Miliardy zablokowane w kanale
Blokada jednej z najważniejszych tras handlowych świata to wstrząs dla łańcuchów dostaw
Nie widać końca trwających prawie od tygodnia zakłóceń ruchu towarów przez Kanał Sueski. Niedzielne próby odholowania blokującego szlak wodny kontenerowca Ever Given do momentu zamknięcia tego wydania DGP nie przyniosły rezultatu. Na udrożnienie trasy czeka już ponad 350 statków. Odblokowanie kanału możliwe jest w każdej chwili. Holenderska firma Boskalis, która koordynuje wysiłki związane z przesuwaniem zaklinowanego statku, liczy, że dzięki kombinacji pracy pogłębiarek i ciężkich holowników oraz wysokiego przypływu uda się przywrócić ruch na Kanale Sueskim w najbliższych dniach. Szef spółki przyznaje jednak, że wymagałoby to bardzo korzystnego zbiegu okoliczności. Jeśli tak się nie stanie, konieczna będzie zmiana strategii i postawienie na przynajmniej częściowe rozładowanie ważącego 220 tys. ton kontenerowca. Oznaczałoby to przedłużenie się komplikacji o kolejne tygodnie. Gdyby zaś statek albo dno kanału uległy poważniejszemu uszkodzeniu, w grę wchodziłyby potencjalnie nawet wielomiesięczne zakłócenia.
Nad światowym handlem, którego 12 proc. przechodzi przez Kanał Sueski, i nad rynkami finansowymi wisi widmo gigantycznych strat. Ucierpieć może m.in. europejski przemysł samochodowy narażony na zakłócenia w dostawach komponentów z Azji. Znaczenie kanału jest też istotne dla transportu ropy naftowej i gazu z Bliskiego Wschodu. Szacuje się, że przez kanał przechodzi ok. 1 mln baryłek ropy naftowej dziennie i ponad drugie tyle w produktach ropopochodnych. Na razie konsekwencje blokady dla rynku surowców były ograniczone – doniesienia z Egiptu sprawiały, że ceny ropy rosły, ale w skali całego tygodnia były i tak niższe o ok. 3 proc. niż w poprzednim. Wpływ wydarzeń na Kanale Sueskim równoważy m.in. obniżony popyt na paliwa w Europie. Jeśli jednak komplikacje dla żeglugi przez kanał będą trwały, można spodziewać się zarówno destabilizacji cen, jak i zmian kierunków dostaw. W takim przypadku beneficjentami mogą być m.in. Rosja i USA, które będą w stanie zapewnić dostawy ropy i gazu niezależnie od sytuacji na kanale. Zyskać na zakłóceniach dostaw benzyny czy paliwa lotniczego mogą także europejskie rafinerie. Oprócz zwiększenia popytu na surowce tłoczone rurociągami do Europy, Moskwa ma nadzieję na zwiększenie znaczenia alternatywnej wobec Kanału Sueskiego trasy dla transportu morskiego – Północnej Drogi Morskiej, prowadzącej przez rosyjską część Arktyki. Do tej pory funkcjonowała ona sezonowo, ale za sprawą ocieplenia klimatu lód stanowi na niej coraz mniejszą barierę. Udostępnienie alternatywnego szlaku zaoferował też Iran – chodzi o korytarz multimodalny łączący Indie z Rosją.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.