Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Wysłannik Baracka Obamy

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Daniel Akerson, który od września zacznie rządzić w GM, ma odzyskać pieniądze pożyczone firmie przez Waszyngton

Nowy szef General Motors Daniel Akerson słynie z nieustępliwości, twardej ręki i kwiecistego języka. Rząd USA kontrolujący większość udziałów w legendzie amerykańskiej motoryzacji liczy, że właśnie te cechy pomogą 61-latkowi przywrócić odradzającej się firmie dawny blask.

W odróżnieniu od większości dyrektorów w ponadstuletniej historii koncernu z Detroit Akerson ma niewielkie doświadczenie w branży motoryzacyjnej. Nie zna się ani na ich sprzedaży, ani na procesach technologicznych. W radzie nadzorczej GM zasiada zaledwie od kilkanastu miesięcy. Umieścił go tam... prezydent Barack Obama po przejęciu przez amerykański rząd 61 proc. udziałów upadającego przedsiębiorstwa latem ubiegłego roku. Akerson szybko wyrobił sobie markę dociekliwego tropiciela absurdalnych decyzji biznesowych ówczesnego zarządu firmy z jego przewodniczącym Frederickiem "Fritzem" Hendersonem. To on ujawnił na przykład, że władze bankrutującej firmy utopiły miliard dolarów w desperackich spekulacjach na koreańskim wonie. - Nie miałem trudnego zadania jako członek rady nadzorczej GM, bo wcześniej to szacowne gremium nie robiło dosłownie nic - kokietował Akerson.

Nie był to pierwszy raz, gdy ten urodzony w Kalifornii, a wychowany w Minnesocie absolwent inżynierii wojskowej (w latach 70. służył nawet w marynarce na pokładzie niszczyciela USS "Du Pont") i ekonomii zasłynął z dociekliwości oraz nieustępliwości. - Posiedzenia z jego udziałem wyglądały następująco: ktoś przedstawia swój pomysł albo raport, a on pyta go po kilka razy, czy to nie może być prostsze. Czasem doprowadza tym wszystkich wręcz do szału, ale z reguły efekt jest dużo czytelniejszy i bardziej zrozumiały - wspominał w rozmowie z "Wall Street Journal" Harvey Golub, który zna Akersona z posiedzeń rady nadzorczej American Express.

Inną cechą Akersona, dzięki której Biały Dom postawił właśnie na niego, jest umiejętność podejmowania szybkich i odważnych decyzji. W latach 90. został na przykład dyrektorem firmy General Maker produkującej sprzęt radiowo-telewizyjny, notorycznie wykpiwanej za przekraczanie terminów realizacji zamówień. W jednej ze swoich pierwszych decyzji Akerson obciął na pewien czas budżet na badania i rozwój, a zaoszczędzone pieniądze przeznaczył na usprawnienia organizacyjne. Dzięki temu udobruchał niezadowolonych kontrahentów i postawił firmę na nogi.

Czy uda mu się tchnąć nowe życie w giganta z Detroit? Po raz pierwszy od wielu miesięcy szanse na sanację GM nie wyglądają źle. Firma od początku roku znów na siebie zarabia, głównie dzięki silnej pozycji na rozrastającym się azjatyckim rynku samochodowym. To dobry punkt wyjścia do udanego powrotu GM na giełdę. Dzięki tej akcji Biały Dom liczy na odzyskanie przynajmniej 10 mld dol., czyli jednej piątej pieniędzy podatników, wyłożonych na ratowanie GM w 2009 roku i ogłoszenie, że pogłoski o śmierci amerykańskiej branży samochodowej były mocno przesadzone.

@RY1@i02/2010/160/i02.2010.160.000.020a.001.jpg@RY2@

Fot. Bloomberg

W radzie nadzorczej GM Akerson tropił absurdalne decyzje biznesowe zarządu

Rafał Woś

rafal.wos@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.