktowani tak jak ci z indywidualnych gospodarstw domowych, sprawa raczej się nie zakończyła. – Cały czas spływają do nas informacje od wspólnot mieszkaniowych czy spółdzielni. Każdy taki sygnał jest dokładnie analizowany – mówi DGP rzeczniczka URE Agnieszka Głośniewska. O opinię zapytaliśmy największego dostawcę gazu, czyli PGNiG. Z uwagi na ewentualną możliwość zmiany sposobu rozliczeń, wynikającą z komunikatu URE, prowadzimy aktualnie analizę przepisów prawa regulujących tę kwestię. Niezwłocznie po zapoznaniu się z wnioskami przeprowadzonych analiz przedstawimy zainteresowanym podmiotom (m.in. wspólnotom mieszkaniowym) nasze stanowisko – poinformował Henryk Mucha, prezes zarządu PGNiG Obrót Detaliczny.

Nieoficjalnie dowiadujemy się, że pod względem prawnym sytuacja jest skomplikowana. – Dotychczas spółdzielnie i wspólnoty były traktowane na takich samych zasadach jak wszyscy. Obecnie, według URE, gaz ma być rozliczany po cenach taryfowych tylko w takiej części, w jakiej trafia na potrzeby mieszkańców. Staramy się ten węzeł prawny rozwiązać. Jest to sytuacja trudna również pod względem logistycznym – usłyszeliśmy. Według naszego rozmówcy stanowisko URE, mimo że jest korzystne dla wspólnot i spółdzielni, jest tylko interpretacją przepisów, a nie źródłem prawa. W związku z tym, jeśli sprzedawcy gazu w oparciu o opinie swoich prawników ostatecznie nie zgodzą się z tą interpretacją, to należy się spodziewać długotrwałych sporów. Nie można wręcz wykluczyć, że firmy obrotu przedstawią odbiorcom cenniki zgodne z komunikatem regulatora, ale jednocześnie skierują sprawę do sądowego rozstrzygnięcia. O komentarz poprosiliśmy też Hermes Energy Group, ale do zamknięcia numeru go nie otrzymaliśmy.

Wątpliwości natury interpretacyjnej biorą się jednak głównie z różnego zrozumienia sytuacji, jaka następuje w Polsce w wyniku wejścia w kolejny etap uwolnienia rynku energii. Aktualny stan faktyczny jest taki, że od 1 października 2017 r. jedyną grupą odbiorców, dla której taryfy muszą być administracyjnie zatwierdzane przez prezesa URE, są gospodarstwa domowe. Nadzór nad stawkami w tej grupie odbiorców trwa do końca 2023 r. Od stycznia 2024 r. będziemy mieć w Polsce w pełni zliberalizowany rynek gazu.

Na razie jednak wygląda na to, że nie ma jasności, kto może liczyć na status klienta indywidualnego. Pojawiają się opinie, że wspólnot mieszkaniowych, spółdzielni mieszkaniowych czy zarządców budynków komunalnych nie można zaliczyć do tej grupy odbiorców, mimo że obsługują one gospodarstwa domowe. Ale są i tacy, w tym prawnicy (patrz: rozmowa z Dominikiem Sołtysiakiem), dla których – tak samo jak dla samorządowców i zarządców wspólnot – sprawa jest oczywista: nabywcy reprezentowani przez tych ostatnich powinni kupować gaz po stawkach identycznych jak gospodarstwa domowe.

A jakby tego było mało, to jest problem, co zrobić, gdy spółdzielnia oprócz obsługi mieszkańców budynku część lokali wynajmuje klientom biznesowym. Czy część gazu powinna kupić według ceny z taryfy, a część na zasadach wolnorynkowych?

Stanowisko Urzędu Regulacji Energetyki z 3 października 2018 r. w sprawie zakresu stosowania taryf dla paliw gazowych zatwierdzanych przez Prezesa URE

W świetle postanowień art. 62b ust. 1 ustawy z dnia 10 kwietnia 1997 r. – Prawo energetyczne (Dz.U. z 2018 r. poz. 755 ze zm.), od 1 października 2017 r. do 31 grudnia 2023 r. taryfy zatwierdzane przez Prezesa URE ustalane są w odniesieniu do odbiorców paliw gazowych w gospodarstwach domowych.

W praktyce występują przypadki, gdy wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe kupują paliwo gazowe na potrzeby swoich członków zamieszkałych w budynkach wielolokalowych, a następnie koszty zakupu tego gazu rozliczają na zasadach określonych w art. 45a ustawy – Prawo energetyczne, w tym m.in. na rzecz odbiorców w gospodarstwach domowych. Wówczas koszty zakupu paliwa gazowego są rozliczane w opłatach w taki sposób, aby ich wysokość zapewniała wyłącznie pokrycie ponoszonych przez odbiorcę kosztów zakupu paliw gazowych (art. 45a ust. 4 ustawy).

Z punktu widzenia przedsiębiorstwa obrotu sprzedającego paliwo gazowe w opisanej sytuacji powstaje wątpliwość, czy zakup gazu należy rozliczać wg ceny zatwierdzonej w taryfie przez Prezesa URE zgodnie z art. 62b ust. 1 pkt 2 ustawy – Prawo energetyczne.

Odnosząc się do tak postawionego problemu, w kontekście art. 62b ust. 1 pkt 2 ustawy – Prawo energetyczne zauważyć należy, że celem tego przepisu było ustanowienie okresu przejściowego stosowania, zatwierdzonych przez Prezesa URE, taryf dla odbiorców paliw gazowych w gospodarstwach domowych. W świetle art. 3 pkt 13b ustawy – Prawo energetyczne odbiorca w gospodarstwie domowym to odbiorca końcowy dokonujący zakupu paliw gazowych wyłącznie w celu ich zużycia w gospodarstwie domowym.

Prowadzi to do wniosku, że wskazany powyżej okres przejściowy obowiązku zatwierdzania przez Prezesa URE taryf (zagwarantowany w harmonogramie uwalniania cen gazu do 31 grudnia 2023 r.) powinien dotyczyć wszystkich przypadków, gdy zakup gazu dokonywany jest wyłącznie w celu jego zużycia w gospodarstwie domowym. To z kolei oznacza, że sprzedawca gazu ma obowiązek stosować w rozliczeniach ceny gazu ustalone w zatwierdzonej taryfie, zarówno gdy (1) odbiorcą jest mieszkaniec domu jednorodzinnego, jak również w przypadku gdy (2) w imieniu odbiorców w gospodarstwach domowych zamieszkujących budynek wielolokalowy stroną umowy ze sprzedawcą jest np. wspólnota mieszkaniowa lub spółdzielnia mieszkaniowa. Przy czym w drugim z wymienionych przypadków obowiązek stosowania w rozliczeniach cen zatwierdzanych przez organ regulacyjny dotyczy wyłącznie ilości gazu nabywanego w sytuacji, kiedy faktycznym odbiorcą (beneficjentem) jest gospodarstwo domowe.

W przypadkach gdy paliwo gazowe kupowane przez odbiorcę będącego właścicielem lub zarządcą budynku wielolokalowego jest wykorzystywane w celu wytwarzania ciepła, wyłącznie na potrzeby gospodarstw domowych w budynku, rozliczenia winny być dokonywane zgodnie z cenami zatwierdzonymi przez Prezesa URE w taryfie. Natomiast gdy paliwo gazowe jest nabywane w celach innych niż w zakresie obsługi gospodarstw domowych w tym budynku, nie ma obowiązku rozliczania tej części kupionego gazu wg cen taryfowych zatwierdzonych przez Prezesa URE. Nie ma obowiązku dokonywania rozliczeń po cenach taryfowych także w sytuacji, gdy nabywane paliwo gazowe jest wykorzystywane w ramach prowadzonej działalności gospodarczej.

Należy także pamiętać, że art. 56 ust. 1 pkt 6 ustawy – Prawo energetyczne określa, iż karze pieniężnej podlega ten, kto stosuje ceny lub stawki opłat wyższe od zatwierdzonych lub stosuje taryfę niezgodnie z określonymi w niej warunkami. A jeżeli podmiot nie posiada zatwierdzonej taryfy, zastosowanie może znaleźć art. 56 ust. 1 pkt 5 ustawy – Prawo energetyczne, zgodnie z którym karze pieniężnej podlega ten, kto stosuje ceny i taryfy, nie przestrzegając obowiązku ich przedstawienia Prezesowi URE do zatwierdzenia, o którym mowa w art. 47.

Nawet gdyby, to za ile?

Gdyby nawet przyjąć, że mieszkańcy wspólnot i spółdzielni mają płacić za gaz jak klienci indywidualni, to pytanie ile, bo wciąż nie wiadomo, jakich stawek od stycznia 2019 r. mogą spodziewać się gospodarstwa domowe. Aktualna, wyższa od poprzedniej o 5,9 proc. taryfa gazowa PGNiG obowiązuje od 10 sierpnia do końca 2018 r., a tymczasem gazowy potentat wciąż nie złożył do URE wniosku ws. przyszłorocznych stawek. – Dalej prowadzimy analizy – poinformował w środę wiceprezes ds. handlowych PGNiG Maciej Woźniak. Zaznaczył przy tym, że nie można liczyć na obniżkę cen. Aby taryfa zaczęła obowiązywać z początkiem 2019 r., URE powinien zatwierdzić ją w połowie grudnia 2018 r. W środę przy okazji prezentacji wyników za pierwszych dziewięć miesięcy 2018 r. PGNiG podało, że średnia cena gazu na Towarowej Giełdzie Energii na głównym rynku gazu (RDN – rynek dnia następnego) w 2018 r. wynosiła 100 zł za MWh i była o 30 proc. wyższa od analogicznego okresu roku 2017. Stawki rosły do drugiej połowy września, obecnie można zaobserwować stopniową korektę. Na jaki wniosek taryfowy zdecyduje się PGNiG i jak odniesie się do niego URE – trudno dzisiaj przewidzieć.

Rynek gazu bije rekordy

W 2017 r. zużycie gazu w Polsce było rekordowo wysokie – wyniosło blisko 18 mld m sześc. Z tego większość zaimportowaliśmy z Rosji na mocy kontraktu jamalskiego, obowiązującego do 2022 r. Oczekiwany jest dalszy wzrost tego rynku, zarówno ze względu na dynamiczny wzrost gospodarczy, jak i przybywające w systemie energetycznym kolejne elektrownie i elektrociepłownie gazowe.

Jednocześnie rząd stawia na bezpieczeństwo energetyczne rozumiane jako silna pozycja PGNiG. Koncern realizuje obecnie strategię, która po 2022 r. ma całkowicie zmienić strukturę zakupów gazu do Polski w taki sposób, by nie trzeba było dłużej importować go z Rosji. Mają temu służyć kolejne umowy na import skroplonego gazu LNG ze Stanów Zjednoczonych, przejmowanie nowych złóż na Morzu Norweskim czy wzrost wydobycia krajowego. Operator systemu przesyłowego – Gaz-System – równolegle prowadzi prace nad rozbudową infrastruktury. W 2022 r. ruszyć ma nowy gazociąg Baltic Pipe, który poprzez Danię połączy Polskę z szelfem norweskim. Dodatkowo zwiększona ma zostać przepustowość terminala gazowego LNG w Świnoujściu.

Rzecz w tym, że wszystkie te projekty prowadzą podmioty państwowe, a inwestycje muszą znaleźć odbicie w krajowych cenach gazu. Nie widać rynkowych czynników, które mogłyby złagodzić wzrost cen. A przecież to właśnie gaz, jako paliwo czystsze od węgla, jest upatrywany jako szansa na walkę ze smogiem. ©

Odpowiedzialne nie tylko prawo

W przypadku wyższych faktur za prąd przyczyny mają po części charakter zewnętrzny, a po części biorą się z sytuacji w kraju. Jeśli jednak chodzi o gaz, to wzrost cen w hurcie jest niemal wyłącznie odbiciem sytuacji na świecie. Polski rynek ropy i gazu jest mocno powiązany z globalnymi rynkami. A tam od początku roku drożeją i gaz, i ropa. Podwyżki napędza sytuacja po stronie podażowej. Skłonność sprzedawców do podwyżek napędza również stabilnie rosnący popyt wewnętrzny. Tylko w 2017 r. zużycie gazu w Polsce wzrosło o ponad 10 proc. Dodatkowo nasz hurtowy rynek gazu jest mocno skorelowany z niemieckim, co nieubłaganie ciągnie ceny w górę. W Niemczech wysokie ceny surowca nie muszą być tak dotkliwe, bo przedsiębiorstwa zakupy rozkładają w czasie. W ten sposób mogą jeszcze dziś korzystać z niższych cen we wcześniejszych latach, co obniża ich całkowite wydatki za gaz.

Te polskie firmy, które zdążyły już podpisać umowy na gaz na 2019 r. lub tylko na kilka miesięcy, zazwyczaj wspominają o 40-procentowych wzrostach opłat. W ostatnich tygodniach hurtowe ceny surowców zaczęły jednak spadać, co pozwala myśleć, że i oferty polskich sprzedawców gazu będą z czasem coraz bardziej korzystne.

Zdaniem alternatywnych sprzedawców, jak np. Hermes Energy Group, polskie ceny gazu mogłyby być niższe, gdyby rynek był bardziej konkurencyjny. PGNiG, jedyny państwowy koncern gazowy, zdecydowanie dominuje nad pozostałymi sprzedawcami. Jednocześnie ze względu na zmianę przepisów w zakresie obowiązkowych zapasów, jakie muszą utrzymywać sprzedawcy, powiększa się jego przewaga. Jak ujawniło PGNiG, ostatnie miesiące umożliwiły firmie przejęcie ponad 50 tys. klientów konkurencji, a cała sprzedaż gazu grupy zwiększyła się o 5,9 proc. – W ciągu tych dziewięciu miesięcy sprzedaliśmy 11,9 mld m sześc. gazu. W porównaniu z analogicznym okresem 2018 r. oznacza to wzrost o 600 mln m sześc., co pokazuje stabilny wzrost tego rynku w Polsce – podaje PGNiG.

Samorządy: regulator ma rację, jesteśmy spokojni

Kłopoty, z jakimi za chwilę mogą się spotkać mieszkańcy domów wielorodzinnych, nie niepokoją jeszcze jednostek samorządu terytorialnego. Jak mówi Maja Wysocka z wydziału komunikacji społecznej wrocławskiego magistratu, w tej kwestii kluczowe jest stanowisko URE, a wynika z niego, że nadzór nad taryfami (tj. cenami maksymalnymi) dla gazu sieciowego sprzedawanego do gospodarstw domowych zostaje utrzymany do końca 2023 r. – Nie spotkaliśmy się z inną interpretacją, że budynki wielorodzinne nie będą traktowane jako gospodarstwa domowe – mówi Wysocka. Wykładnia URE uspokaja także władze Częstochowy. Pytany o tę kwestię rzecznik urzędu miasta Włodzimierz Tutaj najpierw powołuje się właśnie na komunikat URE, a potem dodaje: „Jeżeli chodzi o mieszkaniowe zasoby komunalne, mamy w Częstochowie kilkanaście budynków ze wspólnym piecem na gaz, ale administrator (ZGM TBS) nie zgłasza na razie problemu potencjalnie wyższych taryf w związku z indywidualną interpretacją przepisów przez dostawcę gazu.

Spokojny jest też Kraków, bo – jak mówi rzeczniczka prasowa tamtejszego Zarządu Budynków Komunalnych Małgorzata Stuch – wszelkie warunki umowy na sprzedaż gazu na 2019 r., w tym również cen poszczególnych taryf, zostały określone w ramach postępowania przetargowego przeprowadzonego przez Krakowską Grupę Zakupową Gazu. Po prostu wybrano najkorzystniejszą ofertę cenową. W ten sposób ZBK w Krakowie pozyskał również gaz do ogrzewania mieszkań w budynkach wielorodzinnych, zasilanych w ciepło za pośrednictwem jednej, wspólnej kotłowni gazowej. – Nie zachodzi więc ryzyko wzrostu cen dostawy gazu i w konsekwencji obciążenia większymi kosztami za ogrzewanie gazowe mieszkańców poszczególnych budynków wielorodzinnych, pozostających w naszym zarządzie – zapewnia Małgorzata Stuch.

Przedstawiciele miast są też przekonani, że na podwyżki cen gazu w 2019 r. i w kolejnych latach można się przygotować. – Dostępne są już na rynku oferty kilku sprzedawców gazu ziemnego z gwarancją stałej ceny kWh gazu ziemnego, które dają pewność zakupu gazu po stałej cenie przez rok, dwa, a nawet trzy lata. Jest to zapewne jedyna forma zabezpieczenia stałych kosztów zakupu gazu na najbliższe lata – tłumaczy rzeczniczka prezydenta Torunia Anna Kulbicka-Tondel.

Ogrzewanie ekologiczne, ale drogie

– Struktura paliw wykorzystywanych w gospodarstwach domowych jest po prostu zła. 57 proc. stanowi węgiel, 17 proc. biomasa, a gazem ogrzewa się obecnie zaledwie 15 proc. gospodarstw domowych. Pozostałe 11 proc. domów korzysta z oleju i innych paliw – wyjaśnia Andrzej Rubczyński, dyrektor ds. badań i analiz Forum Energii. Przypomina, że do celów grzewczych w Polsce zużywa się aż 12 mln ton węgla, czyli prawie połowę tego, ile spala zawodowa energetyka. Według niego konieczne są działania, które doprowadzą do wyeliminowania paliw stałych jako źródeł ciepła i zastąpienia ich gazem. Tak rosnąca presja popytowa zdecydowanie nie będzie sprzyjać spadkowi cen gazu w Polsce w kolejnych latach. Zwłaszcza że rząd nie przewiduje żadnych dopłat dla osób, które zdecydują się przejść na gaz, jak w przypadku energii elektrycznej.

Ogrzewanie gazem ziemnym już teraz jest droższe od węgla, nie mówiąc o tym, że Polacy powszechnie spalają w indywidualnych piecach także tańsze paliwa dużo gorszej jakości, w tym nawet śmieci. Trudno przypuszczać, by wzrost cen gazu zachęcił do przestawiania się na to paliwo. A tymczasem gaz nie tylko umożliwia redukcję emisji CO2, ale również oznacza brak emisji szkodliwych pyłów zawieszonych PM10 i PM2,5 oraz benzopirenu. ©

opinia eksperta

Uprzedziliśmy mieszkańców, że będą podwyżki 

Waldemar Stachera, prezes firmy Pro-System RP

W wyszczególnieniu na fakturach, które dostawaliśmy z PGNiG wcześniej, zamiast ceny z przedziału taryfowego W-5 i W-6, pojawiła się stawka dla odbiorców biznesowych, z grupy BW. Oczywiście cena pozostała niezmieniona, zgodnie z umową, którą mamy do końca roku. Wiemy jednak, że z końcem roku te taryfy nam wygasną.
W toku dotychczasowej wymiany informacji dostaliśmy od PGNiG stanowisko, że wspólnoty nie mogą liczyć na tę samą taryfę co odbiorcy indywidualni. Nie zgodziliśmy się z taką opinią od samego początku, ponieważ nawet intuicyjnie niewłaściwe wydaje się, by mieszkańcy domów wielorodzinnych płacili za paliwo gazowe więcej niż ci mieszkający w blokach. Dodatkowo oferty, z jakimi mamy obecnie do czynienia, przewidują wzrost cen od Nowego Roku o 30–40 proc., z czym jako administrator nie chcemy i nie możemy się zgodzić. Już w sierpniu br. wystąpiłem do URE z prośbą o interpretację i komunikat regulatora z października uważam za rozstrzygający. Czytamy w nim, że w budynkach, w których nie ma lokali użytkowych, odbiorcy kupują paliwo gazowe według taryfy dla klientów indywidualnych. Jednak wracając z tą sprawą do PGNiG, uzyskałem odpowiedź, że dział prawny analizuje sytuację, w związku z czym nie widzę innego wyjścia, jak tylko czekać. 
Rozesłaliśmy do mieszkańców pismo, że należy nastawiać się na podwyżki cen gazu ziemnego i wynikający z nich wzrost cen ciepła i ciepłej wody użytkowej, skali podwyżek nie jesteśmy w stanie wyliczyć, bo nie mamy nowej umowy na gaz od stycznia.
Jednocześnie dostajemy od wspólnot sygnały, że dostają od PGNiG indywidualne oferty na zakup, z około 20 proc. wyższą stawką od tej obowiązującej obecnie. W ostatnich tygodniach widać jednak spadek cen gazu na rynku hurtowym, w związku z czym wspólnota, która podpisze indywidualną umowę na rok czy dwa lata, może znaleźć się w niekorzystnej sytuacji. Dlatego takie działania PGNiG budzą moje wątpliwości co do zgodności z zasadami konkurencji i wolnego rynku.©

Chcemy i powinniśmy zużywać więcej gazu, ale ceny to blokują

Współpraca Bożena Ławnicka

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.