Bańka o kształcie piłki nożnej
Transfery
Jest jedna gałąź biznesu, której kryzys nie dotyczy. Na piłkarskim rynku transferowym przekroczona została kolejna magiczna granica. Real Madryt zapłacił Tottenhamowi 100 mln euro za Garetha Bale’a.
- Nie widzę w tym problemu. Nikt by o tym nie mówił, gdyby Królewscy zdecydowali się kupić trzech piłkarzy po 30 mln za każdego - stwierdził szef UEFA Michel Platini. Rekordowe kwoty to efekt wejścia na rynek arabskich szejków i krezusów ze Wschodu. Zakupowe szaleństwo zaczęło się w 2003 r. od Romana Abramowicza, który przez pierwsze dwa lata sterowania Chelsea Londyn wydał na zakupy prawie 500 mln dol. Wraz z pojawieniem się potężnych źródeł finansowania do góry powędrowały także ceny piłkarzy.
Po 2008 r. liczba transferów z kwotą ponad 30 mln euro gwałtownie wzrosła. Tylko w zakończonym właśnie okienku transferowym takich transakcji było aż siedem, tymczasem do 2000 r. jedynie trzy. Wśród kupujących coraz częściej przewijają się nowe potęgi: AS Monaco (właściciel: oligarcha Dmitrij Rybołowlew), francuskie PSG (Nasir al-Chilajfi z Kataru), petersburski Zienit (dyrektor Gazpromu Aleksiej Miller) czy Manchester City (wicepremier Zjednoczonych Emiratów Arabskich Mansur an-Nahjan). Arabscy szejkowie zgłosili się też po kolejne angielskie kluby: Leeds United i Portsmouth. Bayern, Real, Manchester United czy Arsenal zyskały potężną konkurencję, która z miesiąca na miesiąc może się tylko poszerzać.
Damian Furmańczyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu