Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Przybędzie nawet 40 tysięcy terminali płatniczych

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 12 minut

● Czterej najwięksi agenci rozliczeniowi zwiększą liczbę urządzeń obsługujących transakcje kartowe

Na rynek chcą wejść nowe firmy z zagranicy oraz z Polski, m.in. Bank BPH

Jest o co walczyć, Polacy wciąż jeszcze wolą wypłacać pieniądze z bankomatu, niż płacić kartą

Dziennik Gazeta Prawna przepytał cztery największe firmy zajmujące się obsługą kartowych transakcji bezgotówkowych o ich plany na 2010 rok. Wnioski są jasne: nikt nie składa broni, choć konkurencja jest ogromna.

- Chcielibyśmy uruchomić ok. 15 tysięcy nowych terminali - mówi Janusz Diemko, szef First Data Polska (dawniej Polcard), lidera tego rynku. O podobnej skali przyrostu nowych urządzeń mówi Rafał Galiński, dyrektor rozwoju biznesu w spółce eService (należącej do PKO BP).

- Nasze plany to przyspieszenie rozwoju i kilkanaście tysięcy nowych terminali - deklaruje.

Drugi z bankowych agentów rozliczeniowych, Centrum Czeków i Kart Banku Pekao, chce uruchomić ok. 8 tysięcy nowych terminali. Najbardziej tajemniczy jest czwarty z wielkich, czyli amerykański Elavon. Jego szef w Polsce, Wojciech Wojciechowski, zdradza jedynie, że dynamika instalowania nowych terminali będzie dwucyfrowa.

Plany ekspansji głównych graczy mogłyby sugerować, że zdobywanie nowych przestrzeni na tym rynku nie jest nowym wyzwaniem - choć jak przyznają wszyscy agenci, potencjał rynku jest duży i w ciągu kilku najbliższych lat liczba terminali może sięgnąć 400-500 tysięcy wobec 210 tysięcy na koniec września 2009 r. Okazuje się jednak, że najlepsze kąski na rynku są już podzielone. A są to duże sieci handlowe, stacje benzynowe czy hotele - zostały punkty i sklepy w mniejszych miastach i na wsiach, a to oznacza mniejszy zarobek przy takich samych nakładach inwestycyjnych. Dlatego walka trwa też o klientów już obsługiwanych, gdzie sytuacja też często się zmienia i dochodzi do przejęć, nawet w przypadku dużych graczy (warto tu wymienić takie ruchy rynkowe, jak przejęcie obsługi hipermarketów Real od eService, który z kolei odbił sieć Ikea od agenta Banku Pekao).

Dochód agentów rozliczeniowych składa się z dwóch elementów: jedna to opłata abonamentowa, wynosząca najczęściej 50-100 zł od terminalu miesięcznie, druga to procent od transakcji - im większa transakcja, tym większa prowizja, dlatego np. stacje benzynowe czy sklepy RTV/AGD są tak pożądanym klientem. Ale niecała prowizja idzie do kasy operatora terminalu - podzielić się trzeba z bankiem i wydawcą karty.

- Polska opłata odprowadzana na rzecz banku i organizacji należy do wyższych w Europie, stąd bezpośrednie przełożenie na prowizje dla punktów handlowych i usługowych akceptujących karty - mówi Wojciech Wojciechowski z Elavona.

Z racji tego, że rynek jest w ten sposób częściowo uregulowany, agenci próbują konkurować innymi elementami niż cena: głównie techonologią i serwisem. Terminale oprócz funkcji płatniczych oferują np. doładowania telefonów, a także zapłatę rachunków wyposażonych w kod kreskowy. Z punktu widzenia dzierżawcy terminalu najważniejszy jest jednak serwis - szybkość naprawy terminalu i niezawodność całego procesu.

- Chodzi o zapewnienie dostępności różnych rodzajów połączeń i ich backup (łączność poprzez modem, sieć komórkową, satelitę czy łącza stałe), a kluczowym jest posiadanie wydajnego systemu autoryzacyjnego i jego backup na wypadek awarii - mówi Tadeusz Kopeć z Centrum Kart i Czeków Pekao. Dla właściciela sklepu ważne jest także to, kiedy pieniądze z transakcji trafią na jego konto.

- Może to trwać jeden dzień, może trwać nawet trzy, siedem dni - mówi Rafał Galiński.

Wiele zależy od tego, jakie obroty generuje dany punkt, a w przypadku agenta "bankowego", czy ma konto w danym banku. Janusz Diemko tłumaczy, że agent dostaje przelew od orgnizacji płatniczej dopiero po dwóch dniach.

Mimo relatywnie niskich marż zainteresowanie naszym rynkiem jest spore. O wejściu do Polski myślą zagraniczne firmy, takie jak Six Multiplay, niemieckie B+S czy Montrada, a także brytyjscy agencji rozliczeniowi. Ale także lokalni gracze mają podobne plany - Polbank, który rozpoczął działalność dwa lata temu, ma 6 tysięcy terminali i właśnie szykuje nową ofertę dla sklepów i punktów usługowych, a z informacji DGP wynika, że do startu szykuje się także Bank BPH.

- Nowi gracze mogą doprowadzić do jeszcze większego spadku marż, chyba że rynek szybko by rósł - mówi Janusz Diemko.

- Zagraniczni agenci podejmują próby wchodzenia na rynek dzięki globalnym umowom np. z sieciami handlowymi, które mają jednego operatora w innych krajach.

- Bez takich przyczółków nowemu graczowi byłoby trudno zdobyć rynek, szczególnie, że musi się on dostosować do obowiązującego na rynku danego kraju poziomu stawek interchange, godząc się na niższe marże i inwestując w wymaganą infrastrukturę - mówi Tadeusz Kopeć.

Ale ekspansja może być zahamowana przez przyzwyczajenia Polaków, którzy zamiast płacić w sklepie, wolą wypłacać gotówkę z bankomatu - średnia transakcja bezgotówkowa kartą to 110 zł, w bankomacie ponad 300 zł. Przyczyniają się do tego same banki, oferując m.in. darmowe wypłaty ze wszystkich bankomatów.

Właściciel sklepu lub punktu usługowego, chcąc założyć terminal, musi liczyć się z dwoma rodzajami kosztów: opłatą miesięczną i prowizją od każdej transakcji. Opłata miesięczna mieści się w przedziale 50-100 zł i jest uzależniona od rodzaju terminalu. W przypadku prowizji jest to procent każdej transakcji i najczęściej znajduje się w przedziale 1,6-2,5 proc. Uzależnione jest to od wielkości obrotów generowanych przez punkt usługowy lub sklep. Jeżeli średnia wartość transakcji jest niska, agent rozliczeniowy może ustalić stałą opłatę (tzw. flat fee).

@RY1@i02/2010/031/i02.2010.031.166.008a.001.jpg@RY2@

Płacenie kartą staje się coraz popularniejsze

Mirosław Kuk

miroslaw.kuk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.