Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Mnożą się wątpliwości w sprawie obliga

28 października 2020
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Zwolnienie wytwórców z obowiązku hurtowej sprzedaży energii przez giełdę ma w zamyśle rządzących ograniczyć import prądu, czego domagały się górnicze związki. Na rynku jest jednak obawa, czy taki właśnie będzie efekt

Projekt znoszący tzw. obligo giełdowe ma jeszcze w tym roku wyjść z resortu klimatu. Rząd we wrześniowym porozumieniu z górniczymi związkami zawodowymi w sprawie wygaszania kopalń do 2049 r. zobowiązał się, iż „dokona zmiany legislacyjnej w zakresie zwolnienia z obowiązku hurtowej sprzedaży energii elektrycznej na giełdzie towarowej”. Rosnący import ma bowiem ograniczać krajową produkcję energii elektrycznej i tym samym spalanie węgla.

Obligo giełdowe reguluje rynek terminowy Towarowej Giełdy Energii (TGE), a prąd z importu trafia głównie na rynek spotowy. W 2019 r. obrót na rynku terminowym wyniósł ok. 195 TWh, podczas gdy na rynku spot ok. 30 TWh. Pytanie więc, na ile nowa regulacja wpłynie na ten ostatni, bo na pewno mocno zmieni sytuację na rynku terminowym, co pokazują dane historyczne. W 2010 r., gdy wdrożono obowiązek sprzedaży 15 proc. energii na giełdzie, obroty na rynku terminowym TGE wzrosły stukrotnie do 74 TWh. W 2014 r. przekroczyły 160 TWh, by w 2017 r. spaść do 86 TWh i podwoić się w 2018 r., gdy podniesiono obligo do 30-proc. Zwiększono je aż do 100 proc. pod koniec 2018 r., w czasie znacznych wzrostów cen energii, by poprawić transparentność rynku.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.