Miliardy na lokatach czekają na wydanie
Jako pierwsi zaczną inwestować producenci sprzętu RTV i AGD oraz firmy meblowe. Lokomotywą będzie branża energeryczna. Pieniądze na inwestycje są. Firmy w czasie kryzysu zgromadziły na kontach fortunę - 168 mld zł.
Oszczędności przedsiębiorstw rosną najszybciej od trzech lat. Z najnowszych, czerwcowych danych Narodowego Banku Polskiego wynika, że depozyty firm wzrosły rok do roku aż o 13 proc. Na razie jednak przedsiębiorcy spłacają swoje długi. W ciągu ostatniego roku wartość kredytów i pożyczek, jakie firmy zaciągnęły w bankach, stopniała o ponad 13 mld zł, do niespełna 207 mld zł.
Eksperci nie mają wątpliwości: to tylko kwestia czasu, kiedy przedsiębiorcy zaczną inwestować. - Polskie firmy od dawna utrzymują nadpłynność finansową. W drugim kwartale stosunek zgromadzonych środków finansowych do krótkoterminowych zobowiązań może przekroczyć 40 proc. - mówi Małgorzata Krzysztoszek, główna ekonomistka Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan".
Po dziewięciu kwartałach spadku wartości inwestycji już widać pierwsze oznaki ożywnienia. Z raportu Lewiatana dotyczącego planów inwestycyjnych polskich firm wynika, że w tym roku zmniejszenie nakładów na inwestycje planuje tylko 7 proc. przedsiębiorstw. To o połowę mniej niż w 2009 roku.
Inwestycje chcą prowadzić głównie duże firmy. Takie plany ma 45 proc. z nich, 6 proc. więcej niż rok wcześniej. To dobra informacja, bo duże przedsiębiorstwa są źródłem ponad połowy wartości wszystkich inwestycji.
Przedsiębiorców podbudowały dobre dane makroekonomiczne. Według szacunków GUS polski PKB wzrósł w drugim kwartale o co najmniej 3 proc., produkcja przemysłowa zwiększyła się w skali roku o 14,5 proc., a eksport liczony w euro aż o jedną piątą.
Ekonomiści przewidują, że jako pierwsi inwestować zaczną właśnie przedsiębiorcy sprzedający swoje towary za granicą: producenci sprzętu RTV i AGD, a także przemysł meblowy czy motoryzacyjny. Inwestycyjną lokomotywą może się stać branża energetyczna.
Wartość inwestycji rośnie wolniej, niż wynika to z zapowiedzi, bo wywołane kryzysem cięcia produkcji spowodowały, że taśmy produkcyjne w europejskich fabrykach pracują na pół gwizdka. - Przedsiębiorcy podejmują decyzje o nowych inwestycjach, kiedy wykorzystanie już istniejących mocy wytwórczych przekroczy 80 proc. Na razie jest niższe - tłumaczy Krzysztoszek.
Wiele inwestycji blokuje też niepewność, czy wzrost gospodarczy jest stabilny. - Kryzys się skończył, bo liczba zamówień szybko rośnie, ale nadal problemem są zatory płatnicze. Wielu moich kontrahentów czeka z płatnością do ostatniej chwili. Dlatego wstrzymuję się z rozbudową zakładu - mówi Piotr Kowalski, właściciel firmy Eurostol, która produkuje meble na zamówienie.
Takie podejście nie dziwi ekonomisty Andrzeja Sławińskiego, byłego członka Rady Polityki Pieniężnej. - Nie ma nic bardziej ryzykownego od inwestycji w kapitał trwały. Jeśli okaże się chybiona albo zrealizowana w złym momencie, to długo będzie generować olbrzymie koszty - mówi Sławiński. Odważnych jednak nie brakuje. Według szacunków PKPP Lewiatan inwestycje przyczynią się do powstania ponad 100 tys. nowych miejsc pracy. W przyszłym może przybyć ponad 200 tys. kolejnych.
@RY1@i02/2010/140/i02.2010.140.000.004a.001.jpg@RY2@
Coraz lepsze dane makroekonomiczne
Współpraca: Mateusz Cukierski, Grzegorz Sikora, Katarzyna Kinczkowska
Jarosław Olechowski
jaroslaw.olechowski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu