Spada popyt na samochody, dilerzy konsolidują siły
Motoryzacja
Do 50 największych firm dilerskich należy już blisko 39 proc. krajowego rynku - wynika z opublikowanej wczoraj listy TOP 50, przygotowywanej przez firmę doradczą DCG Dealer Consulting oraz Instytut Badania Rynku Motoryzacyjnego Samar.
Według sprzedawców konsolidację na rynku wymusza niska dochodowość biznesu. Jak mówi Piotr Chodzeń, większość importerów i dilerów zakładała, że najpóźniej w 2010 r. sprzedaż nowych samochodów osobowych osiągnie pułap pół miliona rocznie. A oscyluje ona w granicach 300 tys. Inwestycje mocno więc przestrzelono, ale kredyty zaciągnięte na ich finansowanie trzeba spłacać.
Górą są ci, którzy ostrożnie inwestowali, w niewielkim stopniu posiłkując się kredytem. Tani pieniądz oraz rygorystyczna kontrola kosztów pozwalają nawet na rozwój. Przykład - w 2010 r. Chodzeń przejął większościowy pakiet spółki Carter, która sprzedaje samochody Toyoty w Gdańsku. To była pierwsza pozawarszawska akwizycja działającej dotąd na stołecznym rynku firmy. Po roku rentowność gdańskiego dilera wzrosła o 2 proc., a w zeszłym roku o kolejne 2 proc. - Teraz nawet nie myślimy o sprzedaży tych udziałów. Wręcz przeciwnie, zastanawiamy się nad nowymi akwizycjami w kraju - mówi Chodzeń.
Cezary Pytlos
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu