Nastroje podpowiadają kierunek giełdy
Najwięcej byków było na GPW w marcu tego roku, zaś niedźwiedzi w listopadzie 2011 r.
Zbyt optymistyczne nastroje inwestorów mogą ostrzegać przed spadkami, a skrajnie pesymistyczne zapowiadać hossę - wynika z historycznych danych wskaźników sentymentu tworzonych przez amerykańskie i polskie stowarzyszenia zrzeszające spekulantów. Amerykańskie Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (AAII) bada nastroje inwestorów od 1987 r. Najwyższy w historii odsetek pozytywnie nastawionych do giełdy graczy (tzw. byków) odnotowano w czerwcu 2000 r. (75 proc.) Od połowy września 2000 r. do końca października 2002 r. S&P500 poszedł w dół o 49 proc. Najwyższy odsetek pesymistycznie nastawionych do giełdy inwestorów (tzw. niedźwiedzi) pojawił się w marcu 2009 r. (70 proc.). Od tamtego momentu do początku maja 2011 r. indeks amerykańskiej giełdy wzrósł o 105 proc.
Podobnie wygląda wskaźnik nastrojów polskich inwestorów, publikowany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych od maja 2011 r. Najwięcej byków (67 proc.) odnotowano w marcu 2012 r., po czym do końca maja trwały spadki WIG, które sięgnęły 14 proc. Najwięcej niedźwiedzi (46 proc.) pojawiło się w listopadzie 2011 r. Miesiąc później giełda znienacka ruszyła do góry, do końca lutego wzrosnąć o 16 proc.
Analitycy zwracają uwagę, że tylko rekordowe odczyty są dobrymi kontrwskaźnikami. - Odczyty bliskie skrajnych poziomów nie muszą już bezbłędnie funkcjonować - ostrzega Jarosław Niedzielewski, analityk i zarządzający Investors TFI. - Jesienią 2003 r. nastroje inwestorów w USA były bardzo optymistyczne i to nie była pomyłka. Hossa trwała cztery lata, do października 2007 r. - przypomina Niedzielewski. - Poza tym pamiętajmy, że spora część ankietowanych nie musi być w swoich odpowiedziach szczera. A nawet jeśli jest, to za tymi odpowiedziami nie muszą stać czyny, czyli kupno lub sprzedaż papierów - podkreśla Bartosz Tuczyński, zarządzający Eques Investment TFI. I przypomina, że podstawą sukcesu inwestycyjnego jest niezależne myślenie. - Osoby, które zawsze postępują tak samo jak większość, nie zarobią, ale i ci, którzy robią zawsze odwrotnie niż inni inwestorzy, również nie mogą liczyć na powodzenie - uważa zarządzający Eques Investment TFI.
Zarówno Niedzielewski, jak i Tuczyński są zgodni, że obserwowanie wyników badań nastrojów inwestorów ma sens. - Nie może ono stanowić podstawy metody inwestycyjnej, ale może być cennym uzupełnieniem decyzji inwestycyjnych podejmowanych na rynku akcji - uważają analitycy.
@RY1@i02/2012/224/i02.2012.224.00000150a.802.jpg@RY2@
Nastroje inwestorów a WIG
Piotr Rosik
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu