Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Węglowe dylematy

14 maja 2018

Konsolidacja, gigantyczne inwestycje liczone w dziesiątkach miliardów złotych - branża się zmienia. Tylko czy w dobrym kierunku?

Węglowy blok w elektrowni Ostrołęka o mocy 1000 MW, jeśli w ogóle powstanie (bo mają go budować Enea i Energa, ale może im potrzebny trzeci partner), będzie ostatnią taką inwestycją w Polsce. Ogłosił to jakiś czas temu minister energii Krzysztof Tchórzewski. Wszystko wskazuje na to, że tak właśnie będzie, no chyba, że nowe unijne przepisy dotyczące handlu emisjami CO2 (EU ETS) będą tak restrykcyjne, że wybudowanie siłowni będzie nieopłacalne.

Enea uruchomiła już największy blok 1075 MW, Tauron kończy w Jaworznie budowę 910 MW, a PGE dwóch bloków w Opolu (każdy ma 900 MW). A w Turowie powstaje 450 MW opalanych węglem brunatnym. W dalszych planach jest też inny blok, ale "okołowęglowy" - na gaz z węgla. Miałby w przyszłości powstać przy lubelskiej kopalni Bogdanka, ale na razie nie ma w tej sprawie konkretnych decyzji.

Ale to nie znaczy, że zdominowana przez węgiel (85 proc. energii elektrycznej produkujemy z kamiennego i brunatnego) polska energetyka kręci się tylko wokół tej "czarnej osi". Nie tylko przyszła struktura zużycia paliw, lecz także sposób zarządzania wielkimi koncernami energetycznymi i paliwowymi, które są u nas pod kontrolą Skarbu Państwa, muszą ulec zmianie.

Inny sposób myślenia

- Energetyka na świecie podlega szybkim zmianom technologicznym, a to ma odzwierciedlenie w przetasowaniach biznesowych. Na wytwarzaniu energii w źródłach konwencjonalnych coraz mniej się zarabia i to powoduje zmiany w zarządzaniu aktywami. Spółki w Europie, zwłaszcza w Niemczech, intensywnie dzielą się i łączą, żeby dostosować się do zmieniającego otoczenia. W większości przypadków kulą u nogi staje się energetyka konwencjonalna, która w wielu krajach europejskich po latach eksploatacji wymaga dużych nakładów na modernizację przy niskich cenach hurtowych energii elektrycznej. Dlatego większość spółek stawia na odnawialne źródła energii (OZE) i dystrybucję energii oraz usługi okołoenergetyczne u odbiorcy - mówi DGP Joanna Maćkowiak-Pandera, szefowa think tanku Forum Energii. I przyznaje, że i u nas zmiany są zauważalne, jednak ich kierunek jest nieco inny. - Niedochodowe kopalnie zostały włączone do spółek energetycznych, co zmniejszyło możliwości inwestowania w nowe źródła energii. Krajowa energetyka, a przede wszystkim ciepłownictwo, pilnie potrzebuje nowych inwestycji i bardziej efektywnego wykorzystania istniejących aktywów, a to kosztuje. Zdobywanie kapitału i mobilizowanie środków otwiera pole do nowego podziału rynku i nowej organizacji spółek. Pewniejszą przyszłość niż duże jednostki węglowe mają w Polsce elektrociepłownie gazowe i źródła odnawialne - podkreśla Maćkowiak-Pandera.

Więcej gazu

Przychylniejszy czas dla błękitnego paliwa zaczyna być powoli widać. Polska stara się jak najbardziej uniezależnić od dostaw z Rosji. Pierwszym krokiem była budowa gazoportu w Świnoujściu, gdzie odbieramy paliwo np. z Kataru czy Stanów Zjednoczonych. Drugim ma być budowa rurociągu Baltic Pipe z Norwegii do Polski przez Danię. Minister Piotr Naimski, odpowiadający za infrastrukturę strategiczną już nieraz powtarzał, że robimy wszystko, by przedłużanie kończącego się w 2022 r. kontraktu jamalskiego z rosyjskim Gazpromem nie było konieczne.

Te ruchy przekładają się na decyzje biznesowe. Na przykład PGE zmieniła swoje plany w Elektrowni Dolna Odra, gdzie nowy blok będzie jednak na gaz, a nie na węgiel. Z kolei PGNiG Termika blokiem gazowo-parowym na Żeraniu chce zastąpić stare kotły węglowe.

Łączenie czy różnorodność

Trafnie kierunek zmian miksów energetycznych pokazuje ostania prognoza Międzynarodowej Agencji Energii, która przewiduje, że w 2040 r. udział energii elektrycznej z węgla na świecie nie przekroczy 25 proc. Nawet dzisiejsi wielcy emitenci gazów cieplarnianych jak Chiny i Indie będą (wg MAE) oscylować wokół 40 proc. Dla UE prognozuje się około 5 proc. - Czy wobec tych megatrendów polska energetyka może pozostać obojętna - zastanawia się Maćkowiak-Pandera.

Wydaje się, że kluczem do stawiania na wielkie inwestycje mają być duzi i silni gracze. Nie bez powodu przecież planowane jest połączenie Orlenu i Lotosu. W DGP pisaliśmy też o lansowanym przez premiera Mateusza Morawieckiego pomyśle duopolu w energetyce - z obecnych czterech graczy na rynku miałoby pozostać dwóch. Jeśli bowiem polski rząd w końcu podejmie decyzję o budowie za 70-75 mld zł elektrowni atomowej, to będzie musiał znaleźć finansowanie tego projektu. A jak wiadomo - duży może więcej.

- W przypadku energetyki konsolidacja wydaje się dla rządu warunkiem koniecznym dla budowy bezpieczeństwa energetycznego opartego na krajowym kapitale oraz tradycyjnym modelu wykorzystania lokalnych zasobów węgla, przy ostrożnym podejściu do dywersyfikacji źródeł energii. Zwiększa to pole manewru krajowych decydentów w krótkim okresie, jednak w dłuższej perspektywie może prowadzić sektor na manowce. Bez większej różnorodności podmiotów oraz ośrodków decyzyjnych w polskiej energetyce - szczególnie wzrostu zaangażowania sektora prywatnego - bardzo trudno będzie sfinansować niezbędne kapitałochłonne inwestycje modernizacyjne oraz zapewnić odporność całego sektora na ryzyko rynkowe i regulacyjne - ocenia Aleksander Śniegocki, szef projektu Energia i Klimat w think tanku WiseEuropa.

@RY1@i02/2018/092/i02.2018.092.05000030c.801.jpg@RY2@

Karolina Baca-Pogorzelska

karolina.baca@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.