Złe długi będą psuć wyniki banków
Lepsze od oczekiwanych zyski banków w pierwszych trzech miesiącach 2010 roku to głównie zasługa mniejszych, niż prognozowano, odpisów na złe kredyty. W kolejnych kwartałach tak dobrze już jednak nie będzie.
Zdecydowana większość giełdowych banków zawiązała w I kwartale mniejsze rezerwy niż w IV kwartale 2009 roku. Minimalny wzrost zanotowano w Pekao, natomiast wyraźnie większych odpisów dokonał Getin Bank.
Zdaniem Tomasza Bursy, analityka BM Ipopema, potencjał do zmniejszania się nowo zawiązywanych rezerw jest najmniejszy w tych bankach, które najlepiej sobie do tej pory radziły, czyli w BZ WBK, ING czy Pekao.
Według wyliczeń BM Ipopema koszty ryzyka dla banków z GPW wyniosły w pierwszym kwartale 137 punktów bazowych, czyli były o prawie 30 pkt niższe niż w czwartym kwartale. Chodzi o udział rezerw w portfelu kredytowym. 100 pkt oznacza, że rezerwy w portfelu wartym np. 10 mld zł wynoszą 100 mln zł.
Nominalnie najwięcej rezerw zawiązało w pierwszym kwartale PKO BP, ale to efekt ogromnego portfela przekraczającego 120 mld zł. Z drugiej strony najbardziej porównywalny z PKO BP bank, czyli Pekao - z portfelem mniejszym o mniej więcej 40 proc., zawiązał czterokrotnie mniej rezerw (141 mln zł wobec 454 mln zł w PKO BP). To pokazuje, że Pekao ma o wiele ostrożniejsze podejście do udzielania kredytów.
- Lepsze wyniki I kwartału nie oznaczają jednak, że kończą się problemy ze złymi kredytami. II kwartał prawdopodobnie nie przyniesie już tak wyraźnej poprawy - twierdzi Michał Sobolewski, analityk IDM.
Minorowe nastroje to głównie efekt psucia się kredytów dla osób fizycznych. Sytuacja gospodarcza jest niepewna i nie wiadomo, czy lada chwila nie zaczną się kłopoty z dobrze do tej pory spłacanymi kredytami hipotecznymi. O niewielkim, ale jednak, pogorszeniu jakości tego portfela informowały PKO BP i Getin Noble Bank.
W przypadku kredytów korporacyjnych sytuacja się wprawdzie ustabilizowała, ale analitycy zastanawiają się, czy ostatnie osłabienie złotego nie spowoduje powrotu (choć w nieporównanie mniejszej skali) problemów z opcjami. To one wywindowały odpisy w IV kwartale 2008 roku i I 2009 roku.
Przez te wszystkie czynniki nie można się spodziewać, że skala nowo tworzonych odpisów będzie się zmniejszać. - Do końca roku nie oczekiwałbym głębszego niż 10-proc. nominalnego spadku zawiązywanych rezerw - mówi Tomasz Bursa.
Do rozwiązywania rezerw może dojść nie wcześniej niż w połowie 2011 roku. - Najpierw musi wyraźnie się poprawić sytuacja makroekonomiczna, a dopiero później zobaczymy jej wpływ na banki - mówi Michał Sobolewski.
Wraz z ograniczonym potencjałem do zmniejszania odpisów zmniejszy się też pole do poprawy wyników. - Po ciężkiej zimie, w kwietniu mieliśmy katastrofę smoleńską, a potem powódź, co opóźniło kampanie marketingowe banków. To z kolei może osłabić oczekiwane odbicie w sprzedaży kredytów hipotecznych - mówi Michał Sobolewski.
Dodatkowo spadek stóp WIBOR wpłynie na zmniejszenie przychodów banków z kredytów, które można by zrekompensować większą sprzedażą. Poprawie może ulec jedynie wynik prowizyjny, dzięki emisjom i rosnącym obrotom na rynku giełdowym czy większemu zainteresowaniu klientów funduszami inwestycyjnymi.
Wyników nie uda się też poprawić, redukując koszty. Zostały one mocno ścięte już w 2009 roku.
@RY1@i02/2010/108/i02.2010.108.000.023a.001.jpg@RY2@
Rezerwy i wielkość portfela kredytowego
Mirosław Kuk
miroslaw.kuk@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu