Spread nadal wysoki
Banki mają mówić, ile zarabiają na kredytach walutowych dzięki wysokim spreadom. Powinny też informować o tym, czym się kierują, ustalając takie, a nie inne kursy walut. I informują. W wielu umowach kredytowych znalazł się zapis, że kursy ustala się na podstawie aktualnej sytuacji na rynku walutowym. Takie wytłumaczenie nikogo nie może satysfakcjonować. Nadzór chciał zapewne ograniczyć dowolność w ustalaniu spreadów. Na razie niewiele z tego wyszło, bo opierając się na tych samych przesłankach, jeden bank stosuje spread w wysokości kilkunastu groszy, a inny prawie 40. Nie zostaje nam nic innego, jak poczekać do lipca, gdy będzie można spłacać kredyt także w walucie, w której jest on nominowany. To powinno nieco powściągnąć apetyty banków na ekstrazarobki z powodu różnic kursowych. Szkoda tylko, że zmiany waluty, w jakiej będziemy spłacać kredyt, będzie można dokonać tylko raz w całym okresie kredytowania. Banki to jednak wpływowe instytucje.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.