Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Włoski szantaż

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Nie dość, że Fiat zabiera nam Pandę, to trzeba będzie mu zapłacić, żeby zgodził się produkować u nas Lancię Ypsilon

Ypsilon miał być nagrodą pocieszenia dla Polski za to, że nowa Panda nie powstanie w Tychach, ale we Włoszech. Radość była krótka. Włosi przed wprowadzeniem nowego auta stawiają warunki. Zarząd Fiat Auto Poland jeszcze w lipcu ma wystąpić do polskiego rządu z wnioskiem o wsparcie finansowe dla produkcji Lancii Ypsilon.

- Nie będzie żadnej nagrody pocieszenia - mówi osoba z kierownictwa Fiata. Roszczenia wobec polskich władz mają być przedstawione zaraz po ogłoszeniu planu produkcji nowej Pandy pod Neapolem.

Spółka przyznaje, że poważnie bierze pod uwagę taki kalendarz zdarzeń. - Nie wykluczamy, że skorzystamy z tej możliwości - mówi Bogusław Cieślar, rzecznik prasowy Fiat Auto Poland.

Cieślar nie precyzuje, o jaką pomoc może chodzić. Czy będzie to żywa gotówka, czy ulgi podatkowe? Ale jakakolwiek by była, to uderzy po kieszeni polskiego podatnika. Dla rządu będzie to gorzka pigułka, którą będzie musiał przełknąć, by Fiat dał nam Lancię.

Pomoc dla włoskiej spółki, mimo że irytująca, nie pochłonie gigantycznych kwot. Ford, który w fabryce Fiata w Tychach produkuje model Ka, wyłożył 315 mln zł, a otrzymał z budżetu 16,7 mln zł na stworzenie nowych miejsc pracy. Tyle samo dostał Fiat, gdy w 2008 r. startował z "500". Łącznie dało to w tyskiej fabryce 800 dodatkowych etatów.

Tym razem żądania mogą być jednak o wiele większe. Z naszych informacji wynika, że Fiat chce, żeby Ministerstwo Gospodarki objęło zakład w Tychach specjalną strefą ekonomiczną. Co na to rząd? Nie mówi "nie", choć przyznaje, że sprawa jest skomplikowana. - Objęcie statusem SSE gruntu, na którym swoją inwestycję realizuje Fiat w Tychach, jest problematyczne - mówi Iwona Dżygała z biura prasowego Ministerstwa Gospodarki.

Podobną operację dziesięć lat temu polski rząd przeprowadził z fabryką silników Fiat Powertrain w Bielsku-Białej. Gdy Włosi uruchomili produkcję, otrzymali z budżetu nie tylko 14,7 mln zł za stworzenie nowych miejsc pracy, ale także zwolnienia z podatku dochodowego. W przybliżeniu ulga w podatku wyniosła około 40 mln zł. To sporo jak na polskie warunki.

Rząd na pewno będzie kręcił nosem, ale czy ma wyjście? Działania Fiata przypominają efekt domina: skoro rząd nawet nie kiwnął palcem, by zatrzymać Pandę, Włosi poszli jeszcze dalej i teraz zażądali dopłaty do Lancii.

Andrzej Halarewicz z firmy monitorującej rynek motoryzacyjny JATO Dynamics twierdzi, że rząd musi dokładnie przemyśleć następny ruch. - Nie mamy wyjścia. Jeżeli chcemy przyciągać inwestorów, jesteśmy skazani na wspieranie takich firm jak Fiat - uważa.

Cezary Pytlos

cezary.pytlos@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.