Chciwość jest dobra
Fundusze akcyjne w USA
Po dwóch miesiącach intensywnego wycofywania pieniędzy z akcyjnych funduszy Amerykanie w kwietniu ponownie im zaufali. To pokłosie silnej przeceny akcji, kolejnych obniżek stóp przez Fed i... chciwości.
Największe odpływy gotówki w historii
Ostatnie miesiące udowadniają, że słynne powiedzenie "Chciwość jest dobra" z filmu Oliviera Stone’a "Wall Street" nadal jest aktualne. Tylko przez dwa miesiące - w lutym i marcu - Amerykanie wystraszeni widmem spowolnienia gospodarczego i koniecznością zaciskania pasa chętniej inwestowali oszczędności w bezpieczne fundusze kupujące obligacje czy operujące na rynku pieniężnym. Jednak cóż z tego, że gwarantują one zysk, skoro skromny (obligacje rządowe dają 5-6 proc. w skali roku). Ryzykując na giełdzie, można zarobić wielokrotnie więcej. Po dwóch chudych miesiącach Amerykanie postawili znowu na akcje.
Chudy początek
Po zeszłorocznej hossie ze spółkami technologicznymi w roli głównej, nerwy inwestorów mających portfele wypchane akcjami zostały wystawione na ciężką próbę. Od wiosny 2000 r. ceny akcji spadały i spadały, ale nerwy porządnie puściły ciułaczom dopiero w lutym tego roku? Po raz pierwszy od sierpnia 1998 r. wypłaty z otwartych akcyjnych funduszy inwestycyjnych (można do nich wejść i wyjść w dowolnym czasie) przeważały nad wpłatami. Nie była to zawrotna kwota jak na wielkość amerykańskiego rynku (zaledwie 3 mld dol.), ale ważny sygnał zmiany trendu. Gorzej było w marcu - wtedy wypłynęło już 20,6 mld dol., zaś wartość majątku zarządzanego przez 4,5 tys. funduszy akcyjnych stopniała o prawie 8 proc. (do 3,4 bln). Był to największy w historii miesięczny odpływ gotówki z funduszy, ale stanowił nikły procent aktywów (0,6 proc.). Ucieczka z funduszy inwestycyjnych była jedną z głównych przyczyn pogrążających giełdy w lutym i marcu - indeks Dow Jones stracił 9,3 proc., zaś Nasdaq przeżył trzęsienie ziemi po obniżce o 34 proc.
Akcje mają dla Amerykanów dużo większe znaczenie niż dla Polaków. Ma je z grubsza co drugi mieszkaniec USA (bezpośrednio bądź za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych czy emerytalnych). Z danych Investment Company Institute, monitorującego rynek funduszy inwestycyjnych, wynika, że Amerykanie, wycofując oszczędności z funduszy zaangażowanych w akcje, powierzali je funduszom bezpiecznym. W pierwszym kwartale 2001 r. fundusze obligacyjne zyskały netto aż 25,6 mld. W tym samym okresie zeszłego roku, gdy akcyjna hossa sięgnęła zenitu, z tych funduszy wypłynęło 28,6 mld.
Przepraszamy się z akcjami
Jarosław Aranowicz z Credit Suisse Asset Management w Nowym Jorku, komentując na początku kwietnia dla "Gazety" wycofywanie pieniędzy z funduszy akcyjnych, przewidywał, że nie może być to trwała tendencja. Powód? Po kolejnych obniżkach stóp przez Fed (w sumie o 2,5 pkt. proc.) oprocentowanie lokat spadło i Amerykanie nie mieli zbyt dużego wyboru, w co zainwestować. Przecenione akcje na giełdach zachęcały do powrotu. Efekty? Dow Jones zyskał w kwietniu 9,4 proc., zaś Nasdaq - 13 proc.
Dowodem powrotu do akcji są kwietniowe dane funduszy, ujawnione w środę przez Investment Company Institute. Po dwóch miesiącach posuchy do funduszy wpłynęło 19,3 mld dol. gotówki. Idzie to w parze ze spadkiem popularności funduszy obligacyjnych i rynku pieniężnego. O ile w pierwszych minimalnie przeważały jeszcze wpłaty nad wypłatami, o tyle drugie były na minusie 10,4 mld.
Oznacza to, że Amerykanie są niecierpliwymi ciułaczami i nie chcą patrzeć, jak bezpiecznie, ale wolno rosną im odsetki od oszczędności. W efekcie po raz kolejny dali się uwieść chciwości. Mimo to zarządzający nie są do końca przekonani o trwałości tendencji zwyżkowej i na wszelki wypadek w kwietniu w gotowości do wypłat trzymali 205 mld dol., czyli 5,5 proc. majątku (miesiąc wcześniej było to 198 mld). Efektem kwietniowej zwyżki cen na Wall Street i Nasdaq był skok o 9 proc. (do 3,7 bln) wartości majątków akcyjnych funduszy.
Trudny rok
Hossa z 2000 r. będzie trudna do powtórzenia. Amerykańskie otwarte fundusze akcyjne otrzymały w zeszłym roku do zagospodarowania 309 mld dol. gotówki, z tego aż 140 mld w pierwszym kwartale. Dla porównania - od stycznia do marca 2001 r. było to zaledwie 1,2 mld. Pokazuje to skalę utraty zaufania do funduszy i wyjaśnia, dlaczego na rynku brakowało gotówki, kiedy ceny spadały na łeb, na szyję. Nawet dobre wyniki kwietnia nie poprawiły zbytnio statystyki - po czterech miesiącach fundusze akcyjne dostały tylko 20,6 mld nowych pieniędzy, a to aż ponadośmiokrotnie mniej niż przed rokiem. W pierwszym kwartale PKB zwiększył się tylko o 1,3 proc., czyli poniżej prognoz (od 1,4 do nawet 2 proc.). Oznacza to, że amerykańska gospodarka nie potrafi podkręcić tempa z miesiąca na miesiąc, nawet podlewana coraz tańszym - w wyniku cięcia stóp - kredytem. Radykalna obniżka stóp odbije się widocznie na wynikach firm dopiero za blisko sześć miesięcy. Nie będzie więc łatwo funduszom akcyjnym pozyskiwać nową gotówkę i jej ważnym źródłem będą umorzenia udziałów w funduszach obligacyjnych i rynku pieniężnego, które w tym roku dostały już netto w sumie 192 mld dol.
Tomasz Prusek
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu