Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Polska okazała się faworytem funduszy private equity w Europie Środkowej i Wschodniej

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Duża część transakcji funduszy private equity, działających w naszym regionie, może przypaść na Polskę. Sprzyja temu rozmiar rynku oraz sposób, w jaki kraj poradził sobie z kryzysem.

Fundusze private equity (PE) wyraźnie wstrzymały się w ubiegłym roku z inwestycjami. Z szacunków firmy analitycznej DealWatch, badającej rynek fuzji i przejęć, wynika, że na zakupy w Europie Środkowo-Wschodniej i Południowo-Wschodniej wydały w 2009 roku 6,6 mld euro, o ponad połowę mniej niż rok wcześniej. O ponad połowę spadła też liczba transakcji. W Polsce zawarto transakcje o wartości 661,39 mln euro, co oznacza spadek o 39 proc.

Mała aktywność funduszy PE wynikała głównie z obaw przed dalszym pogorszeniem sytuacji na rynkach i trudności z pozyskaniem finansowania z instytucji kredytowych.

- W tym roku nie spodziewamy się istotnej zmiany na rynku private equity. Na podstawie oczekiwań ze strony funduszy obserwujemy nadal dość sceptyczne, choć na pewno bardziej optymistyczne niż w zeszłym roku, podejście do perspektyw rynku - mówi Jakub Siekierzyński z DealWatch.

Z ankiety przeprowadzonej przez DealWatch wśród przedstawicieli 30 funduszy PE inwestujących w Europie Środkowo-Wschodniej wynika, że większość z nich, bo 55 proc., wzrostu liczby transakcji spodziewa się w II połowie 2010 roku. Zaledwie 10 proc. badanych uważa, że może to nastąpić już w I połowie roku. Pozostali oczekują, że wzrost liczby transakcji zobaczymy w 2011 roku. Przedstawiciele funduszy spodziewają się jednocześnie, że na Polskę może przypaść duża część tegorocznych zakupów funduszy PE w regionie. Nasz kraj wskazało 44 proc. badanych.

- Nie dziwię się, że ankietowani wskazują głównie na Polskę. To jeden z największych rynków w regionie. Druga przyczyna to sposób, w jaki nasz kraj przeszedł przez kryzys. Polska poradziła sobie z nim stosunkowo dobrze i jest postrzegana jako stabilny kraj do inwestowania - mówi Monika Morali-Efinowicz, dyrektor zarządzający w Advent International.

Jacek Pogonowski z SGAM Eastern Europe spodziewa się, że 2010 rok zarówno pod względem liczby transakcji, jak i ich wartości będzie na polskim rynku PE lepszy niż rok 2009. Zaznacza jednak, że nie ma raczej szansy na dojście do poziomów z 2008 roku.

Z umiarkowanym optymizmem na 2010 rok patrzy Piotr Czapski, partner w EQT Partners, według którego jest jeszcze za wcześnie, aby prognozować, czy w Polsce dojdzie do ożywienia m.in. pod względem wartości transakcji.

- Niepewność wynika z różnic w wycenie spółek dokonywanych przez fundusze PE i potencjalnych sprzedających. To efekt małej przewidywalności tego, w jakim stanie w najbliższych latach będzie znajdowała się realna gospodarka. Powód drugi to zachowanie banków, które ciągle bardzo ostrożnie finansują transakcje PE kredytami - mówi Piotr Czapski.

Rozmówcy DGP wskazują, że kredyty w bankach można dostać na transakcje warte 10-40 mln euro. O kredyty na transakcje większe jest już znacznie trudniej. Trudno też oczekiwać dalszych spadków wycen spółek.

- Było na to wystarczająco dużo czasu, bo kryzys trwa już niemal od dwóch lat. Ceny mogą jeszcze spadać w przypadku spółek w słabej kondycji - mówi Jacek Pogonowski.

Wśród zarządzających ankietowanych przez DealWatch 40 proc. uważa, że wyceny firm w Europie Środkowo-Wschodniej nie będą już spadały. Tylu samo badanych spodziewa się spadków o 10-20 proc.

Przed kontaktem z funduszem PE należy sprawdzić, czy branża, w której działa firma, jej potrzeby i poziom rozwoju odpowiadają wybranemu funduszowi. Firmy PE mają różne polityki inwestycyjne, działają m.in. w określonych branżach.

W przypadku mniejszych firm fundusze dopuszczają możliwość przejęcia pakietu mniejszościowego, w firmach większych PE zwykle przejmują pakiet kontrolny.

Inwestycja PE w firmy trwa kilka lat, zwykle od 3 do 7. Już w trakcie negocjacji ustalany jest sposób, w jaki fundusz może wyjść z inwestycji. Może to być np. sprzedaż spółki na giełdzie inwestorowi branżowemu lub finansowemu, a także wykup przez pozostałych udziałowców.

Główny cel funduszy PE to rozwój firm i znaczący wzrost ich wartości w perspektywie kilku lat. Obecność takiego inwestora, poza zastrzykiem kapitału, daje spółce dostęp do specjalistów i doświadczenia, które fundusz zdobył już w konkretnych branżach.

Fundusze PE nawet przy mniejszościowych udziałach nie są inwestorami pasywnymi. Zajmują miejsca przynajmniej w radach nadzorczych, monitorują wyniki spółki i ich zgodność z przyjętymi planami.

W przypadku spółek przejmowanych z giełdy fundusze z reguły kupują większościowe pakiety akcji często planując wycofanie spółki z obrotu. Skup kontrolnego pakietu oznacza konieczność wezwania do sprzedaży akcji, akcjonariuszy, którzy oczekują od funduszu odpowiedniej premii za przejęcie kontroli. Wezwanie z reguły powoduje wzrost kursu akcji, jeśli zaproponowana cena daje szanse na powodzenie transakcji.

Na ewentualne podniesienie ceny w wezwaniu wpływ może mieć m.in. skład akcjonariatu spółki. Kupujący mogą być bardziej skłonni do ustępstw, jeśli np. w akcjonariacie dominują inwestorzy instytucjonalni, głównie fundusze inwestycyjne i emerytalne, od których zależy powodzenie wezwania.

@RY1@i02/2010/024/i02.2010.024.166.010a.001.jpg@RY2@

Inwestycje funduszy private equity w regionie

malgorzata.kwiatkowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.