Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Amerykańsko-francuska gra o polski atom

Prezydenci Andrzej Duda i Emmanuel Macron przed poniedziałkowym spotkaniem w Paryżu
Prezydenci Andrzej Duda i Emmanuel Macron przed poniedziałkowym spotkaniem w Paryżufot. Marcin Obara/PAP
28 lutego 2024
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Sposób realizacji projektów jądrowych w regionie może postawić w trudnej sytuacji polski rząd. Wracają pytania o prawidłowość wyboru technologii dla elektrowni w Choczewie

Koreański Hyundai, jako jedyny z pięciu oferentów, przeszedł w zeszłym tygodniu do kolejnego etapu postępowania w sprawie budowy dwóch nowych bloków jądrowych w Bułgarii. Z przetargu odpadła m.in. amerykańska firma Bechtel, która ma budować elektrownię w Choczewie. Hyundai ma teraz przedstawić wiążącą ofertę na budowę dwóch reaktorów AP1000 – takich samych, jakie są planowane nad Bałtykiem. Z dokumentacji przeanalizowanej przez portal branżowy Nuclear.pl wynika, że budowa pierwszego reaktora potrwa pięć lat, a kolejnego – 4,5 roku. Jeśli inwestycja dojdzie do skutku, będą to pierwsze jednostki jądrowe w Bułgarii opierające się na zachodniej technologii.

Pod koniec stycznia rezultaty swojego postępowania w sprawie wyboru technologii jądrowej ogłosił rząd Czech. Z trzech oferentów do kolejnego etapu przeszli dwaj: koreański koncern KHNP i francuski EDF. Szanse na kontrakt stracił tym samym Westinghouse, który został wybrany jako partner dla inwestycji jądrowych m.in. w Polsce i Bułgarii. Równocześnie władze w Pradze zapowiedziały rozszerzenie programu. Oprócz pierwotnie planowanego jednego bloku elektrowni Dukovany mogą powstać nawet trzy kolejne. Nad wiążącymi ofertami na tak rozszerzony projekt pracują teraz finaliści postępowania.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.