Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Światowe surowce tylko dla orłów

27 czerwca 2018

Nasze firmy coraz śmielej ruszają na poszukiwania nowych złóż poza granicami kraju. Jak jednak dowodzą ostatnie wydarzenia, sukces osiągają głównie duzi i poważni gracze. A ci mniejsi szybko się poddają

Ostatnie miesiące to wysyp doniesień o kolejnych inwestycjach surowcowych polskich koncernów - pod koniec ubiegłego roku Lotos poinformował o zakupie udziałów w złożach na Morzu Norweskim. PGNiG zyskało tam kolejne koncesje. A Orlen zrealizował w tym czasie dwie akwizycje. Nie zawsze jednak surowcowa ekspansja kończy się sukcesem. Ostatnie tygodnie przyniosły także rezygnację z inwestycji podejmowanych przez mniejsze firmy.

W lutym z Ukrainą pożegnał się ostatecznie Serinus Energy, spółka kontrolowana przez holding Kulczyk Investment. Można powiedzieć, że był to odwrót z tarczą, a nie na tarczy - za swoje udziały Serinus dostał 32,8 mln dol. Ich nabywcą był jeden z głównych graczy na ukraińskim rynku gazu, Burisma Holding. Ciekawostką może być to, że w radzie dyrektorów tej firmy zasiada były prezydent Aleksander Kwaśniewski (a także syn wiceprezydenta USA Joe Bidena - Hunter), który jest także członkiem Międzynarodowej Rady Doradców funduszu Kulczyk Investments.

Serinus uważa swoją ukraińską przygodę za sukces. Pięć lat temu za udziały w złożach zapłacił 45 mln dol. i od tego czasu pobrał z nich w formie dywidendy nieco ponad 40 mln dol. Jeśli dodać do tego kwotę uzyskaną ze sprzedaży, to można rzeczywiście powiedzieć, że spółka wyszła na swoje. Skąd zatem decyzja o wycofaniu?

Po pierwsze zwrot z tej inwestycji był niższy, niż pierwotnie zakładano - po części wynikało to z sytuacji na rynkach surowcowych i spadającej ceny gazu. Ale także z polityki ukraińskiego rządu, który w obliczu dramatycznej sytuacji gospodarczej rozpaczliwie poszukiwał dodatkowych środków budżetowych i podnosił opłaty koncesyjne. Nie bez znaczenia był wciąż tlący się na Ukrainie konflikt (choć nie był on argumentem za wycofaniem się z tego kraju).

Atutem Serinusa jest dywersyfikacja - w sumie ma 12 koncesji na trzech kontynentach. Najpoważniejsze projekty to wydobycie w Tunezji i poszukiwania gazu w Rumunii. I na ten ostatni projekt zostanie przeznaczone około jednej trzeciej pieniędzy ze sprzedaży ukraińskich złóż (19,2 mln dol. pójdzie na spłatę kredytu w EBOiR).

W zupełnie innej sytuacji jest Krezus, który trzy lata temu ruszył do Gwinei w poszukiwaniu złota i boksytów. Pierwsze prace dokumentujące złoża wydawały się obiecujące, ale ostatecznie złoty sen się nie spełnił. W ubiegłym tygodniu Krezus poinformował o wycofaniu się z tego projektu. "Decyzja zarządu podyktowana jest brakiem możliwości kontynuowania prac w związku z wciąż wysokim zagrożeniem wirusem ebola i w konsekwencji trudnościami związanymi z pozyskaniem wykwalifikowanych pracowników chętnych do podjęcia pracy na koncesjach posiadanych przez spółki zależne emitenta" - stwierdziła spółka w komunikacie.

Ponieważ złoża w Gwinei były ostatnim projektem wydobywczym Krezusa (wcześniej wycofał się z Indonezji, gdzie w eksploatacji złóż niklu przeszkodziła mu nagła zmiana prawa), spółka zdecydowała o - jak to określiła w komunikacie - nowym kierunku rozwoju. Będzie to handel metalami i złomem metali.

Luty był również ostatnim etapem innej i chyba najdziwniejszej przygody wydobywczej w historii Polski - KNF zdecydował o wykluczeniu z parkietu spółki MSX Resources (dawny Mostostal Export). Powodem był brak realizacji obowiązków informacyjnych - spółka od wielu miesięcy nie przekazywała komunikatów i od połowy ubiegłego roku trwała niejako w stanie zawieszenia. Pod koniec 2013 r. MSX zapowiedziała wejście w segment surowcowy oraz na giełdę w Londynie we współpracy z tajemniczym funduszem Tarantoga. W 2014 r. informowała o zakupie spółek z koncesjami w Mongolii za 553 mln zł. Pośrednikiem w tej transakcji miał być właśnie Tarantoga Capital. Bańka pękła w marcu 2015 r. - spółka poinformowała, że utraciła prawa do koncesji, bo została oszukana przez Tarantogę, firmę o mało transparentnej, delikatnie mówiąc, strukturze. Tak rozmyły się kolejne surowcowe sny.

- Inwestycje w złoża to biznes dla dużych chłopców - uważa Zbigniew Porczyk, analityk Trigon DM, zaznaczając, że nie odnosi się do żadnej ze wspomnianych spółek. - Takie projekty są bardzo kapitałochłonne i długoterminowe. Decyzje o inwestycji podejmuje się dziś, zdając sobie sprawę, że wydobycie rozpocznie się np. za pięć lat i potrwa następnych kilkadziesiąt. I planując poważnie taką inwestycję, trzeba mieć świadomość, że warunki rynkowe będą się w tym czasie zmieniać i trzeba mieć odpowiednie zaplecze kapitałowe, by przetrwać - podkreśla analityk.

Adam Sofuł

adam.soful@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.