Polskie banki odzyskane
Gdyby ziściły się plany przejęcia BZ WBK, byłby to krok do zdobycia przez polski kapitał pola w sektorze bankowym. Teraz ponad 70 proc. aktywów przypada w nim na banki kontrolowane przez zagraniczne instytucje finansowe
Dzięki światowemu kryzysowi polski kapitał może odzyskiwać pole w bankach, na początek w kontrolowanym przez Irlandczyków BZ WBK. "Polski" nie powinno jednak znaczyć "państwowy". To byłaby pierwsza tej skali od 20 lat repolonizacja czy - jak chcą niektórzy - "odbicie z obcych rąk". Irlandzki AIB wpadł w tarapaty i by zwrócić pomoc rządową, musi do końca roku sprzedać 70 proc. akcji BZ WBK, które okazyjnie kupił w końcu lat 90., łącząc dwa banki (Bank Zachodni i WBK). Teraz możemy je okazyjnie odkupić.
Irlandczycy nazywają BZ WBK perłą w koronie. W ciągu kilku lat wyrósł na szóstego gracza na polskim rynku pod względem wartości aktywów, m.in. dzięki świetnej kampanii reklamowej z udziałem Johna Cleese’a, Danny’ego de Vito czy Gerarda Depardieu. Bank przynosi rocznie 800 - 900 mln zł zysku i ma kapitalizację większą niż jego irlandzki właściciel. Nie wystarczy jednak powtarzać jak John Cleese w reklamie BZ WBK: "Ale ja chcę!". Ministerstwo Skarbu chce więc skrzyknąć PKO BP, PZU i fundusze: TFI i OFE, i w ten sposób zgromadzić potrzebne 10 mld zł, bo na tyle mniej więcej wycenia się pakiet Irlandczyków. Czas nagli.
Strona polska ma w ręku mocne karty. Europejskie banki są wykrwawione kryzysem i muszą zwracać pomoc publiczną. Za faworytów uchodzą banki francuskie. Tyle że Paribas musiał już zaangażować środki w zakup belgijskiego Fortisa, a Societe Generale zaangażował się w greckie papiery skarbowe. Hiszpański Santander nie dość, że ma problemy na macierzystym rynku, to jeszcze w Polsce przejął aktywa AIG. Dodatkowy bank na naszym rynku nie jest mu potrzebny.
Irlandczycy muszą mieć pieniądze do końca roku. Mogą się spodziewać ze strony polskiej propozycji nie do odrzucenia: albo my przejmujemy BZ WBK i płacimy teraz za rozsądną cenę, albo kupuje ktoś inny i pieniądze zobaczycie nieprędko. Stanisław Kluza, szef Komisji Nadzoru Finansowego, już powiedział, że BZ WBK nie powinien się dostać w ręce przeżywających kłopoty zagranicznych firm. Irlandczycy muszą się więc liczyć z blokowaniem transakcji. Moment zakupu BZ WBK jest sprzyjający. Wyceny banków nie są wygórowane, bo kryzys w Europie się nie skończył, a inwestorzy nie mogą się pozbyć uczucia strachu.
Wszystko wskazuje na to, że w montowanym konsorcjum będzie wysoki udział Skarbu Państwa. Co prawda PZU odmawia udziału w takiej eskapadzie, ale pozostają PKO BP, BGK czy BOŚ. Jeśli w całej operacji nie obejdzie się bez nich, powinny potem pozbyć się udziałów w BZ WBK. W przeciwnym razie nie uniknęlibyśmy desantu kadrowego i psucia banku od środka. Najlepiej postawić na rosnące w siłę krajowe fundusze inwestycyjne. Wartość aktywów samych tylko TFI to dziś 100 mld zł, OFE - dwa razy więcej. BZ WBK nie musi mieć inwestora strategicznego, jest sprawnie zarządzany. Najważniejsze, by pozostał niezależny i nie zmniejszyła się konkurencyjność na rynku bankowym w Polsce. Dlatego rząd powinien się oprzeć sugestiom, by na bazie PKO i BZ WBK, a może nawet PZU tworzyć wielką grupę finansową.
Gdyby ziściły się plany przejęcia BZ WBK, byłby to krok w kierunku odzyskania przez polski kapitał pola w sektorze bankowym, w którym ponad 70 proc. aktywów przypada na banki kontrolowane przez zagraniczne instytucje. Teraz wskaźnik ten zmniejszyłby się o 5 pkt proc. I dobrze, bo obecność zagranicznego kapitału w polskim systemie bankowym jest już zbyt duża i wyższa niż średnia w Europie (wyjątkiem są Wielka Brytania i kraje naszego regionu) na poziomie 10 - 20 proc. Trzeba jasno powiedzieć, że bez tego trudno byłoby zbudować w Polsce nowoczesne banki i zasilać gospodarkę kredytami. Jednak kryzys pokazał, że istnieją poważne zagrożenia, jak odgórne zablokowanie kredytowania czy choćby możliwość transferowania pieniędzy do zagrożonych spółek matek.
W krótkim czasie udział zagranicznego kapitału może spaść do połowy. Z jednej strony szybko rozwija się Getin Leszka Czarneckiego, z drugiej prawdopodobna wydaje się sprzedaż Millennium przez Portugalczyków. Gdyby polski kapitał przejął Millennium, mielibyśmy w pierwszej siódemce największych pod względem aktywów banków aż cztery grupy kontrolowane przez kapitał polski.
Zacznijmy jednak od BZ WBK. Chciałbym żebyśmy, gdy szefowie irlandzkiego AIB powiedzą jak Kiemlicze z "Potopu": "Ojciec, płać", mogli zaraz odpowiedzieć: "Zapłacę tobie i twojej żonie, a potem znajdę twoją matkę i jej też zapłacę".
Paweł Rożyński
pawel.rozynski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu