Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Browary są bardzo odporne na recesję

Ten tekst przeczytasz w 7 minut

- Obawiam się, że nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie. W ostatniej edycji okólnika dla inwestorów napisaliśmy, że przyszłość jest po prostu niepewna. Są regiony, w których spowolnienie sprzedaży okazało się szybkie i drastyczne.

- Europa Wschodnia. Ale są także regiony, o których nie można wprawdzie powiedzieć, że sprzedaż rośnie tam w błyskawicznym tempie, ale które rozwijają się całkiem ładnie. Przykładem takiego regionu może być Afryka.

- Osobiście nie sądzę, że w tym roku będziemy mieć do czynienia ze zjawiskami, które można by uznać za ożywienie. Przetasowania w gospodarce realnej dopiero nas czekają, tak więc w najlepszym przypadku można oczekiwać, że ożywienie nadejdzie kiedyś w przyszłym roku.

- Na większości rynków pojawiło się oczywiście spowolnienie, może nawet wstrzymanie, trendu do przestawiania się na najlepsze marki, no i faktycznie w wielu regionach mamy do czynienia ze spowolnieniem wzrostu sprzedaży. To dotyczy USA, RPA, a także Europy.

- Nie, branża piwowarska nadal jest na nią odporna, choć może nie aż w takim stopniu jak niektóre inne. Jeśli chodzi o najlepsze marki, jest naprawdę odporna. Ale w sprzedaży pojawia się tendencja zniżkowa, co rzecz jasna wpływa na nasze wyniki. Poza tym w piwowarstwie mamy do czynienia ze stosunkowo wysokim udziałem kosztów stałych - duże są koszty uruchamiania zakładów, są one duże... i tak dalej. W krótkim terminie korekta kosztów nie jest tak łatwa, jakby się wydawało, i właśnie to w pewnym stopniu pozbawia naszą branże statusu odpornej na recesję.

- Tak. Jest on oczywiście w dużym stopniu napędzany przez ceny ropy, im dłużej więc pozostaną one na niskim poziomie, tym większa szansa, że przełożą się na ceny innych surowców, których koszty produkcji - jak w przypadku np. aluminium i szkła - zależą właśnie od cen energii.

- Nie sądzę, że to już koniec takich transakcji. Będzie dalsza konsolidacja, ale na jej przebieg będzie wpływać fakt, że większość przemysłu piwowarskiego jest w rękach rodzin albo należy do rozmaitych fundacji, bardzo trudno zatem przewidzieć, kiedy te aktywa staną się dostępne.

- Nie, wcale tak nie jest. Rynek amerykański rządzi się swoimi prawami. To ogromny rynek: na pewno największy w świecie, jeśli chodzi o osiągane tam zyski, i drugi co do wielkości pod względem wartości sprzedaży. Mamy na nim bardzo mocną drugą pozycję i jesteśmy z niej bardzo zadowoleni.

- Na całym świecie zajmujemy się butelkowaniem takich napojów, głównie w powiązaniu z systemem Coca-Coli, ale w różnych częściach świata należy też do nas kilka mniej istotnych marek, które nie są z tym systemem powiązane. Tak więc rzeczywiście wykorzystujemy efekt synergii, pojawiający przy współpracy z producentami napojów bezalkoholowych; w tej dziedzinie istnieją jeszcze zyskowne możliwości, które należy wykorzystać. Osobiście jednak nie sądzę, że będziemy systemowo, na dużą skalę i na całym globie wchodzić w branżę napojów bezalkoholowych; jesteśmy firmą piwowarską.

- Nie wiem, czy jest całkowicie nieprawdopodobny, ale nie sądzę też, żeby wchodził on w grę akurat teraz.

- Jesteśmy obecni w Zimbabwe od bardzo dawna, a tamtejsze Rhodesin Breweries były wiele lat temu jedną z podstaw naszego biznesu. Obecnie nadal mamy znaczny, choć mniejszościowy, udział w tej firmie i nie mamy żadnych planów wycofywania się z tej inwestycji. Zimbabwe rzeczywiście przeżywa nadzwyczaj trudny okres i tamtejszych udziałów nawet nie ujmujemy w bilansie, bo dawno zostały zakwalifikowane jako aktywa zagrożone. Mamy jednak nadzieję, że sytuacja w Zimbabwe uspokoi się, wtedy zaś bardzo chętnie będziemy uczestniczyć w ożywianiu gospodarki.

- Nie sądzę, żeby pojawiło się jakieś lewicowe odchylenie. Partia ANC zwraca uwagę na właściwie sprawy i próbuje znaleźć odpowiednie rozwiązania.

- Tak, jesteśmy tym zaniepokojeni. Sądzę, że od jakiegoś czasu brytyjskie warunki stały się mniej przyjazne dla biznesu. Dostrzegamy to - wcale się to nam nie podoba.

Graham Mackay (59 lat) stworzył globalny biznes w branży, w której panują marki lokalne. Punkt wyjścia do budowy koncernu SABMiller stanowił dla jego dyrektora naczelnego regionalny browar południowoafrykański: za pomocą serii śmiałych przejęć przekształcił go w drugą firmę w branży. Wprawdzie nadal mówi z akcentem zdradzającym jego południowoafrykańskie pochodzenie, ale w 1999 roku - dwa lata po objęciu funkcji dyrektora naczelnego - przeniósł główne notowania giełdowe grupy z Johannesburga do Londynu. Następnie zaczął przechwytywać inne grupy piwowarskie, w tym Millera w USA i Bavarię w Ameryce Łacińskiej, tworząc jednocześnie w USA joint venture z firmą Molson Coors. W przeciwieństwie jednak do lidera branży, firmy AB Inbev, Graham Mackay jest przekonany, że lokalne marki piwa będą nadal dominować nad globalnymi. Podtrzymuje także opinię, iż konsumenci nadal będą przestawiać się na najlepsze marki, takie jak jego ulubiony trunek - Pilsner Urquell.

87789872-cdb8-409c-9b6c-5cbc006d437d-38888608.jpg

Fot. Bloomberg

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.