Sprzedawcy wody dla firm szukają recepty na zastój. Część podnosi ceny
Przez kilka lat sprzedaż wody w 5-galonowych butlach rosła o 10 proc. rocznie. Teraz producenci narzekają na obroty
Chłodne lato i oszczędności w firmach ograniczyły popyt na wodę kupowaną głównie przez pracodawców. Sytuacja jest tym gorsza, że rynek jest niemal nasycony. Z dostaw 19-litrowych butli korzysta już 60 proc. działających w Polsce firm. Trudno więc znaleźć nowych klientów, a nawet istnieje ryzyko, że dotychczasowi skorzystają z usług tańszych konkurentów. Dlatego mimo że własne koszty idą w górę, producenci niechętnie decydują się na podnoszenie cen.
Eden Springs, który ma 30 proc. udziałów w rynku, zdecydował się na niewielkie podwyżki cen tylko dla najmniejszych odbiorców. Ale zaproponował też alternatywne rozwiązanie. Oprócz wody źródlanej z dystrybutorów sprzedaje także tzw. dystrybutory filtrujące, instalowane na stałe do źródła wody w firmie.
Na takie filtry popyt rośnie znacznie szybciej niż na tradycyjne dostawy. Chętnie decydują się na to rozwiązanie szczególnie duże przedsiębiorstwa. Z prostego powodu - jest to tańsze. Zainstalowanie filtrów u odbiorcy zamawiającego dotąd kilka tysięcy butli miesięcznie to oszczędność finansowa i logistyczna. Płaci się bowiem jedynie stałą miesięczną opłatę, niższą o kilkanaście procent od ceny dostaw wody w butelkach, co kosztuje od 15 do 20 zł za sztukę. Eden, szukając dodatkowego zarobku, wprowadził też do oferty ekspresy do kawy Lavazza Blue.
Problemem sprzedawców wody są głównie rosnące koszty importu dystrybutorów, co wiąże się z wahaniami i słabością złotego. W dobrej sytuacji są jedynie ci, którzy zaopatrują się w Polsce, tak jak Eden, kupujący sprzęt w firmie Oasis East z Gliwic, do której należy ponad jedna trzecia rynku. Pozostali gracze, np. Dar Natury, kupują dystrybutory we włoskim Cosmetalu lub sprowadzają je z Chin. Dla klienta koszt dystrybutora to od 50 do 100 zł.
W sprzedawców uderzają też rosnące koszty paliwa. Duzi gracze mają po kilka źródeł wody, zlokalizowanych w różnych miejscach kraju. Mniejsi, tacy jak Źródło Żywiec, zmuszeni są transportować wodę z Podbeskidzia do odbiorców nawet kilkaset kilometrów. - To problem, zważywszy że w ubiegłym roku koszty paliwa wzrosły o 30 proc. - mówi Marek Tokarski ze Źródła Żywiec.
Mimo to firma zwiększa sprzedaż w tempie 10 proc. rocznie. Zresztą wielu drobniejszych dostawców notuje wzrost większy niż cały rynek. Dlaczego? Są w stanie zaoferować szybsze terminy serwisu, a także niższe ceny. W dodatku o ile rynkowi giganci przyjmują zasadę, że nabywca musi co miesiąc zrealizować zamówienie o określonej wartości, mniejsi realizują dostawy wtedy, gdy u odbiorcy wyczerpie się zapas.
Radosław Miętus
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu