Widzew i Górnik zmienią przaśne oblicze ekstraklasy
Widzew Łódź już awansował z I ligi do ekstraklasy. Jej władze mają nadzieję, że awansuje również Górnik Zabrze. To by oznaczało wzrost popularności rozgrywek, frekwencji na trybunach oraz co za tym idzie - przychodów całej ligi.
W sezonie 2008/2009 kluby ekstraklasy wygenerowały przychód rzędu 65 mln złotych. Jednak wtedy w lidze grały takie drużyny, jak Odra czy Piast - w skali Polski małe i niezbyt popularne. Chociaż nikt tego oficjalnie nie powie, ich spadek uradował wielu. Miejsce Odry i Piasta zajmą bowiem duże piłkarskie firmy, z dużym zapleczem kibicowskim i potencjałem marketingowym - Widzew oraz prawdopodobnie Górnik (wystarczy, że zabrzanie wygrają najbliższy mecz u siebie z Wartą).
- Oba te kluby mają wierną rzeszę kibiców i ogromną tradycję. Na pewno przyczynią się do wzrostu popularności ligi. Na takie klasyki, jak Legia - Widzew czy Ruch - Górnik, czekają fani z całej Polski. Problemem mogą być tylko stadiony Widzewa i Górnika, które dopiero się budują - mówi nam Marcin Stefański z Ekstraklasy.
Obecnie Widzew tworzy nowy plan biznesowy uwzględniający kwestie związane z rozbudową stadionu. Budżet łodzian w I lidze w minionym sezonie oscylował wokół 20 mln złotych. To więcej, niż wynosiły budżety większości klubów ekstraklasy. W przyszłym sezonie Widzew może mieć jeszcze większy budżet. - Ambicje mamy bardzo duże. W perspektywie kilku lat chcemy grać w europejskich pucharach - mówi prezes Widzewa Marcin Animucki.
Widzew w minionym sezonie prowadził niespotykane w I lidze, a rzadkie nawet w ekstraklasie, akcje marketingowe promujące klub. - Dodatkowo funkcjonują u nas liczne procedury mające na celu przeciwdziałanie wszelkim nieprawidłowościom, w szczególności te antykorupcyjne. Jesteśmy pierwszym klubem, który wprowadził klauzule antykorupcyjne do kontraktów zawodników i pracowników - mówi Animucki.
Właścicielem Widzewa jest Sylwester Cacek, 41. na liście najbogatszych Polaków. Jego klub nie powinien mieć problemów z uzyskaniem zaplanowanych przychodów. W zeszłym sezonie sprzedał ponad 4 tys. karnetów. - Od kilku lat wdrażamy model finansowania klubu na bazie najlepszych wzorców europejskich - chwali się Animucki. Jego główne filary to: przychody z dnia meczu (w tym bilety i usługi hospitality), sponsoring i usługi reklamowe, prawa telewizyjne, licencjonowanie i merchandising oraz wpływy z e-biznesu. Czyli standardy, do których dążą najlepsze polskie kluby, a o których nie mogły marzyć Odra i Piast.
W I lidze jeszcze wyższy budżet od Widzewa miał Górnik Zabrze. Firma Allianz, która zainwestowała w klub, ma mocarstwowe plany (prezes Michael Mueller mówi o mistrzostwie w 2012 roku). - W Zabrzu profesjonalne zarządzanie klubem przynosi rezultaty. Wyciągnięto wnioski z nieudanego sezonu 2008/2009 i Górnik, a także Widzew, czyli dwa wielkie Brendy, wrócą tam, gdzie ich miejsce, dając ekstraklasie coś ekstra - mówi nam Jacek Bochenek z firmy Deloitte.
@RY1@i02/2010/101/i02.2010.101.000.009a.001.jpg@RY2@
Fot. Marcin Kaliński
Sylwester Cacek, właściciel Widzewa, jest 41. na liście najbogatszych Polaków. Jego klub nie powinien mieć problemów z uzyskaniem zaplanowanych przychodów
Daniel Rupiński
daniel.rupinski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu