Elektryczne hulajnogi z zachodniego demobilu
Od kiedy miasta w Polsce zalały tysiące jednośladów, pojawiają się pytania, czy rzeczywiście jest to tak ekologiczny środek transportu, jak przekonują operatorzy
Spora część elektrycznych jednośladów sprowadzanych do naszego kraju to pojazdy już wcześniej używane w innych krajach. Operatorzy starają się wydłużać ich żywotność.
Jeszcze dwa lata temu firmy wynajmujące e-hulajnogi przyznawały w rozmowach z DGP, że jednoślady już po kilku miesiącach nie nadają się do dalszego użytku. Chociaż obecnie jeżdżące pojazdy wciąż powstają na bazie komponentów masowo produkowanych w Chinach, to operatorzy bardziej stawiają na trwałość i naprawy. Niemiecki Tier, który w Polsce oferuje ok. 7 tys. jednośladów, zarzeka się, że ich żywotność wynosi co najmniej trzy lata. – Zakładamy, że kolejne generacje hulajnóg wprowadzanych do użytku będą mogły jeździć jeszcze dłużej – mówi Jarosław Bukowski z obsługującej operatora firmy Havas. Estoński Bolt twierdzi, że jego inżynierowie opracowali własny model hulajnogi, który ma być odporny na zniszczenia. W firmie słyszymy, że dzięki temu żywotność pojazdu wynosi „do 36 miesięcy”. Według Joanny Manarczyk, rzeczniczki Bolta w Polsce, dłuższy czas eksploatacji „zapewnia modułowa konstrukcja, która pozwala na szybkie wykonywanie koniecznych napraw uszkodzeń mechanicznych w naszych lokalnych magazynach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.