Z góry założyłem, że nasze kontakty nie będą łatwe
W interesie nadzorowanego i nadzorcy jest dobra współpraca - mówi Sylwester Cacek, były właściciel Dominet Banku
Czy po sprzedaży Dominet Banku myślał pan kiedykolwiek o ponownym wejściu w finanse?
Miałem 3-letni zakaz konkurencji, więc nie myślałem o ponownym wejściu w finanse.
Jakie były pana doświadczenia z nadzorem - czy te mniej więcej 10 lat temu inwestorzy spoza sektora bankowego byli traktowani gorzej niż branżowi?
Sądzę, że było więcej nieufności. Na jednym z pierwszych spotkań z nadzorem usłyszeliśmy, że nadzorca nie bardzo sobie wyobraża kolejny fundusz jako inwestora (wcześniej fundusz był inwestorem w Lukasie), ale ostatecznie otrzymaliśmy zgodę na zakup Cuprum Banku. Jednak przy sprzedaży banku miałem możliwość uczestniczyć w spotkaniu w nadzorze dotyczącym zakupu Dominetu przez grupę Fortis. Nie było to łatwe spotkanie dla Fortisu. W kontaktach z nadzorem z góry założyłem, że nie będzie łatwo i że każda dyskusja będzie na końcu sprowadzała się do bezpieczeństwa depozytów i adekwatności kapitałowej. Dyskusje zawsze były rzeczowe i mam wrażenie, że przy każdym spotkaniu skutecznie potrafiliśmy przedstawić swoje stanowisko.
Czy miał pan jakieś konkretne problemy?
Spotykaliśmy się regularnie z nadzorem. Jedynym naszym problemem było to, że przy wprowadzaniu nowych regulacji międzynarodowych zawsze byliśmy wyznaczani z grupy małych banków do testów. Jako małemu bankowi posiadającemu ograniczone zasoby utrudniało to pracę i podwyższało koszty działania, ale w efekcie byliśmy dobrze przygotowani do wprowadzania nowych regulacji. Sądzę, że unikaliśmy problemów i broniliśmy się pracą dlatego, że większość spotkań z nadzorcą była z naszej inicjatywy. Często my prosiliśmy o spotkania i możliwość przedstawienia naszych działań.
Czy to wszystko mogło skłonić pana do wyjścia z tej inwestycji?
Życie z nadzorcą nie jest łatwe w żadnej dziedzinie, ale to nie jest powód, żeby myśleć o rezygnacji. W interesie nadzorowanego i nadzorcy jest dobra współpraca dająca poczucie bezpieczeństwa obu stronom. Jeżeli zostaną naruszone normy współżycia, to pozostają organy odwoławcze lub sądy. Nie, zdecydowanie żaden nadzorca nie mógłby spowodować, że zrezygnowałbym i chciał z tego powodu wyjść z inwestycji.
Rozmawiał Łukasz Wilkowicz
@RY1@i02/2014/072/i02.2014.072.000000400.802.jpg@RY2@
Niebankowi właściciele banków
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu