Szef Unilevera rezygnuje z akwizycji, ale nie z podwojenia przychodów
Unilever nie będzie potrzebował akwizycji, by zrealizować swój cel, którym jest podwojenie przychodów - powiedział Paul Polman, prezes koncernu. De facto zadeklarował w ten sposób imponujący jak na tę branżę wzrost organiczny na poziomie od 7 do 8 proc.
Przychody angielsko-holenderskiego producenta mydła Dove i herbaty Lipton utrzymywały się przez ostatnią dekadę na stałym poziomie 40 - 45 mld euro (57 - 65 mld dol.). Polman, który na początku 2009 roku został podkupiony z Nestle, by przejąć stery w firmie, zadeklarował ich podwojenie, po części by zelektryzować pogrążonych w marazmie pracowników i inwestorów.
Niemniej rynki uważnie obserwują, czy będzie on w stanie dotrzymać swoich deklaracji. Wprawdzie termin nie został ustalony, ale większość analityków mówi o dekadzie; wielu zakłada, że fuzje i przejęcia będą do tego niezbędne.
Jednak w wywiadzie dla "Financial Timesa" Polman powiedział: - Skąd przychodzi wzrost? W 95 proc. z naszych własnych marek. Nie potrzebujemy żadnych fuzji i przejęć, by plus minus osiągnąć nasze cele.
Bernstein Research oblicza, że Unilever będzie potrzebował wzrostu na poziomie 7 proc. rocznie, by do 2020 r. podwoić ubiegłoroczne przychody, które wyniosły 44 mld euro. - Założyliśmy 5 - 6 proc. wzrostu organicznego i 1 - 2 proc. z fuzji i przejęć - mówi analityk Eric Scher.
- Nawet 6 proc. wzrostu organicznego jest ambitnym celem - powiedział - bo w ostatnich latach udało się go osiągnąć tylko raz, podczas inflacji cen surowców w okresie 2007 - 2008. Więc nawet 6 proc. jest trudne. Ja jestem optymistą co do Unilevera, ale nie mam 6 proc. w moim modelu - dodaje.
Martin Deboo z Investecu porównał 21 czołowych producentów dóbr konsumenckich i odkrył, że średnie tempo wzrostu w latach względnego boomu 2003 - 2005 wynosiło 4 - 5 proc. Nazwał on domniemany cel Unilevera w wysokości 7,2 proc. "bardzo wysokim jak na standardy branży", dodając, że Reckitt Benckiser, producent Nurofenu i gwiazda sektora, osiągnął go w dekadzie liczonej do 2010 roku, ale zrobił to przy wsparciu swojej amerykańskiej firmy farmaceutycznej.
Odpowiedzią Polmana na zdynamizowanie wzrostu są białe plamy: kraje, w których pewne grupy produktów nie są sprzedawane. - Wciąż mamy tylko około połowy (ze 180 dostępnych globalnie) naszych marek dostępnych we wszystkich krajach świata. - mówi.
@RY1@i02/2011/114/i02.2011.114.000.011c.001.jpg@RY2@
Fot. Bloomberg
Paul Polman, prezes Unilevera
Tłum. TK
© The Financial Times Limited 2011. All Rights Reserved
Louise Lucas
"Financial Times"
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu