Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Hedgingowe korzyści i zagrożenia

3 lipca 2018

Jak firmy powinny podchodzić do kwestii zabezpieczeń - czyli analiza ryzyk i procesy związane z podejmowaniem decyzji finansowych. Cechą charakterystyczną rynków finansowych jest dynamika zmian, a co za tym idzie - możliwość wystąpienia nieoczekiwanych wahań kursów walut czy cen surowców. Należy mieć to na uwadze, zwłaszcza jeśli na wynik przedsiębiorstwa mają wpływ właśnie wahania owych cen, np. kursu euro wobec złotego w przedsiębiorstwie zajmującym się eksportem. Ponieważ tego typu sytuacji uniknąć się nie da, lepiej opracować strategię reagowania, jeszcze zanim ryzyka się zmaterializują.

Wspomniane rynki - walutowy i surowcowy - zostały przywołane celowo, ponieważ charakteryzuje je relatywnie duża podatność na wahania. Można wręcz powiedzieć, że w praktyce nie ma możliwości przewidzenia, jak notowania poszczególnych walut lub surowców będą kształtować się w przyszłości. Oczywiście można próbować estymować na podstawie wcześniejszych zmian i obserwacji wskaźników gospodarczych, jednak liczne prognozy przygotowywane przez banki i inne organizacje są tylko przewidywaniami. Jeżeli więc naszym celem jest budowanie wartości firmy oraz wypracowywanie stabilnych i dodatnich marż, powinniśmy podjąć decyzję - czy ograniczać ryzyko rynkowe, czy raczej podążać za zachodzącymi na rynku zmianami.

Zabezpiecz się, nie spekuluj

Najwygodniejszym sposobem zniwelowania ryzyka walutowego w przedsiębiorstwie jest jego bezpośrednie przeniesienie na kontrahentów poprzez odpowiednie formuły cenowe. Innym, dość częstym rozwiązaniem, jest korzystanie z naturalnego hedgingu, czyli np. w przypadku eksportera, który ma przychody ze sprzedaży w walucie, dokonywanie również zakupów komponentów w tej walucie. Niestety nie zawsze jest to proste lub w ogóle możliwe.

Można również skorzystać z instrumentów pochodnych. Pozwalają one na dokonywanie transakcji z wykorzystaniem dźwigni finansowej, a także - umiejętnie dobrane - mogą stworzyć mechanizm ubezpieczający przed przyszłymi zmianami cen. Kluczowe w tym przypadku jest traktowanie tego typu instrumentów jako narzędzi służących usprawnieniu biznesu podstawowego, a nie umożliwiających osiąganie dodatkowego zysku, czyli działalności spekulacyjnej. Dźwignia pozwala na zaangażowanie w transakcję jedynie niewielkiego fragmentu nominału transakcji - najczęściej w postaci depozytu zabezpieczającego lub wręcz bez konieczności jego wnoszenia, jeżeli firma posiada odpowiedni limit skarbowy w banku. Pozwala też zawierać transakcje przy bardzo niskich kosztach.

Jednak gdy instrumenty pochodne są stosowane w nieprawidłowy sposób, mogą się okazać przyczyną dużych problemów. Derywaty były już powodem wielu spektakularnych strat (Societe General, UBS) i upadłości (Barings, LTCM), a w Polsce pewna grupa firm miała kłopoty podczas kryzysu opcyjnego z przełomu lat 2008-2009.

Zabezpieczaj i przewiduj

Terminowe transakcje pochodne mogą być zawierane praktycznie na wszystkich rynkach. Związane są z występującymi na nich konkretnymi ryzykami, od walutowego i stopy procentowej, poprzez transakcje towarowe, na ryzyku kredytowym i pogodowym kończąc. Korzystanie z transakcji pochodnych zabezpieczających pozwala przedsiębiorcy przewidzieć wielkości przepływów, ceny lub marże, które będzie realizował w przyszłości. Umiejętne stosowanie transakcji zabezpieczających może również wpłynąć na wielkość sprzedaży. Na przykład kalkulując ceny sprzedaży na podstawie kwotowania transakcji terminowych, nie musimy zakładać bufora na ewentualną zmienność. Nasze ceny mogą być więc bardziej konkurencyjne w stosunku do reszty uczestników rynku. Zabezpieczać się przed przyszłymi zmianami kursu walutowego mogą i powinni zarówno importerzy, jak i eksporterzy. Warunkiem jest bardzo dokładna znajomość funkcjonowania rynku, na którym prowadzimy działalność. Należy również pamiętać, że większość transakcji na instrumentach pochodnych to faktyczne zobowiązanie wobec banku lub innego dostawcy, z którego będziemy musieli się wywiązać. Co więcej, duża część uczestników rynku zawiera transakcje, opierając się na oczekiwaniach rynkowych, a nie kalkulacji wynikających z podstawowej działalności. Prowadzi to do pewnego paradoksu, np. importerzy zabezpieczają się, gdy kursy na rynku są już dość wysokie, z kolei eksporterzy - dopiero, gdy złoty staje się mocny.

Wyznacz benchmark, dobierz instrumenty

Podstawową sprawą przy zabezpieczaniu transakcji przed nadmiernymi wahaniami, czyli hedgingu, jest określenie, czy ryzyko walutowe w ogóle występuje w naszym biznesie. To, że płatności rozliczane są w walutach, nie oznacza jeszcze, że takie ryzyko jest obecne w działalności firmy. Powinniśmy określić, kiedy ryzyko walutowe powstaje oraz jak długo trwa cykl biznesowy. Przy cyklach krótkich, gdy cena sprzedaży jest każdorazowo ustalana z kontrahentem, firmy z mniejszym doświadczeniem powinny rozważyć stosowanie hedgingu operacyjnego. Kwoty, terminy i momenty decyzji odnośnie terminów realizacji transakcji wynikają wprost z dokumentów finansowych, czyli otrzymanych faktur zakupowych lub wystawianych faktur sprzedażowych. Kiedy nie można zastosować tak prostego podejścia, bo trudno jednoznacznie określić moment powstania ekspozycji walutowej, sprawa się komplikuje. Znaczenia nabiera w tym momencie polityka kształtowania ceny sprzedaży, sposób ustalania ceny przez bezpośrednich konkurentów oraz pozycja negocjacyjna naszego przedsiębiorstwa. W proces tworzenia polityki hedgingowej, obok służb finansowych przedsiębiorstwa, powinniśmy zaangażować osoby odpowiedzialne za handel. W praktyce bowiem to handlowcy potrafią najtrafniej ocenić zasady, którymi kieruje się rynek. Najwięcej problemów, zwłaszcza mniejszym firmom, sprawia w takim przypadku wyznaczenie poziomu oczekiwanego kursu, tzw. benchmarku. Znając ten poziom, stosunkowo łatwo już dobrać jest odpowiedni instrument zabezpieczający. Ważną kwestią jest również umiejętność szacowania przyszłych przepływów. Gdy prawdopodobieństwo realizacji przyszłej sprzedaży jest niewielkie, powinniśmy zabezpieczać tylko część przyszłego przepływu lub wstrzymać się w ogóle z zawieraniem transakcji. Wszelkie ustalenia warto spisać w formie dokumentu "polityka zabezpieczeń". W każdym przypadku kluczem do podjęcia właściwej decyzji jest znajomość rynku i  sposobu działania konkurencji. Dlatego warto zasięgnąć opinii działu handlowego lub działu zakupów, które mogą mieć istotny wkład w budowanie strategii ograniczającej ryzyko.

Opanuj emocje

Wykorzystanie instrumentów terminowych pozwala na precyzyjniejsze planowanie marży, co wpływa na przewagę konkurencyjną lub zdobywanie nowych rynków zbytu. Należy też pamiętać o dwóch dodatkowych kwestiach. Po pierwsze, koszty stosowania instrumentów terminowych są niewielkie w odniesieniu do korzyści, jakie możemy osiągnąć, lub poziomu strat, przed jakimi mogą nas uchronić. Po drugie, częstym motywem zawierania transakcji terminowych przez polskich przedsiębiorców są emocje. W momencie gdy rentowność sprzedaży jest na zakładanym poziomie lub staje się wyższa od zakładanej w wyniku pozytywnych zmian na rynku walutowym, logiczne wydawałoby się zawarcie transakcji zabezpieczającej przyszły kurs wymiany. Efektem byłaby gwarancja realizacji określonego zysku, który jednak byłby ograniczony do pewnego poziomu. Dlatego duża część przedsiębiorców woli zaczekać na jeszcze większe zyski i nie podejmuje decyzji o zabezpieczeniu. A to już - w momencie negatywnego wahnięcia - może owocować nieoczekiwanymi stratami. I właśnie kwestia podjęcia decyzji o zawarciu transakcji zabezpieczającej może się okazać wyzwaniem dla polskiego przedsiębiorstwa. Często zarząd bądź właściciel oceniając efekt stosowanych zabezpieczeń poprzez ich wynik w stosunku do rynku, a nie w perspektywie realizowania polityki marż handlowych. Prowadzić to może do sytuacji, w której służby finansowe albo nie są skłonne do zawierania tego typu transakcji i pozostawiają biznes w pełni narażony na ryzyko, albo starają się prowadzić grę z rynkiem, która niewiele różni się od hazardu. W efekcie takiego emocjonalnego podejścia, przedsiębiorcy podejmują decyzję o zabezpieczeniu dopiero, kiedy negatywna zmiana kursu jest już bardzo wysoka. To paradoksalna sytuacja, bo w jej wyniku zabezpieczane są straty, a nie zyski.

Świadomość przedsiębiorców jednak rośnie. Coraz więcej firm wprowadza polityki zarządzania ryzykiem lub choćby proste polityki zawierania transakcji pochodnych. Pozwala to na uwolnienie się od emocji i profesjonalne wykorzystanie instrumentów finansowych.

@RY1@i02/2013/124/i02.2013.124.05000100n.804.jpg@RY2@

Zmiany wartości instrumentów finansowych

@RY1@i02/2013/124/i02.2013.124.05000100n.805.jpg@RY2@

@RY1@i02/2013/124/i02.2013.124.05000100n.806.jpg@RY2@

Mikołaj Bąk dyrektor biura sprzedaży bankowości transakcyjnej rynków finansowych w Raiffeisen Polbank

Mikołaj Bąk

 dyrektor biura sprzedaży bankowości transakcyjnej rynków finansowych w Raiffeisen Polbank

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.