Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Ryzykowny produkt w masce bezpiecznego

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

UBEZPIECZENIA Państwo późno zaczęło walczyć z pułapką polisolokat. Teraz Prawo i Sprawiedliwość chce "uwolnić Polaków z niewoli"

W ciągu ostatnich 12 miesięcy kilkadziesiąt funduszy inwestycyjnych oferowanych klientom w ramach ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym (UFK) pomnożyło zgromadzone w nim oszczędności. Statystyki wskazują na to, że stopy zwrotu wielu są dwucyfrowe. Mimo to produkty szerzej znane jako polisolokaty od lat wzbudzają ogromne kontrowersje, a uwaga skupia się na klientach, którzy nierzadko wpłaconych pieniędzy już nigdy nie zobaczyli.

Polacy ulokowali w produktach z UFK ok. 50 mld zł. W ostatnich trzech latach tylko do rzecznika finansowego (dawniej: rzecznika ubezpieczonych) złożono prawie 4 tys. skarg. W większości dotyczyły rażąco wysokich opłat za wcześniejsze wycofanie środków, niż przewiduje umowa. Instytucje finansowe zabierały nawet 90-100 proc. wpłacanych pieniędzy w ciągu pierwszych dwóch lat. Takie zapisy miały m.in. umowy zawierane z Nordeą, które podważył Sąd Najwyższy pod koniec 2013 r. Nie zawsze świadomi klienci, którzy myśleli, że podpisują umowę na lokatę bankową z opcją ubezpieczenia, tak naprawdę zamrażali pieniądze na 10, 15, a nawet 30 lat.

- To jest jedna z największych afer finansowych ostatnich 26 lat - komentuje Janusz Szewczak, poseł PiS i zastępca przewodniczącego sejmowej komisji finansów publicznych. Jego zdaniem polisolokaty to toksyczne produkty i nie wyklucza powołania w tej sprawie komisji śledczej. A Jarosław Kaczyński, prezes PiS, w kontekście UFK mówił o "uwolnieniu Polaków z niewoli". Na razie w tej sprawie niewiele się dzieje.

Z takim określeniem ubezpieczenia z UFK absolutnie nie zgadza się Związek Banków Polskich, który wyraźnie wskazuje, że jest on skierowany do klientów, których strategie inwestycyjne zakładają realizację ponadprzeciętnych zysków w długoterminowej perspektywie czasowej. - Z racji długiego czasu obowiązywania umowy produkt ten może się wiązać z wysokimi kosztami odstąpienia i ta kwestia budziła w przeszłości wiele wątpliwości. Dziś jednak jest już regulowana ustawowo - podkreśla Norbert Jeziolowicz, dyrektor zespołu bankowości detalicznej i rynków finansowych ZBP. - Praktyki związane z dystrybucją tego rodzaju produktów zostały udoskonalone, a wadliwie skonstruowane produkty wycofane z oferty - dodaje.

Jesienią tematem ma się zająć sejmowa komisja finansów publicznych. Janusz Szewczak chciałby zakazania sprzedaży polisolokat. Przyznaje jednak, że mogłoby to być trudne.

Do dalszych zdecydowanych działań nawołuje m.in. rzecznik finansowy. Znowelizowaną w styczniu ustawę o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej, która daje m.in. możliwość zerwania umowy ubezpieczenia z UFK w ciągu pierwszego roku jej obowiązywania, nazywa jedynie półśrodkiem. Oczekiwanego efektu nie dawały rekomendacje Związku Banków Polskich oraz Polskiej Izby Ubezpieczeń. "Brak rozwiązań ograniczających opłaty likwidacyjne, opłaty za wykup i sposób wynagradzania pośredników uczyniło rekomendacje nieskutecznymi i ułomnymi. Siłę rekomendacji branżowych osłabiło też to, iż przystąpiło do nich niewiele zakładów ubezpieczeń. Według oficjalnych danych UKNF dotychczas uczynił to tylko pięciu ubezpieczycieli" - czytamy w raporcie rzecznika finansowego.

Problem z polisolokatami rozpoczął się w 2003 r., gdy uchwalona została ustawa o działalności ubezpieczeniowej. Ustawodawcy stworzyli nieświadomie nowe możliwości dynamicznego rozwoju działalności ubezpieczeniowej związanej z dystrybucją ubezpieczeń inwestycyjnych. Możliwe było łatwe ubranie umowy inwestycyjnej w formę ubezpieczenia na życie. Ta konstrukcja mogła stać się dla klientów pułapką. Zdali oni sobie z tego sprawę w latach 2008-2009, czyli w czasie kryzysu finansowego.

Komisja Nadzoru Finansowego przed polisami inwestycyjnymi ostrzegała dopiero w 2010 r. Rok później skierowała do Ministerstwa Finansów projekt nowelizacji ustawy o działalności ubezpieczeniowej, który zobowiązywał zakłady ubezpieczeń do dokonania analizy potrzeb i wiedzy ubezpieczającego przed zawarciem umowy oraz szerszego informowania klienta o produkcie. Prócz tego w lutym 2012 r. nadzór wystosował pismo w sprawie polis inwestycyjnych do banków i firm ubezpieczeniowych. We wrześniu tego samego roku z wnioskiem o przygotowanie dobrych praktyk sprzedażowych KNF poprosiła Polską Izbę Ubezpieczeń i Związek Banków Polskich. Dopiero w połowie 2014 r. komisja skierowała do banków rekomendację U dotyczącą działalności bankowo-ubezpieczeniowej. Weszła ona w życie w marcu 2015 r.

KNF w odpowiedzi na zarzuty o późną i słabą reakcję podkreśla, że ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe są legalnym produktem, powszechnie oferowanym w innych krajach. Wskazuje też, że nie jest stroną sporu między klientem a instytucją finansową. - Są to spory cywilnoprawne, które w przypadku braku rozwiązania polubownego są rozstrzygane na drodze sądowej - podkreśla Maciej Krzysztoszek z KNF. - Do działań komisji odniosła się Najwyższa Izba Kontroli, która w raporcie z kontroli "Funkcjonowanie systemu ochrony praw klientów podmiotów rynku finansowego" pozytywnie oceniła nasze działania w zakresie ochrony praw klientów instytucji finansowych - zaznacza.

Produkty analogiczne do polisolokat są powszechnie oferowane także w innych krajach. Jak tam chroniono klientów? W Wielkiej Brytanii stale prowadzony był monitoring umów i eliminowano niezgodne z prawem zapisy. W listopadzie 2000 r. na brytyjski Royal Scottish Assurance została nałożona kara w wysokości 2 mln funtów za nieprawidłowości przy wycenie składki na polisę inwestycyjną. Z kolei ubezpieczyciel Winterthur Life wypłacił prawie 10 tys. klientów odszkodowania na łączną kwotę 10 mln funtów.

Również orzecznictwo sądów niemieckich czy włoskich pozwoliło na interpretację ogólnych warunków umów w sposób chroniący interesy klientów. Do tego doszły dotkliwe kary, które skutecznie zniechęciły instytucje finansowe do stosowania nielegalnych praktyk. Niemiecki Federalny Trybunał Sprawiedliwości za stosowanie klauzul niedozwolonych może ukarać firmę grzywną nawet do 250 tys. euro bądź posadzić w więzieniu członka zarządu na dwa lata. W Polsce maksymalny wymiar kary to 5 tys. zł.

W kraju najwięcej na polu walki z polisolokatami zrobił w ostatnich latach Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W latach 2014-2015 UOKiK wszczął postępowania wobec 17 ubezpieczycieli. Nałożone kary przekroczyły 50 mln zł - to ok. 0,1 proc. kwoty wpłaconej do UFK. Jedną z najwyższych kar w historii UOKiK otrzymała firma Aegon Życie (23,4 mln zł). Instytucje finansowe musiały zobowiązać się m.in. do obniżenia lub nawet odstąpienia od pobierania opłat likwidacyjnych.

Damian Słomski

Wirtualna Polska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.