ING: podział zwiększy wartość części ubezpieczeniowej
Po decyzji ING o skoncentrowaniu się na działalności bankowej preferowanym scenariuszem pozbycia się ubezpieczeniowej części jest debiut giełdowy. W Polsce podział nie będzie problemem, bo oba segmenty i tak funkcjonowały oddzielnie.
Będzie musiała zapaść decyzja, czy obie części będą posługiwały się marką ING, czy tylko bank. Losy marki zależą też oczywiście od tego, co się stanie z wydzieloną częścią ubezpieczeniową.
Preferowany jest debiut giełdowy całej części ubezpieczeniowej. Po wydzieleniu będziemy szóstą grupą w ubezpieczeniach na świecie i nie ma chyba obecnie takiego gracza, który byłby w stanie kupić całość. Sprzedaż w częściach byłaby nieopłacalna, bo wiadomo, że w każdej grupie są aktywa mniej i bardziej atrakcyjne. Sprzedający nie będzie chciał ryzykować, że te drugie znajdą szybko nabywców, a zostanie w portfelu z tymi pierwszymi. To opcja preferowana, ale oczywiście niejedyna możliwa.
Nie będzie powoływania odrębnych spółek dla regionów. To raczej zapowiedź szukania większych efektów synergii, głębszej integracji działalności spółek w regionie. W Europie Centralnej ta współpraca działa np. przy opracowywaniu produktów, ale w innych regionach nie jest to już powszechna praktyka.
Tu chodzi raczej o takie zmiany, które pozwolą zwiększyć wartość części ubezpieczeniowej. Temu sprzyja też oddzielenie części bankowej i ubezpieczeniowej, bo do tej pory wycena giełdowa zawierała dyskonto na kompleksowość struktury grupy.
Nie wcześniej niż za około 12 miesięcy, bo tyle zapewne potrwa oddzielenie części bankowej i ubezpieczeniowej.
Były prowadzone negocjacje z Komisją Europejską i myślę, że to ona nalegała na uproszczenie struktury zarządczej grupy i rozliczenie udzielonej przez rząd holenderski pomocy dla ING. Tu mamy nieco inną sytuację niż w przypadku AIG, gdzie w zamian za wsparcie rząd stał się właścicielem spółki. Holenderski rząd nie dostał udziałów, ale pożyczkę trzeba oddać.
To nie jest wielka zmiana, bo w Polsce te działalności były i tak podzielone. Nie było jakichś formalnych relacji między menedżerami części bankowej i ubezpieczeniowej.
Cały czas będziemy współpracowali z ING Bankiem, bo to element naszej strategii wielokanałowego dotarcia do klientów. Nie dokładaliśmy do sprzedaży takich polis, nie było takiej potrzeby. A jeśli chodzi o ryzyko kredytowe, to łatwiej nam je ocenić, pozostając w grupie z bankiem niż podmiotom zewnętrznym.
Cała ta sytuacja może nawet zwiększyć nasze wolumeny sprzedaży przez banki. Do tej pory rzeczywiście w ramach grupy łatwiej nam się było porozumieć z ING Bankiem. Ale z drugiej strony nasza marka i powiązanie z grupą bankową stały na przeszkodzie współpracy z innymi bankami.
Agenci oferują kredyty hipoteczne i konta dla małych i średnich firm i tu się nic nie zmieni.
Tu nic się nie zmienia, koncentrujemy się na budowaniu wartości biznesu w Polsce. Właśnie skończyliśmy opracowywać strategię na lata 2010-2015, która zakłada dwukrotny wzrost liczby klientów w ubezpieczeniach na życie, czyli do 1 mln osób. Chcemy mieć też 15 proc. udziału w rynku zarówno liczonego składkami, jak i rezerwami techniczno-ubezpieczeniowymi. Widząc tę trudną i specyficzną sytuacją, liczymy się z tym, że będziemy musieli np. zwiększyć rekrutację agentów, ze względu na spodziewany ich odpływ, żeby zrealizować te plany. Chcemy też kontynuować kampanię reklamową, która ma wzmocnić świadomość klientów dotyczącą naszej obecności w segmencie ubezpieczeń, bo na razie mamy silną percepcję jako lider w emeryturach.
@RY1@i02/2009/218/i02.2009.218.166.007b.001.jpg@RY2@
Tomasz Bławat, prezes ING Usługi Finansowe
Fot. Wojciech Górski
prezes ING Usługi Finansowe zajmującego się obsługą klientów OFE ING i ING Towarzystwa Ubezpieczeń na Życie. Wcześniej pracował w Kompanii Piwowarskiej oraz Procter & Gamble
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu