Europa musi być gotowa na falę bankructw
Pesymistyczny scenariusz dla światowej gospodarki jest coraz bardziej prawdopodobny - po ożywieniu w roku 2010 przyszły rok przyniesie spowolnienie.
Takie są tezy najnowszego raportu firmy Euler Hermes. Opracowanie przygotowane przez ubezpieczyciela należności, datowane na końcówkę czerwca, przedstawia perspektywy rozwoju, a także liczbę spodziewanych upadłości.
Z raportu wynika, że gospodarki napędzane rządowym strumieniem gotówki i zasilone pomocą banków centralnych osiągnęły już swój szczytowy poziom. W 2011 roku dynamika wzrostu PKB będzie ponownie spadać - zarówno w Chinach (do 8,5 proc. w 2011 roku z 9,8 proc. w 2010), jak i w USA (do 2,6 proc. z 3,1 proc).
W jeszcze gorszej sytuacji znajdzie się Europa. W niektórych krajach, takich jak Wielka Brytania czy Grecja, PKB wciąż spada.
- Dlatego obniżyliśmy nasze prognozy wzrostu dla wszystkich państw europejskich. W samej strefie euro gospodarka nie będzie rosła w tym i przyszłym roku w tempie szybszym niż 1 proc. - mówi Karine Berger, główna ekonomistka Euler Hermes. Gorsze przewidywania dla Europy to w głównej mierze wynik zapowiedzianych oszczędności budżetowych w wielu krajach kontynentu.
Mimo słabych perspektyw makroekonomicznych specjaliści z Euler Hermes prognozują spadek liczby upadłości firm na całym świecie, choć będzie on umiarkowany (o 3 proc. w 2010 roku i o 5 proc. w 2011 roku). Wyraźna poprawa sytuacji nastąpi w USA (spadek o 10 proc.) i w krajach regionu Azji i Pacyfiku (o 9 proc.), z których najlepsze prognozy ma Tajwan.
Liczba firm kończących działalność z powodów ekonomicznych będzie natomiast rosnąć w Europie, szczególnie w Grecji, Hiszpanii i w Portugalii (wzrost odpowiednio o 25, 10 i 5 proc.). Nawet w gospodarkach radzących sobie dużo lepiej, takich jak niemiecka czy francuska, specjaliści oczekują niewielkiego wzrostu liczby upadłości (1 - 2 proc.).
- Przedsiębiorstwa europejskie pozostaną w trudnej sytuacji aż do 2011 roku - przypomina Michel Mollard, członek zarządu Euler Hermes.
To samo dotyczy Polski. W pierwszej połowie tego roku liczba upadłości ogłoszonych przez polskie sądy wyniosła 368, czyli o ponad 40 więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Dynamicznie wzrosła liczba upadłości firm budowlanych - 60 wobec 33 rok wcześniej, podobną tendencję widać w przypadku hurtowników. - Nie rośnie już tak dynamicznie liczba upadłości firm dużych; wzrost ten utrzymuje się w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw. To zmiana tendencji - czytamy w raporcie.
Zdaniem jego autorów w przypadku większych firm widać efekty działań restrukturyzacyjnych.
Najwięcej upadłości ma ciągle miejsce w rejonach najbardziej aktywnych gospodarczo - prym wiedzie mazowieckie (81 upadłości, wzrost o 18), śląskie i dolnośląskie (48 i 44).
- W województwach wschodnich, ale także w kujawsko-pomorskim, większość przedsiębiorców ograniczyła swoje działania do rynku lokalnego - lepiej znanego oraz łatwiejszego w potencjalnym windykowaniu należności - tłumaczą specjaliści z Euler Hermes.
Kondycji przedsiębiorców na wschodzie sprzyja ponadto utrzymujący się popyt na towary spożywcze, artykuły budowlane, RTV/AGD ze strony sąsiadów Polski.
Ekonomiści przewidują, że wzrost gospodarczy w Polsce wyniesie w tym roku 2,5 proc., a w przyszłym - 3 proc. Jego siłą napędową pozostaną eksport i inwestycje zagraniczne. Spadnie znaczenie popytu ze strony gospodarstw domowych, głównie z powodu wysokiego bezrobocia i oszczędności budżetowych.
@RY1@i02/2010/128/i02.2010.128.000.014a.001.jpg@RY2@
Liczba upadłości w Polsce
Mirosław Kuk
miroslaw.kuk@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu