Chciwość wróciła do USA
Chciwość jest zła - ta parafraza słynnego cytatu bohatera filmu "Wall Street" jest jednym z najczęściej powtarzanych argumentów pokazujących przyczyny globalnego kryzysu. Jeśli ktoś uwierzył, że ze względu na jego rozmiar ludzie będą teraz mniej chciwi, czeka go rozczarowanie. A najlepszym dowodem na potwierdzenie tej tezy jest opisywana szczegółowo przez światowe media walka o przejęcie kontroli nad jednym z najbardziej znanych producentów komputerów - amerykańskiej firmy Dell.
"Czy zwierzęcy zew krwi wrócił do amerykańskiego kapitalizmu?" - pyta brytyjski tygodnik "The Economist". Nie bez kozery. Ponad miesiąc temu Michael Dell, twórca, prezes i udziałowiec Della, zaproponował mniejszościowym inwestorom, że wykupi ich akcje. Spółka zostałaby zdjęta z giełdy, stając się przedsiębiorstwem prywatnym. Podał cenę: 13,65 dol. za akcję. Ale inni właściciele powiedzieli: Za mało. I zaprosili do stołu kogoś, kto podbije cenę. Zgłosił się Carl Icahn, miliarder i inwestor z wielkim funduszem private equity Blackstone’em. Jego prezes Stephen Schwarzman to jeden z najbardziej wpływowych biznesmenów świata. Cena poszła oczywiście do góry - do 14,25 dol. za akcję. Do tego momentu wszystko wydaje się normalne. Byłoby takie, gdyby nie jeden drobny szczegół wart 25 mln dol.
Jak donosi "New York Times", Blackstone postawił firmie ultimatum: albo pokryje koszt procesu wyceny spółki (pracy prawników, bankierów inwestycyjnych i masy innych działań), albo fundusz wycofa się z gry. Zażądał na to 25 mln dol., oraz dodatkowej zapłaty za czas swoich najważniejszych menedżerów. "Zastanówmy się, ile Schwarzman może policzyć za swój czas? 10 000 dolarów za godzinę" - ironizuje Andrew Ross Sorkin, publicysta dziennika. W mediach zawrzało.
"The Economist" przypomina na tę okoliczność najsłynniejszą w historii walkę o przejęcie firmy, dzięki której fundusze private equity dorobiły się miana "barbarzyńców u bram". W 1988 roku zarząd korporacji RJR Nabisco chciał zrobić to samo co Dell - wykupić innych udziałowców i zniknąć z giełdy. Za decyzją kryła się ogromna chciwość zarządu, który dzięki transakcji bardzo by się wzbogacił. Jednak po drugiej stronie tak jak teraz pojawił się inny fundusz - KKR, dziś jeden z gigantów. Jego chciwość była jeszcze większa. Walka była długa, brutalna i kosztowna. KKR wygrał, ale zapłacił za RJR Nabisco horrendalnie wysoką cenę i ostatecznie stracił na tym fortunę, bo spółka zbankrutowała. Pytanie stawiane przez "The Economist" : "Czy zwycięzca batalii o Della podzieli ten sam los?" pozostaje otwarte, ale pewne jest, że chciwość wróciła i ma się dobrze.
@RY1@i02/2013/071/i02.2013.071.00000070a.802.jpg@RY2@
Michał Fura dziennikarz działu branże i firmy
Michał Fura
dziennikarz działu branże i firmy
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu