Bezzałogowa Augusta ze Świdnika
Demonstracyjny egzemplarz bezzałogowego śmigłowca ma wznieść się w powietrze już w 2012 roku.
To niemal błyskawiczne tempo, bo inżynierowie ze Świdnika i AgustaWestland, do którego należy polska firma, rozpoczęli prace przy helikopterze jesienią 2010 r.
Jak przekonuje Nicola Bianco, wiceprezes i dyrektor zarządzający PZL Świdnik, takie maszyny nie tylko doskonale sprawdzają się w trakcie wojskowych misji, ale też są przydatne do transportu ładunków w trudnych warunkach lub do niebezpiecznych miejsc. Maszyna będzie więc przydatna nie tylko dla wojska, ale też dla odbiorców cywilnych. Jednak Bianco nie precyzuje, kiedy świdnicki zakład rozpocznie seryjną produkcję, choć nieoficjalnie wiadomo, że jest to możliwe już od 2013 r.
Projekt bezzałogowego helikoptera to obecnie najbardziej kapitałochłonny projekt realizowany w zakładzie. Jak podają władze Świdnika, w 2011 i 2012 r. włosko-brytyjski koncern zainwestuje w polską spółkę 200 mln zł. Właściciele nie tylko inwestują w firmę, ale też na niej zarabiają. Nicola Bianco twierdzi, że świdnicka firma ma obecnie zamówienia na 39 śmigłowców. Na liście kontraktów jest m.in. umowa na dostarczenie dwóch helikopterów SW-4 dla akademii szkoleniowej A. Marchetti we Włoszech. Na horyzoncie są też kontrakty na śmigłowce dla Chin, Brazylii oraz Hiszpanii. W grę wchodzi sprzedaż nawet 12 maszyn. Szczegóły dotyczące tych zleceń mają być znane w ciągu najbliższych tygodni.
Założona w latach 50. XX w. fabryka w Świdniku trafiła w ręce włosko-brytyjskiego koncernu na początku 2010 r. AgustaWestland kupiła 87 proc. akcji polskiej spółki od Agencji Rozwoju Przemysłu za około 339 mln zł. W tym roku przychody spółki wyniosą 500 mln zł.
Cezary Pytlos
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu