Największy afgański bank w opałach
Afgański rząd zapewnia, że nigdy nie dopuści do upadku największego banku w kraju. Kilka amerykańskich gazet ujawniło, że szefostwo Kabul Banku jest zamieszane w aferę korupcyjną. "Washington Post" dodał, że z tego powodu bank centralny nakazał zwolnienie dwóch wiceszefów, a prezesowi zwrócenie kupionego w Dubaju majątku, którego wartość przekracza 160 mln dol. Sprawie pikanterii dodaje to, że współwłaścicielem Kabul Banku jest jeden z braci prezydenta kraju Hamida Karzaja.
W Afganistanie natychmiast pojawiły się plotki, że Kabul Bank jest zagrożony. A to największa w kraju instytucja finansowa: jego depozyty przekraczają bilion dolarów, zajmuje się on również wypłacaniem pensji tysiącom nauczycieli, urzędników, policjantów i żołnierzy. Gdyby upadł lub gdyby nawet zaczął z opóźnieniem wypłacać pieniądze, byłby to wielki cios w amerykańskie starania zmierzające do uspokojenia sytuacji w Afganistanie.
- Bank centralny oraz rząd Afganistanu nigdy nie pozwolą upaść Kabul Bankowi. Nie ma on najmniejszych problemów z płynnością i nigdy ich nie będzie miał w przyszłości, inszallah - uspokajał wczoraj nastroje szef centralnego banku Afganistanu Abdul Qadir Fitrat.
"New York Times" informuje jednak, że sytuacja finansowa Kabul Banku nie jest zbyt dobra. Bank sporo inwestował w pobliskim Dubaju i gdy pękła tamtejsza bańka na rynku nieruchomości, stracił co najmniej 300 mln dol. Jego aktywa mają teraz wynosić zaledwie 120 mln dol.
oprac. pc
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu