Sponsorzy reprezentacji są gotowi opłacać selekcjonera z zagranicy
W poniedziałek prezes PZPN Grzegorz Lato ma ujawnić listę siedmiu obcokrajowców, którzy chcą objąć naszą kadrę
Koncepcja powołania selekcjonera z zagranicy znów staje się realna. To zwrot w polityce PZPN, który przejął się bojkotem kadry oraz negatywnymi opiniami sponsorów. Jak się dowiedzieliśmy, większą część kontraktu nowego trenera z zagranicy - tak jak to było w przypadku Leo Beenhakkera - byłaby gotowa pokryć Kompania Piwowarska.
Według informacji DGP poważny polski kandydat na nowego selekcjonera jest tylko jeden (Franciszek Smuda) i ma aż siedmiu rywali z zagranicy. - Chyba siedmiu. Nie chcę skłamać - zaznacza sekretarz generalny PZPN Zdzisław Kręcina.
Wśród tej siódemki jest kilka głośnych nazwisk (między innymi Alberto Zaccheroni, który był obecny na meczach Polaków w Pradze i Chorzowie). Jednak żaden z działaczy nie chce zdradzić całej listy kandydatów. Wszystko ma się wyjaśnić na poniedziałkowej konferencji prasowej. Udało nam się jednak ustalić, że PZPN bierze pod uwagę takie samo rozwiązanie, jakie kiedyś zastosował były prezes związku Michał Listkiewicz - zatrudnienie znanego obcokrajowca i nakłonienie jednego ze sponsorów, aby pokrył koszty jego kontraktu. Wtedy Listkiewicz uratował się w równie skomplikowanej sytuacji, w jakiej obecnie jest Grzegorz Lato.
Powtórka sprzed ponad trzech lat jest prawdopodobna. - Dobrze by było mieć możliwość analizowania tych ofert (z zagranicy - przyp. red.), ale to chyba oczywiste, że PZPN nie dzieli się z nami swoją wiedzą na temat potencjalnych kandydatów. Gdyby pojawił się kandydat z dużym nazwiskiem, który cieszyłby się popularnością wśród kibiców, wtedy nasze zainteresowanie byłoby znaczące - przyznał w rozmowie z DGP rzecznik prasowy Kompanii Piwowarskiej Paweł Kwiatkowski. - Chyba wszyscy byliby zadowoleni, gdyby selekcjonerem został znakomity trener, a jego wartość rynkowa byłaby duża. I mówię to nie tylko jako przedstawiciel jednego ze sponsorów reprezentacji, ale jako kibic. I jako kibic uważam, że PZPN powinien brać pod uwagę rację ogółu fanów.
Sponsorzy mają nadzieję, że obecny prezes PZPN zdał sobie sprawę, iż nie ma sensu dalej forsować kandydatury Majewskiego. Obecnego selekcjonera, który w środę po porażce 0:1 ze Słowacją sugerował osłupiałym dziennikarzom, że należy tej kadrze (w domyśle: jemu) dać jeszcze kilka szans, nie uratują nawet jego gorący zwolennicy. Bo mogłoby to skończyć się czymś gorszym niż tylko bojkotem kadry i głośnym niezadowoleniem sponsorów. Szczególnie gdy właśnie zmieniono ministra sportu.
Tuż przed meczem ze Słowacją Bank Zachodni WBK wycofał reklamy ze Stadionu Śląskiego. Wcześniej inny sponsor, Śnieżka, zasugerował, że nie ma nic wspólnego z PZPN. Kompania Piwowarska poszła o krok dalej, bo poprosiła o wyjaśnienia. - Daliśmy wyraz swojego niezadowolenia z obecnej sytuacji wokół kadry i PZPN. Wysłaliśmy do związku pismo, w którym zwróciliśmy się z prośbą o odpowiedź na pytanie, co działacze zamierzają zrobić z tą niepokojącą sytuacją - mówi nam Kwiatkowski.
- Jeszcze nie odpowiedzieliśmy, no bo przecież wie pan, że całe kierownictwo związku było w Katowicach. A staramy się od razu odpisywać na tego typu prośby - mówi nam Kręcina. - Pewnie pismo od Kompanii jest już na biurku prezesa, podobnie jak inne ważne dokumenty.
Wczoraj zrezygnował kolejny sponsor - Compensa "ubezpieczyciel reprezentacji", który w ostatnich czterech latach wniósł do kasy związku o. 6 mln złotych. Oni także uważają, że sponsorowanie kadry w obecnych warunkach nie ma sensu.
Gorącym zwolennikiem ściągnięcia trenera z zagranicy jest Listkiewicz, który już wcześniej namawiał do tego działaczy. Teraz jednak podkreśla, że nie chce się mieszać w sprawy prezesa PZPN. - Grzesio na pewno ma dobrych podpowiadaczy, byłych selekcjonerów - mówi nam Listkiewicz. - Ale tym, którzy mówią, że trener musi być z Polski, odpowiadam, że Grecy kiedyś zatrudnili Kazimierza Górskiego. Otworzyli się na świat i nie żałują. To staje się powszechne, proszę spojrzeć choćby na siatkówkę. PZPN przy wyborze selekcjonera musi użyć wszystkich swoich kontaktów.
O dobrego trenera z zagranicy nie będzie trudno. Problem finansowy, czyli pensja rzędu 1 - 1,5 mln euro rocznie, jest łatwo rozwiązać, co pokazuje dobra wola sponsorów. A kwestia wizerunkowa pracodawcy schodzi na dalszy plan, gdy w perspektywie jest możliwość pokazania się na Euro 2012 w roli szkoleniowca gospodarzy. - Te mistrzostwa działają jak magnes. Poza tym nowy selekcjoner będzie miał niespotykany komfort. Nikt nie będzie oczekiwał od niego zwycięstw w najbliższym czasie - uważa Listkiewicz.
W poniedziałek Lato ma przedstawić kandydatów oraz nakreślić sposób wyboru nowego selekcjonera. Ma być również kilka słów o sponsorach - że szkoda ich dezercji, ale przecież to nie koniec świata. - To przykre, że ktoś się z nami wiąże tylko na dobre, a nie na dobre i na złe. Jednak sponsorów nam nie brakuje - przekonuje Kręcina.
Na razie. - Myślę, że PZPN przejmuje się sponsorami, bierze pod uwagę ich zdanie, ale przecież naszą rolą chyba nie jest reforma polskiego futbolu - uważa Kwiatkowski. Tym razem jednak reforma może zostać przeprowadzona oddolnie, dzięki dobrodziejom PZPN.
kibiców było obecnych na meczu Polska - Słowacja. Prezes PZPN Grzegorz Lato mówił, że frekwencja była spowodowana złą pogodą, a nie bojkotem
euro rocznie - to pensja, jaką wciąż otrzymuje Leo Beenhakker. Większość tej kwoty pokrywa sponsor polskiej reprezentacji
@RY1@i02/2009/203/i02.2009.203.000.016a.101.jpg@RY2@
Alberto Zaccheroni to jeden z kandydatów na nowego trenera polskiej kadry
AFP
Daniel Rupiński
daniel.rupinski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu