Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Trzeba odzyskać wiarygodność

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Polska Liga Koszykówki ma szanse wyjść z marazmu. PLK może zbliżyć się popularnością do Polskiej Ligi Siatkówki, może otrzymywać ponad 5 mln zł rocznie od sponsora tytularnego, może wreszcie wrócić na antenę TVP 2.

Nowy zarząd PLK musi jednak przeprowadzić reformy, które planuje i których w planach jeszcze nie ma. - To ma być rewolucja - mówią działacze.

O problemach, jakie przechodzi polska koszykówka, może świadczyć status jego najpopularniejszego reprezentanta. - Według badań, które niedawno analizowałem, Gortat jest dopiero w trzeciej dziesiątce rankingu na najbardziej rozpoznawalnych polskich sportowców. A wydawać by się mogło, że powinien być w pierwszej dziesiątce - mówi Grzegorz Kita, prezes firmy marketingowej Sport Management, który w przeszłości był związany z Polonią Warszawa.

Jednak liga koszykówki w ciągu dwóch najbliższych lat zamierza zmienić się diametralnie. I wypromować nowych Gortatów. Z produktu, który z roku na rok marginalizował się na własne życzenie, ma przekształcić się w medialną maszynkę do zarabiania pieniędzy, jak to było dziesięć lat temu. - Myślimy o zmianach dotyczących zarówno organizacji rozgrywek, jak i samej promocji - powiedział nam prezes PLK Jacek Jakubowski. - Do końca sezonu podpiszemy umowę z nowym partnerem strategicznym. Wyjdziemy z produktem do ludzi, zorganizujemy akcje społeczne. Będziemy szkolić osoby odpowiedzialne za marketing w klubach, wzorem Euroligi. Docelowo zamierzamy wrócić na antenę telewizji ogólnopolskiej, w dobrym paśmie oglądalności. Najpierw trzeba jednak zainwestować w ligę, aby mieć co pokazać.

Skąd wziąć na to środki? PLK liczy na zastrzyk finansowy z tytułu nowej umowy sponsorskiej, być może z firmą Tauron Polska Energia. - Ale rozmowy są prowadzone nie tylko z nią - zastrzega Zbigniew Polatowski, prezes Anwilu Włocławek i członek zarządu PLK.

Liga nie powinna liczyć na jakieś wielkie pieniądze. Nie te czasy. - Paradoksalnie PLK nie jest produktem nowym, ale jakby od nowa wchodzi na rynek. Myślę, że 1 - 1,5 mln zł rocznie to na razie kwota adekwatna. Docelowo ta suma może wzrosnąć po roku, dwóch do 3 - 4 mln zł, a po 4 - 5 latach nawet do 7 - 8 mln zł. Pod warunkiem jednak, że liga będzie się ładnie rozwijać - podkreśla Kita. - Ważne dla PLK, aby nowy sponsor tytularny był sponsorem aktywnym i kreatywnym - nie może zadowolić się posiadaniem samych praw. Powinien włączyć się w promocję, zapraszać do kampanii, tak jak robił to Orange, gdy sponsorował ekstraklasę - wymyślić motyw muzyczny, nagradzać kibiców, promować rozpoznawalny znak itd. Żeby nie było tak jak w przypadku piłki ręcznej. Osiągnęliśmy sukcesy, a sponsorzy, np. PKO, byli bardzo pasywni. Dali pieniądze na kadrę i reszta ich nie interesuje.

Aby przyciągnąć sponsorów i ogólnopolską telewizję, władze PLK nastawiają się na pracę u podstaw.

- Powinniśmy zwiększyć swoją obecność we wszystkich mediach, zorganizować patronacką rozgłośnię radiową, gazetę, wykupić spoty reklamowe, które przypominałyby, że te transmisje z meczów PLK wciąż są obecne w telewizji - mówi nam Polatowski. - I zejść jeszcze niżej, bo spraw do uregulowania jest mnóstwo. Na przykład wykupić ubezpieczenie zbiorowe kontraktów dla wszystkich klubów, oddać lidze część powierzchni marketingowej, sprawić, aby PLK miała swoje banery reklamowe i kluby nie musiały za nie płacić, pilnować budżetów, oświetlić hale, zwiększyć liczbę krzesełek, wyremontować szatnie, aby w każdej z nich był stół do masażu czy pojemniki z lodem. To rzeczy absolutnie elementarne.

Najpierw planowana jest ekspansja koszykówki w TVP Sport i ośrodkach regionalnych TVP. Dopiero z czasem, po przeprowadzeniu zmian, basket może wrócić do telewizji ogólnodostępnej. Obecnie oglądalność meczów ligowych jest generalnie zła, średnio 50 tys. widzów. - Na przykładzie PLK widać jedną rzecz - nikomu nie służy monopolizacja w pewnych mediach, pokazywanie swojej dyscypliny w jednej, niszowej telewizji sportowej. Niestety do tej pory szefowie ligi grali na alibi - my nie możemy rozwijać się bez TV, a TV nas nie chce, więc umywamy ręce - mówi nam Kita.

PLK będzie jednak starać się nakłonić szefów TVP, aby zaryzykowali i postawili na koszykówkę, tak jak kiedyś Polsat postawił na siatkówkę. - W przyszłości może i tak się stanie, ale jeszcze nie teraz. Teraz trzeba wprowadzić nową jakość. Kluczem jest słowo "wiarygodność". Bo PLK w ostatnich latach cały czas ją traciła - uważa Kita.

Co jeśli jej nie odzyska? - W zarządzie PLK są ludzie, którzy powinni sobie poradzić. Jednak jeśli do końca sezonu 2010/2011 sytuacja się znacznie nie poprawi, to rada nadzorcza może odwołać zarząd - kończy Polatowski.

@RY1@i02/2010/019/i02.2010.019.000.017a.001.jpg@RY2@

PLK chciałaby w ciągu kilku lat wykreować gwiazdy pokroju Marcina Gortata

Fot. Kamil Krzaczyński/Newspix.pl

Daniel Rupiński

daniel.rupinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.