Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Mikosz gasi pożar w LOT

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Sebastian Mikosz, najmłodszy prezes w ponad 80-letniej historii LOT-u, w fotelu szefa firmy zasiadł przez przypadek

Kiedy ze stanowiska szefa LOT-u zrezygnowali jednocześnie Dariusz Nowak i przewodniczący rady nadzorczej Jacek Kseń, resort skarbu, czyli właściciel spółki, szukał na gwałt prezesa. Pikujący ostro w dół LOT potrzebował strażaka.

Padło na Mikosza, bo ktoś w ministerstwie zauważył, że zabiega o stanowisko członka zarządu ds. handlowych spółki. Pomyśleli: dlaczego nie zrobić z niego prezesa?

Tym bardziej że Mikosz miał niezłe papiery. Był dyrektorem w Deloitte, do jego głównych zadań należało doradzanie biznesowi w sprawach związanych z sektorem publicznym. Zajmował się też ściąganiem inwestorów zagranicznych do Polski. Jeszcze wcześniej był dyrektorem generalnym francuskiej Izby Przemysłowo-Handlowej, a zaraz po studiach konsultantem w firmie doradczej Andersen w Paryżu.

Europejczyk pełną gębą. Mówi biegle po angielsku i francusku. Europę zna jak własną kieszeń. Jej zwiedzanie rozpoczął już w podstawówce z chórem Filharmonii Krakowskiej. Do tego grał na skrzypcach. Z tamtego czasu po dziś dzień zostało mu zamiłowanie do muzyki klasycznej, choć w jego kolekcji można też znaleźć płyty Michaela Jacksona czy Kayah.

Pewny siebie. Ukończył przecież prestiżowy Instytut Nauk Politycznych w Paryżu (IEP Paris), ten sam co prezydent Francji Nicolas Sarkozy.

Kariera Mikosza nie przebiegała jednak bez zakłóceń. Sześć lat temu stracił stanowisko wiceprezesa w Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych w atmosferze skandalu. Rada nadzorcza dopatrzyła się, że w IEP dostał tylko licencjat, a przecież do zasiadania w zarządzie państwowych firm w Polsce formalnie potrzebny jest dyplom magistra. Mikosz uważa te zarzuty za absurdalne, bo w gruncie rzeczy chodziło o to, czy dyplom uczelni jest honorowany w Polsce. A jest.

Jednak do PAIiIZ nie wrócił. Do tego sprawa IEP wlokła się za nim przez lata, nawet w Locie. Jeszcze gdy pełnił tymczasowo funkcję prezesa spółki, przed ostatecznym zatwierdzeniem przez radę próbowano utrącić jego kandydaturę, wyciągając historię z IEP.

Bezskutecznie. Wiadomo, że Mikosz jest mocno usadowiony w środowisku lotniczym. Choć nie ma licencji pilota, zasiada w zarządzie Aeroklubu Warszawskiego, tego samego, którego prezesem jest Gromosław Czempiński.

Teraz Mikosz rządzi LOT-em twardą ręką. Adrian Furgalski, dyrektor Zespołu Doradców Gospodarczych TOR, który nie ukrywa swoich zastrzeżeń do szefa LOT-u (nie podoba mu się brak restrukturyzacji majątkowej firmy), przyznaje, że już dawno żaden prezes nie zrobił tak dużo w spółce w tak krótkim czasie i do tego w wyjątkowo niesprzyjających okolicznościach rynkowych.

- Jest na pewno prężny, dąży do zmiany wizerunku tej linii - dodaje Zbigniew Sałek, wiceszef Międzynarodowego Stowarzyszenia Menedżerów Lotnisk. Krytykuje natomiast styl kierowania firmą. Według niego jednoosobowe autorytarne zarządzanie LOT-em na dłuższą metę zakończy się niepowodzeniem.

Co na to Mikosz? Jest pewien, że to on wyprowadzi LOT na prostą.

@RY1@i02/2010/104/i02.2010.104.000.024a.001.jpg@RY2@

Fot. Marek Wisniewski/Puls Biznesu/Forum

Sebastian Mikosz twardo rządzi LOT-em. Ma zamiar wyprowadzić spółkę na prostą

Cezary Pytlos

cezary.pytlos@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.