Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Nadzieja w odbudowie zapasów

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Spodziewany właśnie zwrot w cyklu zapasów może dla firm na całym świecie okazać się pomocą – albo zawadą. Zjawisko zmniejszenia zapasów w ciągu ostatnich sześciu miesięcy dotknęło przedsiębiorstwa ze wszystkich kontynentów: z jednej firmy na drugą przenosi się za pośrednictwem globalnych sieci dostaw. Znane grupy firm, w tym Cadbury, Procter & Gamble, PetroChina oraz BASF właśnie zjawisko zmniejszania zapasów obarczają winą za spadek sprzedaży i produkcji. Niektórzy szefowie firm skłonni są jednak uważać, że kończy się już jedna faza cyklu zapasów i że wkrótce powinna nadejść następna – ich uzupełniania. Pojawia się jednak istotne pytanie: czy dla firm będzie to stanowić jedynie chwilowy bodziec, czy też zjawisko, które utrzyma się dłużej. – Zauważamy, że proces zmniejszania zapasów zaczyna się odbijać od dna – mówi Tim Lawrence, ekspert ds. łańcuchów sprzedaży w firmie doradczej PA Consulting. – Nie jest jednak jasne, skąd pochodzi popyt, który to wywołuje. Firmom bardo trudno te oznaki odczytać. – Prowadzi to do bardzo zróżnicowanych ich reakcji – od optymizmu do pesymizmu. Dla niektórych koniec redukcji zapasów to jeden z niezbędnych warunków, żeby sprzedaż zaczęła znowu rosnąć. Reakcja ich klientów na spowolnienie była być może przesadna, toteż muszą kupować, żeby odbudować zapasy do stanu normalnego. Większość z optymistycznie nastawionych firm skupia się w przemyśle produkującym dobra konsumpcyjne, który dotknęło drastyczne ograniczenie zapasów przez sieci detaliczne. P&G przewiduje, że proces zmniejszania zapasów potrwa jeszcze przez jeden kwartał, a francuski producent spirytualiów, firma Pernod Ricard, zauważa, że cięcia zapasów – które były głębsze, niż wcześniej oczekiwała – zdaniem analityków – w marcu złagodniały.

Nokia, największy na świecie producent telefonów komórkowych, twierdzi, że obserwowana w I kwartale gwałtowna redukcja zapasów może oznaczać, że w II kwartale popyt będzie „bardziej przewidywalny”. Ale nawet w przemyśle konsumpcyjnym są firmy, które wątpią w możliwość takiego obrotu wydarzeń. Todd Stitzer, dyrektor naczelny Cadbury, mówi, że nie spodziewa się, by firmy detaliczne utrzymywały w przeszłości tak wysoki jak poprzednio poziom zapasów. Doniesienia o pewnym ich wzroście wśród firm handlujących detalicznie komputerami przyjęto sceptycznie, wątpiąc w możliwość utrzymania się ich zakupów. W innych branżach przemysłu nastroje są znacznie bardziej ponure. Firmy z takich dziedzin przetwórstwa jak przemysł stalowy, motoryzacyjny i chemiczny przewidują dalszy spadek zapasów u odbiorców i – żeby się do tego przygotować – zmniejszają produkcję w tempie większym od spadku sprzedaży. W wielu przypadkach oznacza to jednak, że mają one mniejszy wpływ na poziom popytu. Trudno im odróżnić zakupy, stanowiące odbudowę przez klientów zapasów do „normalnego poziomu” od stanowiących zupełnie nowy popyt. Sir Martin Sorrell, dyrektor naczelny agencji reklamowej WPP, uważa, że takie kłopoty mają nie tylko firmy przetwórcze. – Marzec był wszędzie generalnie lepszy od stycznia i lutego. Czy jednak to jest prawdziwa poprawa, czy też jedynie częściowy powrót klientów, którzy wcześniej bardzo ograniczyli zapotrzebowanie, to się dopiero zobaczy. – I dodaje: – Nie można przewidzieć, gdzie się pojawi popyt. Na jakie produkty, ze strony jakich klientów. Optymizm może doprowadzić do przeszacowania ożywienia. – Skrajny przykład stanowi pod tym względem przemysł motoryzacyjny. W kilku krajach sprzedaż samochodów znacząco wzrosła po wprowadzeniu tam zachęt, związanych z oddawaniem starych aut na złom. – Na tę branżę podziałało to prawie jak narkotyk. Nie są go w stanie odstawić. A przecież zupełnie nie wiadomo, jaki byłby popyt, gdyby nie te zachęty: prawdopodobnie byłby mniejszy – mówi pewien analityk rynku motoryzacyjnego. Ekonomiści spodziewają się, że tempo wzrostu gospodarczego na świecie odżyje wraz ze zmianą cyklu zapasów, ale i ich niepokoi, że może to być zjawisko krótkotrwałe. Niektóre firmy mogą się zresztą przekonać, że po odbudowie zapasów popyt na ich wyroby ustali się na niskim poziomie. – Pojawi się kolejna fala firm, które przy takiej jego wielkości nie są w stanie przetrwać, a to doprowadzi do następnej fali restrukturyzacji.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.