Na parkiecie indeksy mogą piąć się w górę także w 2014 roku
Dość mocno zaawansowana hossa, lecz z możliwością dalszych wzrostów - tak analitycy określają sytuację na GPW. Nie wykluczają jednak, że można się spodziewać korekty w pierwszych miesiącach nowego roku
- W 2014 roku spodziewamy się przyspieszenia wzrostu PKB w Polsce do 2,8 proc. z prognozowanego 1,3 proc. w 2013 roku, a dzięki temu poprawy wyników spółek notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych o 10 proc. (rok do roku) - mówi Artur Iwański, dyrektor Biura Analiz Rynkowych Domu Maklerskiego PKO Bank Polski. Jak podkreśla, oznacza to, że wskaźnik cena/zysk dla szerokiego rynku spadnie poniżej 14x (cena jest 14 razy wyższa od zysku na jedną akcję). Argumentami za dobrą sytuacją na rynku będzie więc poprawa wyników, podnoszenie prognoz, cały czas solidna stopa dywidendy (ponad 4 proc.) i poprawiające się otoczenie makroekonomiczne.
- Dodatkowo, ze względu na niski poziom stóp procentowych, cały czas będziemy mieli do czynienie z relokacją oszczędności z depozytów w kierunku bardziej ryzykownych aktywów (przykładowo poprzez fundusze akcyjne). Z drugiej strony rynek kapitałowy zmierzy się z reformą OFE oraz coraz bardziej wymagającymi wycenami spółek. W przypadku OFE niewiadomą pozostaje wielkość napływów netto do funduszy w drugiej połowie roku oraz kierunek zmian w portfelach OFE po wprowadzeniu indykatywnego benchmarku i zniesieniu obecnego systemu odniesienia. Do zwiększonej ostrożności skłania również, zwłaszcza w kontekście historycznym, wysoki poziom wskaźnika C/Z dla polskich akcji (ponad 15x na 2013 roku i dzięki oczekiwanej poprawie zysku spadek do poniżej 14x w 2014 roku) - zaznacza dyrektor Artur Iwański.
Jego zdaniem również sytuacja na świecie będzie miała istotny wpływ na GPW.
- Liczymy na powolną poprawę w Europie i stabilizację w Chinach, ale w tym wypadku jest to jeden z głównych czynników ryzyka dla globalnej koniunktury. Ewentualne spowolnienie pociągnie za sobą w dół giełdy rynków wschodzących i ceny surowców. Wreszcie dodatkową zmienność wprowadzi zmniejszanie programu luzowania ilościowego pieniądza w USA, chociaż skala i termin są wciąż nieznane. Z powyższego rzutu okiem w przyszłość widać, że na pewno emocji nie zabraknie i czeka nas kolejny ciekawy rok na parkiecie. Uważamy, że w 2014 roku to byki będą śmiały się ostatnie, ale korekta (zwłaszcza w pierwszej połowie) jest bardzo prawdopodobna. Dobre rokowania na przyszły rok są naszym zdaniem w branżach z ekspozycją na rozpędzającą się polską gospodarkę, jak banki czy spółki przemysłowe. Wynika to z oczekiwań co do poprawy wyników, których głównym motorem będzie przyspieszenie wzrostu PKB - stwierdza Artur Iwański.
Dodaje, że inwestycje na giełdzie zawsze są obarczone ryzykiem i to od naszego apetytu na nie zależy, jaką część portfele zdecydujemy się ulokować na parkiecie. Od indywidualnej sytuacji zależy ostateczna decyzja o alokacji portfela między różna klasy aktywów.
Znaczące wzrosty indeksów
- Zastanawiając się nad możliwymi scenariuszami dla polskiego rynku akcji na 2014 rok, trudno nie odnieść się do tego co już wydarzyło się w obecnym cyklu hossa-bessa. Indeks szerokiego rynku WIG od swojego dołka z końca 2011 roku przebył już całkiem pokaźną drogę, rosnąc o prawie 50 proc. Jeszcze wyżej wspięły się indeksy małych i średnich spółek: sWiG80 o prawie 80 proc., mWIG40 o około 70 proc. Co ciekawe inwestorzy indywidualni, kierujący się najprawdopodobniej bardziej nastrojami społecznymi niż chłodną oceną perspektyw GPW, zauważyli zyski, jakie przynosiło posiadanie akcji dopiero w ostatnich miesiącach - mówi Roland Paszkiewicz, dyrektor działu analiz CDM Pekao. Zwraca uwagę, że o ile saldo wpłat i umorzeń do funduszy inwestycyjnych utrzymywało się na pozytywnym poziomie od początku roku, to dopiero w ostatnich dwóch miesiącach zmieniła się diametralnie ich struktura. Inwestorzy przestali traktować fundusze inwestycyjne jako prostą alternatywę dla lokat i zaczęli rezygnować z wpłat do funduszy pieniężnych i gotówkowych na rzecz wpłat do funduszy akcyjnych. W ostatnich dwóch miesiącach (wrzesień i październik) najwięcej środków (1,6 mld zł) pozyskały fundusze akcji.
- Wydaje się, że z dość dużym prawdopodobieństwem możemy określić obecną sytuację jako dość mocno zaawansowaną hossę, jednak z przestrzenią do dalszych wzrostów. Najprawdopodobniej znajdujemy się już w dość bliskiej (kilkumiesięcznej?) odległości od szczytu hossy i największą zagadką pozostaje styl, w jaki właśnie ten szczyt wykreślimy - stwierdza Roland Paszkiewicz. Jak podkreśla, należy z dużą ostrożnością podchodzić do bezrefleksyjnego założenia, że trend widoczny już od dwóch lat, będzie przez cały 2014 rok nadal kontynuowany. Poziom cen akcji na GPW wydaje się już w znacznej mierze uwzględniać optymistyczne oczekiwania co do ścieżki wzrostu polskiej gospodarki - stwierdza Roland Paszkiewicz. Fakt, że rynek akcji został w końcu zauważony przez inwestorów indywidualnych, należy traktować jako sygnał ostrzegawczy. Per saldo przyszły rok będzie ostatecznie trudniejszy dla inwestorów niż dwa ostatnie.
- W pierwszej połowie 2014 roku należy więc nastawić się na utrzymywanie zaangażowania na rynku akcji. Wraz z rosnącym przekonaniem o tempie wzrostu gospodarczego coraz silniejsza będzie tendencja do szukania wzrostu, czyli spółek, które najbardziej skorzystają na trwającym ożywieniu gospodarczym. Na drugi plan schodzi bowiem efektywność działania spółek i stabilność wyników - mówi Roland Paszkiewicz, dyrektor działu analiz CDM Pekao.
Postępujące ożywienie gospodarcze
Przemysław Gerschmann, analityk z Biura Maklerskiego Deutsche Bank PBC, zwraca uwagę, że choć do końca 2013 roku jest jeszcze ponad miesiąc, to już teraz wielu inwestorów może go uznać za udany. Krajowe indeksy, a zwłaszcza te reprezentujące małe i średnie spółki, mają za sobą miesiące solidnych wzrostów.
Temperatura rynku wzrasta wraz ze zbliżającym się końcem grudnia, a o rosnącej chęci do realizacji dotychczasowych wzrostów świadczą m.in. listopadowe spadki. Pod największym znakiem zapytania stoi jednak sytuacja na rynkach giełdowych w 2014 roku.
Patrząc na giełdę w ujęciu długoterminowym, to zarówno amerykański S&P500, jak i niemiecki DAX oraz warszawski WIG mają za sobą ponad cztery lata wzrostów. Giełda nie myliła się, rosnąc wbrew słabym wynikom PKB naszego kraju, czego dowodem był niedawny jego odczyt na poziomie 1,9 proc. rok do roku za trzeci kwartał. Dyskontowanie przyszłych wydarzeń przez rynek kapitałowy, to jednak miecz obosieczny. W przyszłym roku rynki mogą już stygnąć w oczekiwaniu na zmianę polityki monetarnej światowych banków centralnych.
- W obliczu nadal niskich oczekiwań inflacyjnych oraz przyspieszającej koniunktury w Polsce w drugiej połowie 2014 roku możemy spodziewać się powrotu do podwyżek stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. Dotąd rekordowo niski koszt pieniądza wspierał krajową giełdę, a rozpędzone kursy akcji przyciągały nowy kapitał na rynek. W przyszłym roku inwestorów w Warszawie ponownie będą niepokoić zmiany w funkcjonowaniu OFE. Zaproponowana niedawno przez rząd likwidacja obowiązkowego limitu 75 proc. aktywów utrzymanych przez OFE w akcjach będzie powodować większą zmienność na rynku, a co za tym idzie, może doprowadzić do korekty - mówi Przemysław Gerschmann.
- Otoczenie makroekonomiczne jest coraz lepsze - gospodarka europejska powoli wychodzi ze spowolnienia. Również w Polsce można oczekiwać postępującego ożywienia gospodarczego. Jednakże w obliczu silnych wzrostów sektorowych w trwającym 2013 roku można się spodziewać korekty w pierwszych miesiącach nowego roku. Trudno w nim oczekiwać podobnych wzrostów na szerokim rynku co obecne. Stąd na szczególnym znaczeniu zyska umiejętność trafnej selekcji spółek, które wzrosną na fali polepszającej się koniunktury - przewiduje Przemysław Gerschmann, analityk z Biura Maklerskiego Deutsche Bank PBC.
Umiarkowany optymizm
Łukasz Siwek, doradca inwestycyjny, analityk akcji Domu Maklerskiego Millennium uważa, że w 2014 roku na warszawskim parkiecie nadal powinniśmy obserwować rozpoczęte we wrześniu tego roku wzrosty indeksów. Przemawiają za tym publikowane w ostatnim czasie, poprawiające się dane makroekonomiczne zarówno dotyczące Polski, jak i największych gospodarek światowych, utrzymujące się na bardzo niskich poziomach stopy procentowe czy w końcu duży napływ środków do funduszy inwestycyjnych.
- Jednak jak to z prognozami dotyczącymi przyszłości - szczególnie na giełdzie - bywa, należy zdawać sobie sprawę z zagrożeń. Chodzi o zagrożenia, które już obecnie jesteśmy w stanie zidentyfikować, jak i te, których nie potrafimy przewidzieć - mówi Łukasz Siwek. Jak podkreśla, z rodzimego podwórka zagadką są ostateczny kształt, forma i data wprowadzenia reformy OFE.
- Pomimo wymienionych zagrożeń i niewiadomych (mogących pozytywnie zaskakiwać) uważam, że przewaga szans jest w tej chwili na tyle znacząca, iż trzeba być prawdziwym sceptykiem, aby nie patrzeć na nadchodzący rok chociażby z umiarkowanym optymizmem - mówi Łukasz Siwek z Domu Maklerskiego Millennium.
- Zakładając, że prognozy przyspieszonego wzrostu PKB będą miały odzwierciedlenie w rzeczywistości, wtedy największy potencjał drzemie w spółkach, które są mocno podatne na koniunkturę (np. z branży przemysłowej, IT, mediowej czy deweloperskiej). W tych branżach wyniki spółek powinny poprawiać się najbardziej dynamicznie, a to przełoży się na wzrost ich wyceny. Scenariusz ten jest już w przypadku kursów wielu spółek dyskontowany, dlatego warto poszukać firm mniej odkrytych przez rynek. Chodzi tu o spółki spoza indeksu WIG20 czy nawet mWIG40. Warto rozglądać się za spółkami, które wyszły ze spowolnienia gospodarczego silniejsze, poprzez redukcję kosztów, zwiększenie efektywności produkcji czy w branżach, których zmniejszyła się ilość konkurentów na rynku lub które wykorzystały niskie wyceny lub problemy firm z branży do przejęć - twierdzi Łukasz Siwek.
Radzi, żeby ostrożnie podchodzić do inwestycji w branże, których wyceny jako pierwsze zyskują w początkowej fazie wzrostu gospodarczego, czyli branży finansowej czy dóbr luksusowych. Spółki tych gałęzi przemysłu znacząco zyskały na wartości w ostatnich miesiącach i inwestycja w ich akcje może być obarczona znacznym ryzykiem niewspółmiernym do potencjalnych zysków.
Gorsza pierwsza połowa roku
Maciej Bitner, główny ekonomista Wealth Solutions, zauważa, że o dobiegającym końca 2013 roku prawie każdy analityk mówi z optymizmem. Na większości rynków optymizm ten sprawdził się - w Europie i USA skończy się prawdopodobnie na dwucyfrowych stopach zwrotu, przekraczających w wielu wypadkach nawet 20 proc. Kolejny rok nie będzie zapewne aż tak dobry jak dwa poprzednie.
- Silne wzrosty podniosły wyceny amerykańskich spółek do ambitnych poziomów, a rynek będzie musiał poradzić sobie z końcem polityki ilościowego łagodzenia. Wprawdzie zmiana na stanowisku szefa Fed na osobę o bardziej gołębim nastawieniu odsunęła nieco w czasie ten proces, jednak jego nadejście w przyszłym roku jest nieuchronne. - mówi Maciej Bitner.
Jak podkreśla, nieco więcej optymizmu widać w Europie. Nabierające tempa ożywienie w USA powinno zaś pomóc nabrać rozpędu sąsiadom. Zainteresować warto się także Afryką, która będzie w przyszłym roku kontynentem notującym najszybszy wzrost PKB. Rynki kapitałowe są w niektórych krajach afrykańskich na tyle rozwinięte, że w ramach dywersyfikacji portfela warto skierować tam część środków.
- Pierwsza połowa przyszłego roku zapowiada się gorzej niż druga. Po pół roku będzie już mniej więcej wiadomo, jakie są skutki zacieśniania polityki pieniężnej i zdyskontowawszy je, rynek będzie mógł wrócić do wzrostów. Polska powinna także wpisać się w ten cykl. Dodatkowym argumentem za tym jest to, że zmiany w OFE - jeśli wejdą w życie - będą odczuwalne przede wszystkim w pierwszej połowie roku. Warto jednak obserwować, jaki kształt będzie miała ustawa, która wyjdzie z Sejmu. W trakcie konsultacji społecznych doszło bowiem do istotnej zmiany - likwidacji minimalnej alokacji w akcje na poziomie 75 proc. To rozwiązanie może doprowadzić do wyprzedaży akcji przez fundusze, które będą chciały uzyskać bardziej zrównoważone portfele dopiero w drugiej połowie roku - po tym jak zamknie się okienko transferowe między OFE i ZUS - przewiduje Maciej Bitner z Wealth Solutions.
To nie koniec hossy
Grzegorz Pułkotycki, zastępca dyrektora Departamentu Doradztwa Inwestycyjnego Domu Maklerskiego BZ WBK, wyraża pogląd, że hossa, która tak na polskim, jak i na globalnych rynkach akcji trwa już od niemal pięciu lat, prawdopodobnie nie zakończy się w 2014 roku. Za jej kontynuacją przemawiają czynniki fundamentalne - poszczególne parametry obrazujące aktywność ekonomiczną zarówno w Polsce, jak i w największych gospodarkach świata ulegają poprawie, co zwiastuje wzrost zysków przedsiębiorstw również tych, notowanych na giełdach. Równie istotna jest płynność na rynkach finansowych, a ta, z racji dużych napływów do funduszy akcyjnych, wspiera trend wzrostowy. Tu warto przytoczyć najświeższe statystyki, które pokazują, iż polscy inwestorzy detaliczni zainwestowali w fundusze akcyjne kwotę najwyższą od sześciu lat.
- Jakkolwiek moim bazowym scenariuszem na 2014 rok jest kontynuacja bieżącego trendu, a przynajmniej brak gwałtownego załamania, to jednak gdy mówimy o prognozowanej na przyszły rok stopie zwrotu z rynku akcji, jestem bardzo ostrożny. Oczywiście dużo zależy od poziomów, na jakich zakończymy bieżący rok. Jeżeli korekta zapoczątkowana w końcówce października jest już za nami, to świadczy to o sile rynku - mówi Grzegorz Pułkotycki.
Jak podkreśla, wczesna faza cyklu koniunkturalnego oraz brak presji na wzrost cen surowców powinny wspierać cykliczne spółki przemysłowe z różnych sektorów. W kolejnym kroku beneficjentami ożywienia gospodarczego staną się również konsumenci prywatni, stąd spółki z ekspozycją na ten sektor powinny radzić sobie dobrze.
- Mimo, że globalna gospodarka jest na ścieżce wzrostu, to nie przekłada się to póki co na wzrosty cen surowców. Po części jest to efekt wywindowania ich cen do poziomów istotnie odbiegających od historycznych średnich, z drugiej strony jest to efekt wzrostu podaży będącego efektem dużych inwestycji poczynionych w latach prosperity. Stąd z uwagą podchodziłbym do branży surowcowej - stwierdza Grzegorz Pułkotycki.
Czy więc inwestowanie na giełdzie w 2014 roku będzie obarczone dużym ryzykiem, ale z perspektywą na solidne zyski, czy też lepiej poszukać bardziej bezpiecznych form inwestowania?
- We wzrostowej fazie cyklu koniunkturalnego i w środowisku niskich stóp procentowych akcje wciąż pozostają atrakcyjną alternatywą inwestycyjną. Największe zyski na rynku akcji inwestorzy osiągają w dwóch przypadkach. Jednym z nich jest podjęcie ryzyka ich zakupu w momencie, gdy ich wyceny są absurdalnie niskie, ale kryzysowe otoczenie zewnętrzne nie daje gwarancji, że nie może być taniej. W drugim przypadku trend wzrostowy jest już zaawansowany, większość wskaźników makroekonomicznych potwierdza trendy rynkowe. Niestety nie ma już komfortu w postaci niskich wycen, gdyż większość pozytywów jest już w cenach. Ewentualne dalsze silne wzrosty spowodują, że znajdziemy się w tym drugim przypadku, który będzie oznaczał dynamiczną, ale ostatnią fazę wzrostów na rynku - podkreśla Grzegorz Pułkotycki z Domu Maklerskiego BZ WBK.
Zdaniem Zbigniewa Obary, eksperta ds. analiz z Biura Maklerskiego Alior Banku, z długoterminowego wykresu indeksu szerokiego rynku WIG na polskiej giełdzie wynika, że jesteśmy już w piątym roku hossy (poprzednia zakończona w 2007 roku trwała blisko sześć lat). Jednocześnie w latach 2009-2013 skala wzrostów była nieporównywalnie mniejsza niż w okresie 2001-2007.
Ostatnia, trwająca na GPW od 2012 roku fala wzrostowa jest efektem korzystnego rozwoju wydarzeń na giełdach krajów wysokorozwiniętych, takich jak USA, Niemcy, Japonia. Do tego dochodzi jeszcze polityka niskiego kosztu pieniądza i interwencja banków centralnych sprawujących pieczę nad głównymi walutami.
Zbigniew Obara wskazuje, że czynnikiem wewnętrznym wspierającym GPW jest również historycznie niski poziom stóp procentowych, a także stopniowe powolne wychodzenie krajowej gospodarki z dołka, jaki powstał po spadku tempa inwestycji infrastrukturalnych w drugiej połowie zeszłego roku.
- W 2014 roku zarówno czynniki zewnętrzne, jak i wewnętrzne powinny sprzyjać krajowemu rynkowi akcji. Z ostatnich komentarzy członków RPP można wnioskować, że obecne 2,5 proc. zostanie utrzymane przynajmniej w pierwszej połowie, a może nawet w całym przyszłym roku - mówi Zbigniew Obara.
Jak podkreśla, inwestorzy, którzy do tej pory stali z boku, widząc spadające oprocentowanie lokat i wysokie historyczne stopy zwrotu na rynku akcji, przyłączają się do trendu. Jak można wnioskować ze statystyk obrotów GPW, jest jeszcze spora grupa inwestorów indywidualnych zniechęcona bessą z lat 2007-2009, która do tej pory nie wróciła na rynek.
Zbigniew Obara podkreśla, że 2014 rok daje szanse na kontynuację wzrostowych tendencji na krajowym rynku akcji, z tym że należy mieć na uwadze, iż na rynku wtórnym już wiele spółek, zwłaszcza dobrych fundamentalnie (nisko zadłużonych, uzyskujących progres wyników finansowych, regularnie płacących dywidendę), notowanych już z dwucyfrowymi wskaźnikami C/Z - tu z kolei pole otwiera się dla ofert pierwotnych, gdzie sprzedający, jak w każdej dojrzałej hossie, oferując w wycenach spółek dyskonto do średnich rynkowych, mają szansę spotkać się z dużym zainteresowaniem inwestorów.
- Warto przypomnieć o zasadzie, że bez względu na to, jak korzystnie perspektywy dla giełdy na 2014 rok będą się prezentowały, inwestowanie w akcje zawsze obarczone jest ryzykiem. Dlatego nigdy nie powinno się lokować w nie większości środków, a jedynie część, której wielkość powinna definiować nasza własna percepcja ryzyka i zdolność do akceptowania strat w razie wystąpienia niekorzystnego rozwoju wydarzeń. Wszak pełnego biegu wydarzeń w gospodarce czy na rynkach nigdy nie jest się w stanie w pełni przewidzieć - podsumowuje Zbigniew Obara.
Poziom cen akcji na GPW wydaje się już w znacznej mierze uwzględniać optymistyczne oczekiwania dotyczące wzrostu polskiej gospodarki
Analitycy zwracają uwagę, że inwestycje na giełdzie zawsze są obarczone ryzykiem. Dlatego też radzą inwestorom, aby zachowywali dużą ostrożność
Krzysztof Tomaszewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu