Może ograniczyć „darmowy lunch”
Niemal 20 mld zł rządowej pomocy trafi do małego biznesu bez żadnych warunków. To skusi do sięgnięcia po wsparcie także tych, którzy go nie potrzebują
Każdy kraj, który zmaga się ze skutkami epidemii, próbuje osłonić przedsiębiorców i miejsca pracy. W Polsce o wsparcie mogą się ubiegać firmy, które nie funkcjonują normalnie przez zamrożenie gospodarki i spadek popytu. Sięgnięcie po pomoc zwykle warunkowane jest spadkiem przychodów. Są jednak i instrumenty, po które mogą sięgnąć wszyscy – niezależnie od tego, czy epidemia uderzyła w ich biznes, czy przeciwnie doprowadziła do wzrostu popytu na produkowane towary lub usługi. To powoduje ryzyko, że wsparcie z publicznych pieniędzy trafia także tam, gdzie nie są potrzebne, a część przedsiębiorców „pojedzie na gapę”.
Wicepremier i minister rozwoju Jadwiga Emilewicz podkreślała, że koszty biurokracji i selekcjonowania pomocy byłyby zbyt duże. Większość ekspertów komentujących tarczę antykryzysową wskazuje, że kluczowe było szybkie dostarczenie pomocy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.