Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Bańka o kształcie piłki nożnej

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Transfery

Jest jedna gałąź biznesu, której kryzys nie dotyczy. Na piłkarskim rynku transferowym przekroczona została kolejna magiczna granica. Real Madryt zapłacił Tottenhamowi 100 mln euro za Garetha Balea.

- Nie widzę w tym problemu. Nikt by o tym nie mówił, gdyby Królewscy zdecydowali się kupić trzech piłkarzy po 30 mln za każdego - stwierdził szef UEFA Michel Platini. Rekordowe kwoty to efekt wejścia na rynek arabskich szejków i krezusów ze Wschodu. Zakupowe szaleństwo zaczęło się w 2003 r. od Romana Abramowicza, który przez pierwsze dwa lata sterowania Chelsea Londyn wydał na zakupy prawie 500 mln dol. Wraz z pojawieniem się potężnych źródeł finansowania do góry powędrowały także ceny piłkarzy.

Po 2008 r. liczba transferów z kwotą ponad 30 mln euro gwałtownie wzrosła. Tylko w zakończonym właśnie okienku transferowym takich transakcji było aż siedem, tymczasem do 2000 r. jedynie trzy. Wśród kupujących coraz częściej przewijają się nowe potęgi: AS Monaco (właściciel: oligarcha Dmitrij Rybołowlew), francuskie PSG (Nasir al-Chilajfi z Kataru), petersburski Zienit (dyrektor Gazpromu Aleksiej Miller) czy Manchester City (wicepremier Zjednoczonych Emiratów Arabskich Mansur an-Nahjan). Arabscy szejkowie zgłosili się też po kolejne angielskie kluby: Leeds United i Portsmouth. Bayern, Real, Manchester United czy Arsenal zyskały potężną konkurencję, która z miesiąca na miesiąc może się tylko poszerzać.

Damian Furmańczyk

damian.furmanczyk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.