Kiedy i jak można zabezpieczać się przed wahaniami kursów walut
Kiedy chcemy rozważyć stosowanie instrumentów finansowych do ograniczania ryzyka kursowego, musimy uświadomić sobie pewne fakty.
Musimy wiedzieć, że zawarte transakcje terminowe są najczęściej zobowiązaniem. Jeżeli dziś chcemy ustalić kurs wymiany w przyszłości i zwracamy się do banku z prośbą o kwotowanie, to w praktyce bank już dziś w naszym imieniu wykona taką transakcję na rynku, stając się równocześnie stroną zobowiązaną do jej rozliczenia. Transakcje terminowe nie są zakładem pomiędzy bankiem a klientem. Bank, posiadając dostęp do rynku hurtowego, ma możliwość zaoferowania klientowi transakcji szytej na miarę (inaczej niż w przypadku giełdowych transakcji futures na walutę), której kwotowanie wynika bezpośrednio z obecnych notowań na rynkach finansowych (stopa procentowa i bieżący kurs wymiany walut), a nie z przewidywań banku co do przyszłego kształtowania się kursu.
Musimy zatem być bardzo ostrożni w dobieraniu rodzaju transakcji i wielkości wolumenów. Podstawą jest dogłębna wiedza odnośnie do mechanizmów, jakie funkcjonują na rynku, na którym działamy. Powinniśmy wiedzieć, jak zachowują się nasza konkurencja, odbiorcy i dostawcy.
Czyja decyzja?
Sporym wyzwaniem jest wyznaczenie osoby odpowiedzialnej za takie zadanie. W małych i średnich firmach w pierwszej kolejności zwracamy się do działu księgowości. Bazuje on jednak na informacjach księgowych reprezentujących transakcje z historii. Jeżeli decyzja o transakcji handlowej, która rodzi ryzyko walutowe, jest bliska dacie wystawienia faktury, wtedy sytuacja jest dość prosta.
Firma sprzedaje swoje produkty za granicę, rozliczając kontrakty w euro. Wszelkie koszty pośrednie i bezpośrednie ponoszone są w złotych. W momencie ustalanie cen sprzedaży w euro eksporter weźmie pod uwagę jak kształtuje się kurs wymiany walut i ustali cenę w euro na poziomie, który pokryje mu koszty produkcji i zapewni zakładany zysk. Jeśli moment wystawienia faktury jest bliski momentowi ustalenia ceny sprzedaży w euro, to księgowość może spełnić funkcję struktury odpowiedzialnej za transakcje zabezpieczające. Można wtedy stosować proste podejście operacyjne, gdzie wszystkie dane do transakcji wprost odzwierciedlają dane z faktury.
● - waluta faktury
● - termin transakcji
● - kwota faktury (skorygowana o inne ewentualne koszty bądź przychody wyrażone w walutach)
Jeśli jednak cena wyrażona w walucie ustalana jest znacznie wcześniej niż moment fakturowania, to pojawia się problem z ustaleniem parametrów transakcji przez dział księgowości. Umowa handlowa czy kontrakt nie są dokumentem księgowym i po prostu księgowość może o nich nie wiedzieć. Wtedy w proces zawierania transakcji zabezpieczających trzeba zaangażować osoby odpowiedzialne za ustalanie cen sprzedaży w takich umowach i kontraktach.
Dylemat importera
Kolejną komplikacją jest sytuacja w której trudno jest jednoznacznie oddzielić każde zdarzenie handlowe w firmie. Przykładem może być importer X, który kupuje duże partie towarów za dolary USA i składuje je w magazynie do późniejszej dalszej sprzedaży za złote. Samo ustalenie kursu zakupu odpowiadające przyszłej dacie zapłaty za fakturę dolarową będzie słusznym podejściem, tylko jeżeli jesteśmy pewni, że nasza sprzedaż w złotych, pokrywająca koszty i zapewniająca zysk, będzie stała. Jeżeli z jakichkolwiek względów późniejsza cena sprzedaży nie jest znana, powinniśmy dokładnie przeanalizować czynniki, które mogą wpłynąć na późniejsze kształtowanie się ceny. Jeżeli np. cena sprzedaży wyrażona w złotych zależy od przyszłych cen, jakie oferuje konkurencja, która również importuje towary za dolary, to sytuacja nieco się komplikuje, co widać w załączonej tabeli.
Przedsiębiorca ustala cenę sprzedaży na poziomie 5600 zł, realizując marżę 6,5 proc. W przypadku gdy złoty umocni się do dolara, można zakładać, że część konkurentów, która nie posiada dużych zapasów w magazynie, może zacząć znacząco obniżać cenę. Podobna sytuacja będzie miała miejsce, gdy nasza sprzedaż w złotych będzie każdorazowo indeksowana do aktualnego kursu USD/PLN (inna waluta faktury i inna waluta ustalania ceny sprzedaży). Załóżmy, że kurs spada do poziomu 3,0300 USD/PLN, powodując obniżenie cen oferowanych przez konkurencję do poziomu 5200-5550 zł. Spadek cen spowodowany jest obniżeniem się kosztu zakupu towarów wyrażonych w złotych (spadek kursu 3,2500 do 3,0300). Przedsiębiorca X musi obniżyć swoje ceny sprzedaży, aby upłynnić stany magazynowe. W tym przypadku będzie zmuszony zrezygnować z części marży. W przypadku gdyby umocnienie złotego było silniejsze i długotrwałe, mogłoby się okazać, że przedsiębiorca X nie jest w stanie sprzedać towarów po cenie, która pokrywa koszty zakupu i prowadzenia działalności. Oczywiście w przypadku osłabienia się złotego przedsiębiorca X będzie mógł zrealizować dodatkową marżę. Paradoksalnie zatem czasami importer powinien zabezpieczyć się przed spadkiem kursu od momentu zakupu waluty na pokrycie kosztów importu do momentu przewidywanej daty sprzedaży partii towarów z magazynu. Może rodzić to pewne komplikacje w rozumieniu modelu biznesowego przez poszczególne działy w firmie. Działowi zakupów będzie zależało na jak najniższym kursie, a działowi sprzedaży na jak najwyższym.
Kolejnym utrudnieniem może być model biznesowy, w którym trudno jest odróżnić poszczególne transakcje handlowe. Sytuacja taka występuje, gdy gama oferowanych produktów jest duża i trudno jednoznacznie powiązać decyzje biznesowe z konkretnymi fakturami. Konieczne wtedy jest dokładne planowanie przyszłych decyzji w zakresie kształtowania cen oraz przyszłych przepływów związanych z eksportem lub importem. Bezwzględnie musimy zaangażować osoby, które bardzo dokładnie będą w stanie ustalić, jak funkcjonują odbiorcy i dostawcy.
Trudny wybór
Wybór konkretnej transakcji, która ma w przyszłości ograniczyć ryzyko kursowe, zależy od kilku czynników. Jeżeli chcemy całkowicie wyeliminować zmiany kursu, wystarczy posłużyć się najprostszą transakcją forward (walutowa transakcja terminowa).
Transakcje te jednak całkowicie "eliminują" nas z rynku. Nie podlegamy negatywnym zmianom, równocześnie jednak rezygnując z tych pozytywnych. Decydując się na taką transakcję, musimy dokładnie skalkulować oczekiwaną cenę i marżę. Jest to prosta transakcja bezkosztowa, umożliwiająca elastyczne dostosowanie daty rozliczenia również po ustaleniu pierwotnych warunków (zmiany daty rozliczenia na wcześniejszą bądź wydłużenie daty rozliczenia.) Transakcja ta najczęściej wykorzystywana jest w przypadku przedsiębiorstw działających na niewielkich marżach oraz w przypadku operacyjnego podejścia do tematu zabezpieczeń.
W sytuacji, w której chcemy korzystać ze zmienności na rynku, musimy podjąć decyzję, czy chcemy wykorzystać opcje walutowe, czy może po prostu zawrzeć transakcję na część planowanego przepływu. Opcja walutowa jest pewnego rodzaju polisą ubezpieczeniową, zabezpieczającą nas przed negatywną zmianą kursu w przyszłości. Załóżmy, że jesteśmy eksporterem i posiadamy taką polisę na kwotę 100 tys. euro z kursem rozliczenia 4,2000 na koniec listopada. W momencie gdy na koniec listopada kurs spadnie poniżej 4,2000, wystawca takiej polisy (bank) ma obowiązek odkupić od nas 100 tys. euro po kursie 4,2000 bez względu na to jak nisko znajduje się kurs walutowy. W przypadku gdy kurs na koniec listopada ukształtuje się powyżej 4,2000, mamy prawo drożej sprzedać euro, a polisa wygasa.
Kupno polisy wiąże się jednak z koniecznością zapłaty prowizji zwanej w przypadku opcji premią. Wysokość prowizji w przypadku opcji walutowych będzie zależała od terminu ważności i przede wszystkim od kursu wykonania (kursu strike). Im korzystniejszy kurs, tym oczywiście wyższa cena opcji.
Opcje walutowe wykorzystywane są najczęściej w sytuacji, gdy koszt zabezpieczenia można przerzucić na odbiorcę, korygując odpowiednio cenę sprzedaży. Najbardziej efektywne z kosztowego punktu widzenia są opcje z kursem wykonania gorszym od kursu forwardowego. Zależność między kursem wykonania a wysokością premii nie jest liniowa. Wysokość premii rośnie szybciej niż wartość kursu po przekroczeniu pewnego poziomu (w praktyce kursu transakcji forward). Dlatego warto kupować tanie opcje zabezpieczające nas przed czarnym scenariuszem, a nie traktować je jako transakcje rozliczeniowe. Uzyskamy wtedy tani instrument zabezpieczający, dający nam pełną elastyczność i chroniący nas jednocześnie przed czarnym scenariuszem.
@RY1@i02/2013/188/i02.2013.188.21400060k.803.jpg@RY2@
Kalkulacja importera
@RY1@i02/2013/188/i02.2013.188.21400060k.804.jpg@RY2@
Mikołaj Bąk dyrektor biura sprzedaży bankowości transakcyjnej rynków finansowych w Raiffeisen Polbank
Mikołaj Bąk
dyrektor biura sprzedaży bankowości transakcyjnej rynków finansowych w Raiffeisen Polbank
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu